sobota, 7 listopada 2015

Recenzja: "Futbol jeszcze bardziej obnażony"

Wrócił! Zawodnik grający w Premier League, który swoją historię postanowił opisać w książce „Futbol Obnażony” jeszcze ma coś do opowiedzenia kibicom stąd na rynku wydawniczym ukazała się kontynuacja międzynarodowego bestsellera Anonimowego Piłkarza „Futbol jeszcze bardziej obnażony”.

Książka „Futbol jeszcze bardziej obnażony” zaczyna się ciekawie. Głos zabrała żona piłkarza, rzecz jasna Pani Anonimowa. Słowa partnerki piłkarza uzmysłowiają czytelnikowi, że to nie będzie aż tak surrealistyczna i szokująca książka aniżeli jej pierwsza odsłona. Publikacja jest subtelniejsza, momentami nawet refleksyjna. Trudno w niej znaleźć historie z pierwszych stron brukowców, czy sensacyjnych opowiastek. Dużo w niej rozważań Anonimowego Piłkarza na temat tego, jak potoczyło się jego piłkarskie życie.

Druga część przygód Anonimowego Piłkarza wydaje się być bardziej stonowana. Autor skupił się na rozważaniach dotyczącej przyszłości. Anonimowy Piłkarz rozmyśla gdzie mógłby zagrać w ostatnich latach piłkarskiej kariery oraz czym zajmie się po zawieszeniu butów na kołek. I tak Anonimowy Piłkarz z pomocą kolegów dywaguje czy na ostatnie sezony powinien zdecydować się na ligę szkocką, czy może wyjechać do Chin, albo spędzić je na Bliskim Wschodzie. Co więcej, rysuje przed czytelnikiem kilka profesji, które może wybrać, gdy przejdzie na sportową emeryturę. Anonimowy Piłkarz zastanawia się czy lepiej zostać agentem piłkarskim, dyrektorem sportowym albo trenerem? Snując rozważania, o tym co dalej gracz angielskiej Premier League dochodzi do wniosku, że gdy żadna z opcji nie wypali to zawsze pozostaje pole golfowe i tam może spędzić swój wolny czas.

Kilka cytatów z książki:

„Powinniście byli zobaczyć miny dostawców butów, którzy zjawiali się w ośrodku treningowym, by rozdawać piłkarzom ogromne ilości gratów, kiedy słyszeli ode mnie, że nic od nich nie chcę. Wydaje mi się, że czerpałem z ego jakąś perwersyjną radość; tak samo przyjemnie się czuję, ignorując kobiety, które stojąc przede mną przy barze, prowokacyjnie bawią się włosami.  To nie jest arogancja, choć pewnie wielu tak to odbiera. Wydaje mi się, iż taka moja postawa wynika z faktu, że lubię kontrolować sytuację”.

„Mój ojciec siedział przy stole w loży i nakładał sobie jakieś przekąski. Nie zauważył, że na sali jest także Fabio Capello. Nagle Capello pochylił się przed ojcem, by sięgnąć po szklankę, która stała po drugiej stronie stołu – i pewnie tego pożałował. - Ej, stary, spier...! O co ci chodzi? - palnął ojciec. - Jeśli chcesz szklankę, to po prostu poproś, nie przepychaj się – tłumaczył. W ogóle nie zauważył, że mówił do samego Fabio Capello, bo ani razu nie spojrzał w górę. Ojciec sięgnął po szklankę i podał ją Włochowi, który grzecznie podziękował, po czym się oddalił. - Cholerni ludzie – wycedził do mnie.Zastanawiałem się jak odpowiednio dobrać słowa. - Tato – rzekłem w końcu. - Chyba właśnie powiedziałeś Fabio Capello, by spier... - Że co? - nie wierzył. - Mówiłem, że chyba powiedziałeś Fabio Capello, by spier...”.

