wtorek, 26 stycznia 2016

Recenzja: "Moja walka o każdy metr" Thomas Morgenstern

Oglądanie skoków narciarskich wzbudza zachwyt i szacunek kibiców, bo w tym sporcie oprócz umiejętności trzeba być w zgodzie z natura, ale to nie zawsze się udaje, bo ona jest nieprzewidywalna i  nie sposób jej ujarzmić. Zawodnicy często balansują na granicy życia i śmierci. I jeśli chodzi o te dyscyplinę to nie jest utarty slogan, o czym dobitnie można się przekonać sięgając po lekturę „Mojej walki o każdy metr” autorstwa Thomasa Morgensterna, wybitnego skoczna narciarskiego.

Trzykrotny mistrz olimpijski, ośmiokrotny mistrz świata, dwukrotny mistrz świata w lotach oraz dwukrotny zdobywca Pucharu Świata postanowił napisać książkę. Jak sam twierdzi, nie jest to typowa, klasyczna biografia, a powieść skoncentrowana na walce, tytułowej walce o każdy metr. Nie tylko na skoczni, by odlecieć jak najdalej, ale również w życiu osobistym, aby w trudnych chwilach sprostać wymaganiom. Zarówno w sensie czysto fizycznym stawiając pierwsze kroki po wypadku, jak i psychicznym pokonując bariery tkwiące w umyśle.

Austriacki skoczek nie opowiada punkt po punkcie o historii swojego życia, nie ma też chronologicznie opisanych sezonów Pucharu Świata. Dlatego nie jest to szablonowa autobiografia, ale nie należy czynić z tego zarzutu, bo co innego było zamyśle autora. W publikacji skoncentrowano się na wydarzeniu, na fatalnym wydarzeniu, na którym zbudowano fabułę. Otwierający rozdział „Mojej walki o każdy metr” obrazuje moment wybrudzenia i pierwszych chwil po ocknięciu się z przerażającego upadku na skoczni Kulm 10 stycznia 2014 roku.

Przyznaję, że początek jest mocny. Zwyczajowo na plan pierwszy w sportowej autobiografii wysuwa się zwycięstwo, zaskakujący triumf, a nie ludzki dramat. Wspomnienia Morgensterna szokują i wzbudzają w czytelniku stan niepewności, rozpoczynając grę na emocjach.

Austriak bardzo mocno skupia się na swoich myślach i uczuciach jakie towarzyszyły mu na szpitalnym łóżku. Stara się odtworzyć  w pamięci wszystko, to co wydarzyło się w Bad Mitterndorf, tym samym zabiera czytelnika w podroż po meandrach skoków narciarskich. I co najważniejsze w głąb ludzkiego umysłu, wraz z Thomasem docieramy to tego co świadome, logiczne i zrozumiałe, ale znajdziemy się także w otchłani nieświadomości, czegoś trudno wytłumaczalnego, albo wręcz niemożliwego do wyjaśnienia. 

„Moja walka o każdy metr” opisuje także determinacje Morgensterna do powrotu do sportu, do skakania i wyjazdu na Igrzyska Olimpijskie w Soczi. Zaledwie sześć dni po upadku rozpoczął rehabilitację, rozpoczął walkę o każdy metr, by moc ponownie poczuć olimpijska atmosferę. W pogoni za marzeniami zdecydował się podjąć wyzwanie i mozolnie przygotowywał się do turnieju.


Podczas pobytu w szpitalu Morgenstern chcąc nie chcąc miał czas, by dokonać bilansu dotychczasowego życia. Przywołuje w pamięci swoje poprzednie upadki, analizuje każdy z nich w najdrobniejszych szczegółach, i dzieli się z tym z czytelnikami. Ujawnia, co było przyczyną jego pierwszego w karierze groźnego upadku w Kuusamo, a także jakie myśli krążą w głowie skoczkowi, gdy przy prędkości  105km/h  wypina się narta.

Kilka cytatów z autobiografii:

„Lubię moje życie w centrum uwagi i kocham tak bezpośredni kontakt z fanami jak i ten utrzymywany przez portale społecznościowe. To wspaniałe przeżycie, którego nie da się opisać, kiedy 30 tysięcy fanów z austriackimi flagami zagrzewa cię do walki, przeżywa razem z tobą, niesie cię każdy metr w powietrzu, wspólnie z tobą się cieszy… Wytrzymuje nawet publiczne dywagacje, czy powinienem kosić trawę na bosaka. Tak naprawdę to nawet zabawne”.

„Przypadłość na która cierpię, ma nazwę – to trauma I typu. Nie da się jej wyłączyć ot tak, jak zamyka się program na komputerze. Strach sam nie przejdzie. Trzeba nauczyć się z nim funkcjonować, a jego zaakceptowanie jest pierwszym krokiem w tym kierunku. Wtedy przynajmniej droga na normalną skocznię w Soczi staje się bardziej realne. Trudna, tak, to też”. 


