niedziela, 29 listopada 2015

Siatkarki i siatkarze w gotowości na batalie o igrzyska!

Szkoleniowcy reprezentacji narodowych w siatkówce wybrali już reprezentantów, a PZPS zatwierdził trenerskie wybory zawodniczek i zawodników, którzy powalczą w turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk olimpijskich w Rio.

Przypomnę, że żeński turniej rozegrany zostanie w Ankarze, w terminie 4-9 stycznia 2016 roku, panowie w dniach 4-10 stycznia 2016  rywalizować będą w Berlinie.

Nawrocki postawił na doświadczenie. Na siatkarki, z którymi już pracował i przede wszystkim, w które wierzy.  Jest kilka powrotów, choć trudno jednak w tym przypadku głosić hasło: „wszystkie ręce na pokład” jak miało to miejsce przed turniejem kwalifikacyjnym do MŚ w Łodzi na początku tego roku.

Do kadry wraca Berenika Tomsia, które być może wystąpi w biało-czerwonych barwach na nowej pozycji.  O ile powrót Bery trudno nazwać jakimś sensacyjnym, to z pewnością uwidaczniającym, ze Nawrocki chce korzystać z tych, które chcą walczyć.  Chociaż na tę chwilę trudno zdefiniować jej rolę w zespole.

Drugi powrót jest zaskakujący. Do kadry po prawie pięciu latach wraca Aleksandra Jagieło. Sama zawodniczka mówiła, że czas reprezentacji to nie dla niej, ale magia igrzysk przyciąga, co nie ukrywa sama siatkarka. Cieszę się z tego powrotu, bo Ola to może nie siła ognia, która będzie stukać po 20 punktów w meczu, ale to dobry duch zespołu. Walczak, który nigdy się nie podaje, taki Michał Kubiak w spódnicy jak dla mnie, może troszkę grzeczniejsza, ale w końcu to dama. Mimo, że nie gra pierwszych skrzypiec w klubie, to pokuszę się o odważną tezę, że w reprezentacji może wejść do szóstki, i wraz z Werblińską i libero zadbać o bardzo dobre przyjecie i świetną defensywę. Niemniej taka rezerwowa to skarb.

I na koniec. Nazwisko wyczekiwane, utęsknione przeze mnie. Wiedziałem, że po fatalnych styczniowych wydarzeniach, nie załamie się. Nie myliłem się! Wróciła do reprezentacji, bo sportowo to wciąż klasowa zawodniczka, a co więcej ambicja nie pozwalała jest zrezygnować z występów w barwach reprezentacji. O kogo chodzi? O Mariolę Zenik. Rywalki depczą jej po piętach i z pewnością teraz nie ma już tak dużej różnicy w umiejętnościach jak kiedyś pomiędzy Mariolką, a Pauliną Maj czy Agatą Durajczyk, ale ma coś, czego inne zawodniczki nie mają. Doświadczenie, zdolności przewidywania, których nie posiada żadna inna zawodniczka, za sprawą swojego szóstego zmysłu jest w stanie wyciągnąć piłkę, która może być decydująca. Mógłbym tu pisać i pisać, ale napiszę krótko: jestem zadowolony, że zobaczę ją z dwójeczką na koszulce z Orzełkiem, i chciałbym cieszyć się z nią i z pozostałymi siatkarkami dziewiątego stycznia 2016 roku.


I kończąc wywód o żeńskiej kadrze. Dziwi mnie brak Bednarek-Kaszy i nie do końca przekonuje mnie medialne wyjaśnienia, ale nie drążę tematu. Środek i tak jest dość solidnie obsadzony.

Czas na Panów. Na kadrę Antigi, która nie zawiera niespodzianek. A francuski szkoleniowiec także postawił na doświadczenie, na sprawdzonych w boju zawodnikach, którzy cechują się wyższą odpornością psychiczną i ograniem w meczach o stawkę. Dlatego też powrót do kadry Pawła Zagumnego. Zawodnika, który mimo zapowiedzi rozbratu z kadrą, nie jest w stanie się od niej definitywnie rozstać. I dobrze, bo Guma wciąż jest potrzebny, co pokazał polski mundial.
Fot. Łukasz Laskowski  / źródło: Pressfocus
I rozwiązała się też kwestia Mariusza Wlazłego. Zawodnik podtrzymał swoją ubiegłoroczną decyzję o zakończeniu reprezentacyjnej kariery. Bez dwóch zdań, atakujący Skry byłby wzmocnieniem kadry, ale na szczęście inni atakujący dobrze rokują i prezentują dobrą formę. Dobrze gra Bartosz Kurek, a fantastyczne występy po powrocie na parkiet notuje Grzegorz Bociek.

Najtrudniej pewnie będzie przyzwyczaić się do nieobecności Piotra Nowakowskiego, stanowiącym o sile tej pozycji przez dobre kilka lat, ale i znowu nasz mistrz świata ma godnych następców. Wydaje się, że to właśnie urazy stanowiły największy problem jeśli chodzi o rozdawanie powołań. Na szczęście trzon reprezentacji jest zdrowy, gotowy do walki o igrzyska. I oby w zdrowiu i motywacji pozostali!

Co jakiś czas zdarza nam się oglądać reprezentację w styczniu, w trakcie sezonu ligowego. Generalnie mam dobre wspomnienia z tych okresów – z wyłączeniem rzecz jasna tego roku, ale wyjątek potwierdza regułę, także jeden był i starczy... A po drugie, po kiepskim okresie przychodzi ten dobry i teraz właśnie jest czas na wspinaczkę, na odbicie się z dna. A jeśli chodzi o olimpijski, kwalifikacyjny styczeń to był on dobry, a nasze reprezentacje potrafiły tam grać prezentując, to co najlepsze. Aby to najlepsze stało się teraz. Wierzę w to!

I tak ma być! Filmik z Halle z 2008 roku...

1 komentarz:

  1. W kwestii naszego męskiego ataku, co do Bartka Kurka zgadzam się absolutnie. Jeśli utrzyma tak wysoką formę do stycznia, to o "bombę" możemy być spokojni. Gorzej z jego zmiennikiem... Czy naprawdę uważasz że Grzegorz Bociek notuje aż tak "fantastyczne występy?" Czy są to już występy na miarę zderzenia się z najlepszymi ekipami na naszym kontynencie? Osobiście uważam że Grzesiek, z całym szacunkiem dla jego umiejętności, nie jest jeszcze tym "atakerem", zdolnym wspomóc kadrę.

    OdpowiedzUsuń