środa, 9 marca 2016

Nie wiedziały Szarapowej gały, że meldonium brały...

Od poniedziałku sportowy świat żyje jedną wiadomością. Kiepską wiadomością i nie sposób od tego uciec. Rosyjska tenisistka Maria Szarapowa na specjalnie zwołanej konferencji prasowej przyznała, że wynik jej kontroli antydopingowej przeprowadzony 26 stycznia po ćwierćfinałowej porażce w Australian Open okazał się pozytywny i wykazał stosowanie przez nią niedozwolonego meldonium.

Czym jest owy środek? Specyfik ten poprawia wydolność i zwiększa zdolność regeneracji po długotrwałym wysiłku. Meldonium znalazł się na liście Światowej Agencji Antydopingowej (WADA) we wrześniu 2015 roku z adnotacją, że jego użycie będzie karane dyskwalifikacją od 1 stycznia 2016 roku.

Choć starałem się sprawy nie komentować od razu. Chciałem dać sobie trochę czasu. Przyznaję, że teraz nadal nie wiem co na ten temat sądzić. Jestem zmieszany. Trudno mi jednoznacznie opowiedzieć się po stronie krytykantów i jednogłośnie stwierdzić i nazwać Szarapową koksiarą, z drugiej jednak strony trudno być zagorzałym obrońcą tenisistki, bo w tym przypadku pojawia się wiele niedomówień i nie wszystko jest do końca wyjaśnione.

Fakt jest taki, że gwiazda tenisa wpadła i zaliczyła dopingową wpadkę. Kara się należy koniec kropka. Okoliczności łagodzące? Fakt przyznania się, wyrażenie skruchy i zapowiedź ścisłej współpracy z organizacjami ITF i WADA. Może jeszcze to, że środek tak naprawdę na liście zakazanej znajduje się od niedawna.
Fot. AP
Tyle w tym temacie. Trzeba mieć jednak na względzie,że nieznajomość prawa nie zwalnia z odpowiedzialności. Maria nie przeczytała e-maila, który otrzymała od WADA mówiący o zmianach w przepisach antydopingowych oraz zawierający link do listy zabronionych substancji w 2016 roku. Pierwsza zasada: warto czytać wiadomości. Kwestię tę można rozwinąć dalej. Jak to możliwe, że tak liczny, profesjonalny (do tej pory) sztab Rosjanki przeoczył tak ważną informację. Sztab, który pobiera olbrzymie pieniądze, za wypełnienie swoich obowiązków. Ewidentnie ktoś tu tego nie przypilnował, a konsekwencje dla samej zawodniczki są opłakane. Szarapowa honorowo przyjęła odpowiedzialność na swoje barki, kwitując, że za wszystko odpowiada ona i tylko ona. Choć już kilku sportowców przyznało, że e-maili od WADA nie czyta, ale ktoś ze współpracowników Rosjanki powinien i powinien mieć tego świadomość. I to jest jeden z największych nonsensów w tej sprawy. Jak można zaniechać sprawdzenia tej listy. Nie rozumiem, że nikt nie był w stanie skontrolować tego, co aplikowane jest Szarapowej. Absurdalna sytuacja.

A może ktoś chciał wielkoszlemowej mistrzyni zaszkodzić? Może i to teoria spiskowa, ale hipotez jest wiele, więc dlaczego i tej nie sprawdzić. Przecież samej Marii ewidentnie ta wiadomość jest olbrzymią rysą na jej karierze. Karierze wspaniałej, nienagannej. Idolka, gwiazda tenisista rozpoznawalna na całym świecie. Czy ryzykowałaby zszarganie nazwiska dla… no właśnie tak naprawdę czego? Następnego triumfu? Przecież i bez tego potrafiła sobie poradzić i wygrywać Wielkie Szlemy (tak, tak wiem, że przyjmowała ten lek od 10 lat – swoją drogą to kolejny wątek, kto tak długo przyjmuje jeden i ten sam lek - producent leku, łotewski Grindeks, informuje, że środek stosuje się w przypadku ludzi chorych przez około 4-6 tygodni).

A może „życzliwym” zależało, aby zniszczyć dobre imię Szarapowej, aby odwróciły się od niej media, kibice i.. sponsorzy. Tak, tak ci ostatni bardzo szybko zareagowali na tę wieść, a straty finansowe dla Rosjanki mogą być okazałe.

W mojej głowie krąży jeszcze jedna myśl. Jak długo meldonium utrzymuje się w organizmie i kiedy Szarapowa przyjęła go po raz ostatni. Kompletnie nie znam się na tym, i nie mam wiedzy w tym zakresie, ale ślady leków mogą znajdować się gdzieś około miesiąca w ciele, a tym samym mogło być tak, że Rosjanka zażyła go jeszcze w grudniu, a badanie przecież zostało zrobione 26 stycznia.

Z powyższej argumentacji wynika, że bardziej jestem skłonny bronić Szarapowej. Może i tak, choć mam w pamięci przypadek człowieka, który był dla mnie swoistym autorytetem. Lance Amstrong - podziwiałem tego faceta, ale po aferze dopingowej z nim związanej nie mam do niego szacunku. On oszukiwał. Choć Armstrong gdyby nie brał dopingu, prawdopodobnie nie wygrałby Tour de France, a Rosjanka bez dopingu wygrywała Wielkie Szlemy.

Maria Szarapowa musi zostać ukarana. Co do tego nie mam wątpliwości. Sprawa jest jednak delikatna, a opinia publiczna nie zna wszystkich informacji, przekazano nam szczątkowe informacje i pozostaje wiele znaków zapytania. Trzeba czekać na decyzję odpowiednich władz, które podejmą w tej sprawie sprawiedliwy werdykt biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności sprawy. Fani pięciokrotnej triumfatorki wielkoszlemowych turniejów mogą jednak oczekiwać, że zobaczą ją na  kortach. Choć z zasady istnieje równość, to nie od dziś wiadomo, że są równi i równiejsi (chociażby fakt, że Rosjance pozwolono osobiście poinformować o sprawie), a tenisowy świat straciłby wiele, gdyby Rosjanki w nim nie było, jest zbyt ważna dla tego biznesu.
Fot. Splash News/East News

2 komentarze:

  1. Zgadzam się, że za mało wiemy. Ale myślę, że gdyby przyjęła go w grudniu, to by to powiedziała, zamiast brać odpowiedzialność.

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba nigdy się nie dowiemy.

    OdpowiedzUsuń