,,Między mną a Gregorem istniał jednak inny rodzaj konkurencji i wiele kręciło się wokół pytania, za pomocą jakich środków dwóch samców alfa walczy w stadzie o rolę przywódcy. Przypadła ona mnie, ale czułem, że chce ją mieć także Gregor. Dobrze wiedział, że wiele biorę sobie do serca, i myślę, że dlatego specjalnie mi docinał, chcąc wyprowadzić mnie z równowagi. Czym innym jak nie przejawem arogancji i chęci świadomego zranienia były jego słowa, kiedy po zwycięstwie w Garmisch- Partenkirchen stwierdził, że wreszcie wygrał najlepszy? Wcześniej to przecież ja zaliczyłem serię zwycięstw – wygrałem aż sześć razy. Bardzo możliwe, że jest to jego sposób, żeby się bardziej motywować. Ja jestem jednak przekonany, że wiele mówił tylko dlatego, żeby mnie zabolało''.


„Chcę się poczuć jeszcze lepiej, zanim skończę na dzisiaj. Wiatr się wzmaga. Działam bardziej rutynowo niż podczas pierwszego skoku. Strach jest odrobinę mniejszy. To dobry skok. Nagle w powietrzu narty gwałtowanie zbliżają się do siebie. Natychmiast zaczyna się bronić. Moje ciało, które dopiero co płasko leżało w powietrzu, walczy o powrót do równowagi. Czuję adrenalinę od końców włosów aż po palce u stóp. Wymachuję rękoma. Jakoś udaje mi się utrzymać równowagę i wylądować. Moje serce bije jak szalone. Odjeżdżam i siadam na ziemi na zeskoku. W moich oczach pojawiają się łzy. Widok Bergisel staje się rozmyty”.


W książce doskonale zobrazowano, że powrót Morgensterna do zdrowia rozgrywał się w dwóch aspektach. Z jednej strony to uporanie się z somatycznymi dolegliwościami, bólem i dochodzeniu do fizycznej sprawności, z drugiej przywrócenie równowagi psychicznej i przezwyciężenie strachu. Morgenstern dosadnie obrazuje swój niepokój związany z ponownym oddaniem skoku. Dzieli się z czytelnikami swoimi wątpliwościami jakie towarzyszą mu jeszcze przed samą decyzją o powrocie na skocznie,  jak również tym, co nastąpi później… kiedy siedzi już na belce startowej i dostrzega sygnał od trenera do startu, to moment od którego nie ma już odwrotu…

Nie było odwrotu, bo cel w jego przypadku był jasny. Pragnął po raz trzeci wystartować na igrzyskach olimpijskich. Nie bez obaw, nie bez blizn tych widocznych na ciele, ale i tych niezauważalnych w psychice. Nie poddał się, a tamto wydarzenie zmobilizowało go i sprawiło, że ze zdwojoną energią przystąpił do realizacji swojego marzenia.

„Moja walka o każdy metr” porusza tematy ważne, nie ma tu miejsca na chwile rozrywki. Morgenstern skupia się na tym, co jest istotne z perspektywy skoczka. Choć z zasady skoki narciarskie to dyscyplina indywidualna, to kadra narodowa jest jedna i skoczkowie funkcjonują w drużynie. Austriak poświęcił kilka słów rywalizacji z Gregorem Schlierenzauerem. Relacji trudnej, w której starły się w stadzie dwa samce alfa, niemniej jednak wzbudzającą motywację do doskonalenia swoich umiejętności. Ponadto wyjaśnia też dlaczego współpraca z trenerem Alexandrem Pointnerem nie układała się tak jakby tego oczekiwał.

Książka oprócz zmagań z lękiem i powrotem do sportu porusza także inne znaczące wydarzenia w życiu Thomasa Morgensterna. Mistrz olimpijski opowiada jaka cenę przyszło mu zapłacić za sławę. To, co wybija go na tle innych sławnych sportowców to wielka świadomość tego faktu, dostrzega zarówno plusy jak i minusy wiążące się z życiem na piedestale. I przyjmuje wszystko z dobrodziejstwem inwentarza.

Wydarzenia na skoczni odcisnęły piętno także na prywatnej sferze życia. W swoich wspomnieniach przywołuje opowieści intymne, opowiada o swoich miłościach do kobiet, ale przede wszystkim do swojej córki Lily. I to postać pierworodnej stanowi dla niego podłoże do zastanawiania się nad sensem życia, tego czy może być dobrym ojcem, choć ryzykuje życie, oraz na ile jest w stanie poświęcić swoje osobiste sprawy, aby sięgać po najwyższe laury w sporcie.

,,Moja walka o każdy metr” to poruszająca historia sportowca ukazująca jego zmagania jako człowieka, przedstawiająca jego wewnętrzne rozterki. To walka Morgensterna z Morgensternem. To konfrontacja pomiędzy sportową ambicją i chęcią ciągłego zwycięstwa a poczuciem realności, które ma zapewniać potrzebę bezpieczeństwa. To emocjonalna opowieść, w której radość ze skakania ściera się ze strachem przed oddaniem skoku. Tak, to paradoks. Konflikt pomiędzy tym, co ludzkie. Silna wola kontra strach. Thomas Morgenstern nie jest osobą, która pragnęła przez własne słabości odnieść porażkę. Zresztą kto by chciał? A póki człowiek żyje, można postarać się podnieść i cieszyć się życiem!

Moja ocena: 4/5

„Moja walka o każdy metr”, Thomas Morgenstern, Wydawnictwo SQN, Kraków 2016


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz