niedziela, 3 stycznia 2016

Do boju! Po paszporty! Po chwałę i radość!

Siatkarki, w poniedziałek (4 stycznia), a siatkarze dzień później rozpoczną zmagania w europejskim turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk olimpijskich w Rio. O zasadach turnieju, jego bytności napisano i powiedziano już wiele. Bez dwóch zdań jest to turniej niełatwy, niemniej reguły dla każdego są takie same: zwycięzca jedzie do Rio, a druga i trzecia drużyna będzie szukać swojej szansy w turnieju interkontynentalnym.

Zacznijmy od naszych pań. W grupie starcie z Rosjankami, Belgijkami i Włoszkami. Bardzo mocne zespoły. Biało-czerwone faworytkami nie są, ale.. No właśnie jest coś, co daje nadzieję. Historia styczniowych kwalifikacji. W 2008 i w 2012 roku, biało-czerwone grały jak z nut w turniejach europejskich i w każdym z nich dochodziły do finału! O ile turniej w Halle z 2008 roku i wynik tam zrobiony nie był niespodzianką, bo poziom sportowy tamtej drużyny był dobry, to wynik osiągnięty przed czterema laty był miłą niespodzianką, choć niestety ostateczny rezultat bez happy-endu.

W 2012 roku zespół prowadził Alojzy Świderek, a Polki ze Skowrońską-Dolatą na lewym skrzydle i z Izabelą Żebrowską na prawym ograły Holandię (3:1), Rosję (3:2) i Serbię (3:2), a w półfinale Niemki. Niestety finał był dramatem w trzech aktach, biało-czerwone uległy 0:3 Turcji i o igrzyskach mogły zapomnieć. Na szczęście teraz jest inaczej, bo zasady się zmieniły i gra w finale daje jeszcze szansę na udział w turnieju olimpijskim.

Trudno wyrokować, na co stać polską reprezentację. Bo nie ma w niej stabilności, i co impreza to jest inny skład, inne ustawienie. Albo wypali albo nie. Udało się w Baku na Igrzyskach Europejskich, z formą gorzej było na ME, teraz powinno być lepiej. W kadrze są te siatkarki, które chcą grać, pod względem sportowym są prawie wszystkie najlepsze w kraju. Ostatnie sparingi pokazały, że pozycje przyjmujących są obsadzone - tak jak przewidywałem - w pierwszym składzie będzie Aleksandra Jagieło, która będzie stanowić duet wraz z Werblińską. Para ta zapewniła nam ostatni siatkarski sukces, a mianowicie brązowy medal mistrzostw Europy w 2009 roku.

Przyznaję jestem optymistą, bo też co innego pozostało? Wierzę, że w starciu z Rosją osiągniemy dobry rezultat. Ekipa Sbornej jakoś nam leży i potrafimy z nimi grać. Belgijki to niewygodny przeciwnik - przynajmniej ostatnimi czasy, ale kiedyś karta musi się odwrócić.I Włoszki, trochę osłabione i niepewne, również będące niewiadomą. Choć nie ma tam też już za wiele siatkarek, których trzeba się obawiać. Liczę na wyjście z grupy, a wtedy będą kolejne szanse, na zdobycie upragnionego awansu...
Fot. CEV
Czas na panów. Mistrzów Świata, którzy w szranki staną z brązowymi medalistami ostatniego mundialu, Niemcami oraz Serbią i Belgią. W Berlinie będą także mistrzowie olimpijscy, Rosjanie i mistrzowie Europy, Francuzi. Gdyby nie była to walka o igrzyska, można byłoby delektować się poziomem i liczbą utytułowanych zespołów. Ścisła światowa czołówka, crème de la crème siatkówki.

Biało-czerwoni po raz ostatni w europejskim turnieju kwalifikacyjnym walczyli w 2008 roku, i walczyli to dobre słowo, albowiem w grupie przegrali po 2:3 z Hiszpanią i Holandią, na koniec 3:0 pokonali Włochów, ale to było na tyle i swojej szansy trzeba było szukać w turnieju interkontynentalnym. I to najczęściej właśnie z turnieju światowego polscy siatkarzy przywozili olimpijskie bilety. Na pewno paniom w styczniu wiodło się lepiej niż panom, ale siatkarki grały z nożem na gardle, a panowie zawsze mieli tę drugą szansę. Teraz jej nie będzie, więc już w Berlinie trzeba wyzwolić w sobie wszystkie siły. I podopieczni Stefana Antigi z pewnością są w stanie pokazać bardzo dobrą grę!

O awans do półfinału jestem spokojny, z każdą z drużyn, z którymi zmierzymy się w grupie mieliśmy już na rozkładzie i trudno spodziewać się, że teraz będzie inaczej. Schody zaczną się w półfinale, niezależnie na kogo się trafi: Rosja, Francja, a może nieobliczalna Bułgaria. Tam będzie dużo, dużo trudniej, i tak naprawdę dyspozycja dnia może zadecydować o byciu albo nie byciu w finale albo wywalczeniu 3 miejsca. Patrząc na ostatnie dokonania to faworytem berlińskich zawodów są Francuzi, potem jesteśmy my, groźni będą Rosjanie.
Fot. FIVB
Chciałbym, aby polskie reprezentacje jeśli nie wygrają odpowiednio w Ankarze i Berlinie, to aby znalazły się w trójce, bo nie od dziś wiadomo, że zawody światowe są słabiej obsadzone i wywalczenie olimpijskiego awansu jest dużo słabsze. A ponowne zobaczenie obu siatkarskich reprezentacji na Igrzyskach Olimpijskich byłoby czymś fantastycznym!

Kibicujemy już jutro i tak aż do 10 stycznia.

4 komentarze:

  1. Fajna, ciekawa i przedewszystkim "trzeźwa" opinia. Liczę na to że u Panów będziemy wreszcie świadkami jakiegoś happy-endu i tak jak piszesz znajdziemy się co najmniej na podium. Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za miły komentarz i trzeźwą ocenę :)

      Pozostaje trzymać kciuki o dopingować nasze reprezentacje!

      Usuń
  2. jak najbardziej się zgadzam :) ja trzymam kciuki już od kilku dni i jak czytałes na moim blogu to wszystko co mam do powiedzenia :) damy radę i polecimy do RIO :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozum podpowiada, że będzie bardzo ciężko, że wszystko może się wydarzyć. Ale serce nie słucha i wierzy, że podczas Igrzysk Olimpijskich zobaczymy obie nasze reprezentacje. Tak jak piszesz, to byłoby coś fantastycznego. Musi się udać! :)

    OdpowiedzUsuń