„To miał być historyczny moment, ale tuż przed wykonaniem uderzenia moja legendarna chwila została przerwana przez wrzask kolegi, który patrząc na coś za moimi plecami, krzyknął: - Co to, kurwa, jest?! Odwróciłem się w samą porę, by zobaczyć parę oczu i podłużny pysk, który wynurza się z wody. Zesrałem się ze strachu, wyskoczyłem na trawę i wbiegłem na wzniesienie. Odwróciłem się i zobaczyłem, że aligator ponownie się zanurzył i popłynął na środek jeziora, gdzie siedział i z daleka nas obserwował”.

„Bałem się, że młodego zjedzą żywcem. Musiałem przekazać mu jakąś wiadomość; musiałem powiedzieć mu coś, co nakręci go tak, aby się sprężył i zagrał najlepiej, jak potrafi. On przecież grał dopiero dwa tygodnie! Z pewnością ludzie wezmą to pod uwagę, no nie? Musiałbym jednak powiedzieć o tym innym. Tuż po pierwszym gwizdku, postanowiłem, że stanę przed linią boczną i oświadczę to wszystkim – rodzicom i trenerom. Musiałem bronić syna”.

Książka nie jest jednak pozbawiona anegdot. Tytułowy piłkarz raczy czytelników mniej lub bardziej wysublimowanymi żartami. Jakby choćby ta z Paulem Gascoignem w roli głównej, który wkręcił w kradzież swojego samochodu klubowego fizjoterapeutę. Jest w książce miejsce także na poważny temat jakim jest rasizm na stadionach futbolowych. Choć i to zagadnienie autor w swoim stylu dość mocno przejaskrawia przytaczając historię, której był świadkiem: „Pewnego razu posłałem piłkę na drzewo, i czarnoskóry francuski piłkarz rzekł do afrykańskiego: – Ty wejdź na to drzewo – jesteś większą małpą ode mnie. Po chwili obaj parsknęli śmiechem”.

Autor zdecydował się także ujawnić parę kwestii dotyczących funkcjonowania najważniejszych piłkarskich potentatów. Przedstawia model finansowy prezesa Realu Madryt Fiorentino Pereza, który dzięki swoim posunięciom jest w stanie ściągać do zespołu piłkarzy za niebagatelne kwoty. Podaje też konkretny kwoty na przykład jeśli chodzi o umowy reklamowe i tak firma Chevrolet za 7-letni kontrakt z Manchesterem United zapłaciła 357 mln funtów.

Anonimowy Piłkarz w ,,Futbolu jeszcze bardziej obnażonym” koncertuje się na sobie, na swoim życiu, na tym jak borykał się z problemami dnia codziennego. A te jak się okazało nie były błahe. Autor zmagał się z depresje, cierpiał na urojenia, zdradził jak trudno było mu wstać z łóżka, i jak z każdym kolejnym rankiem brakowało mu sił, by wykonać najprostsze czynności.

Inną kwestię, którą poruszył autor publikacji wydaje się może nie tak pesymistyczna, aczkolwiek trudno nazwać ją sielanką. Bohater książki zamartwia się o swoje dzieci, o ich przyszłość. Jego syn już zaczął grać w piłkę, co przed Anonimowy Piłkarzem jako rodzica stawia szereg wyzwań. Jak ustrzec swoje dziecko przed tym piłkarskim życiem? Jako dać mu wskazówki? Z takimi myślami bije się autor w ostatnich akapitach „Futbolu jeszcze bardziej obnażonego”.

Kontynuacja opowieści Anonimowego Piłkarza wydała mi się ciekawsza. Była bliższej codziennych spraw, z którymi zmaga się człowiek niezależnie od tego czym się zajmuje. Mam wrażenie, że skłoniła samego autora do refleksji nad własnym ja. Jest również próbą oczyszczenia z przeszłości, aby móc odnaleźć się w nowej rzeczywistości. O ile pierwsza cześć była zbiorem historii rodem z tabloidu, o tyle w „Futbolu jeszcze bardziej obnażonym” mamy opowieść  nadającą się do branżowego czasopisma.

Moja ocena: 3,5/5

,,Futbol jeszcze bardziej obnażony”, Wydawnictwo Sine Qua Non, Kraków 2015


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz