poniedziałek, 14 września 2015

Zmiany prowadzące donikąd...

Polskie siatkarki przygotowują się do mistrzostw Europy, które pod koniec września ruszają w Holandii i Belgii. Jednym z etapów przygotowań do turnieju były sparingowe potyczki z reprezentacją Turcji. Koniec końców wynik tych starć okazał się być remisowy (2:3 w sobotę i 3:2 w niedzielę dla biało-czerwonych), jednak nie o wyniki się rozchodzi, a o grę, a właściwie o brak gry pozwalającej nam marzyć o odrodzeniu się polskiej żeńskiej siatkówki.

Temat tego, co obserwujemy w żeńskiej kadrze był poruszany przeze mnie wielokrotnie. Może i to wydać się już nudne, ale dzielę się spostrzeżeniami. Tym, co wymaga poprawy i krótko mówiąc jest słabe (dlatego, tak rzadko piszę o naszych siatkarzach, bo tam wszystko przebiega zgodnie z planem i najzwyczajniej w świecie nie ma się o co martwić).

Bez bicia przyznaję, że to co działo się w sobotnim pojedynku zmusiło mnie do tego, że pomyślałem, o wyłączeniu telewizora. Tego nie dało się oglądać! Z szacunku do czytelników, aby przedstawić im jak najdokładniejszy obraz zmusiłem się do oglądania. W niedzielnym pojedynku było łatwiej i odrobinę lepiej,na tyle, że mecz ten nadawał się do obejrzenia, choć pilot od telewizora schowany był w szufladzie (aby nie kusiło).

Po meczach z Turczynkami uwidaczniają się błędy w selekcji i taktycznym ustawieniu zespołu (choć te problemy pojawiły się już na początku pracy trenera Nawrockiego, ale i poprzedni trenerzy także nie ustrzegli się błędów. Brak logiki, w tym wszystkim jest porażający. Z całym szacunkiem dla dokonań Klaudii Kaczorowskiej, ale jej umiejętności nie wystarczają na poziom reprezentacji. Pewnego poziomu po prostu się nie przeskoczy, jak to mawiał Leo Beenhakker to nie jest international level. Nie jest i nie będzie.

Strasznie irytuje mnie to, co dzieje się z obsadą lewego skrzydła. A poszukiwanie przyjmującej trwają tak naprawdę od 2011 roku. Przez cztery lata nie wychowaliśmy żadnej siatkarki, która mogłaby bez kompleksów zająć to miejsce. Ciągłe zmiany, przesuwanie zawodniczek z pozycji na pozycję, brak ciągłości i postawienie na jedną zawodniczkę, obdarzając ją zaufaniem. A tak nie mamy nic, i tak będzie przynajmniej przez kolejny rok. Trenerzy się zmieniali, ale tak naprawdę niezmienna pozostawała się koncepcja załatania luki po Małgorzacie Glince. I żaden trener sobie nie poradził. Najbliżej był Makowski, którego rezygnacje bardziej doświadczonych siatkarek zmusiły do podjęcia radykalnych kroków, a tym samym powołania młodych. Niestety tego projektu nie pociągnął Nawrocki, który wrócił do starych siatkarek, a tym samym starych pomysłów i starej wizji na odbudowę kadry, która nie ma racji bytu.

Zniesmaczony jestem tym jak potraktowane zostały trzy siatkarki, a które nie tylko powinny być w kadrze, ale nawet powinny mieć miejsce w podstawowym składzie. Chodzi mi o Aleksandrę Wójcik, jedną z najlepszych, jeśli nie najlepszą siatkarkę poprzedniego sezonu w naszej kadrze. Dziewczyna regularnie grająca w swoim klubie, będąca ważnym ogniwem zespołu z Legionowa. Okazuje się, ze to nie ma znaczenia, bo te, które siedzą w klubie graja w reprezentacji (czyżby kolejny brak logicznego rozumowania???). Do dziś szukam wyjaśnień dlaczego w ekipie biało-czerwonych nie ma Agnieszki Kąkolewskiej, nawet jeśli może ma słabszy sezon, to tak nie powinno postępować się z dziewczyną, która przebojem wdarła się do reprezentacji i dwóch sezonów grała w kadrze. Tak się właśnie marnuje talenty, a co więcej zraża się młodą zawodniczką do osoby trenera.  I trzecia siatkarka, która niby w kadrze jest, ale nie gra. Malwina Smarzek. Osobiście uważam, że ta zawodniczka powinna grać już pierwsze skrzypce w reprezentacji. I w obliczu tego, co stało się z Katarzyną Zaroślińską, to ona powinna ją zastąpić, a Katarzyna Skowrońska mogłaby grać dalej na lewym skrzydle (choć ten pomysł jest dla mnie średnio przekonywujący to chociaż, nie burzyłby całej koncepcji budowania zespołu w tym sezonie).
Czy te czasy jeszcze wrócą?  (Fot. PZPS)
Żałuję, że w Polsce jest obawa, aby stawiać na młode siatkarki. Nie uczymy się od innych, czołowych reprezentacji – patrz Chinki, Serbki czy Japonki. Podążanie taką drogą byłoby skuteczne, a tak jest wielka niewiadoma. Niewiadoma. Wszystko, co się dzieje wokół żeńskiej drużyny to niewiadoma. Nikt nic nie wie. Ja chyba też zaczynam coraz mniej wiedzieć…

Dla potwierdzenia. Poniżej prezentuje wyjściowe składy z ostatnich najważniejszych imprez w danym sezonie od roku 2010, kiedy to żeńska siatkówka zaczęła chylić się ku upadkowi. Zmiany, zmiany i jeszcze raz zmiany. Co rok inaczej, w innym składzie i w innym zestawieniu. Jedynie Skowrońska-Dolata grała w kadrze od 2011 roku (choć nie na tej samej pozycji). Roszady nie obeszły także takich pozycji jak rozgrywająca czy libero, bo właściwie każdy sezon rozpoczynała inna zawodniczka.

MŚ 2010 rok (mecz  o 9 miejsce  Polska – Chiny)
Sadurek, Werblińska, Glinka, Gajgał, Bednarek-Kasza, Kaczor, Zenik (libero)

2011 (ME ćwierćfinał z Serbią)
Radecka (Sadurek), Okuniewska, Bednarek-Kasza, Kosek, Kaczorowska, Skowrońska-Dolata, Maj (Libero)

2012 (finał turnieju kwalifikacyjnego do IO z Turcją)
Skorupa, Skowrońska-Dolata, Bednarek-Kasza, Okuniewska, Werblińska, Żebrowska, Maj (libero)

2013 (mecz barażowy o ¼ ME z Włoszkami)
Wołosz, Skowrońska-Dolata, Sieczka,  Kasprzak, Tokarska, Kąkolewska, Maj (libero)

2014 (turniej kwalifikacyjny do MŚ z Belgijkami)
Bełcik, Werblińska, Tokarska, Skowrońska-Dolata, Glinka, Dziękiewicz, Zenik (libero)

2015 (finał Igrzysk Europejskich z  Turcją )
Wołosz, Werblińska, Bednarek-Kasza, Zaroślińska, Pycia, Skowrońska-Dolata, Sawicka (libero) oraz Durajczyk (libero)

1 komentarz:

  1. Nikt nic nie wie... Mam wrażenie że nasz sztab szkoleniowy ma to wypisane na twarzach. Oni również wyglądają na takich co za bardzo nie orientują się w coraz bardziej mętnej sytuacji. Podczas towarzyskich potyczek z Turcją wyglądali jak dzieci we mgle. Żadnego zaangażowania, minimum wsparcia, porady czy jakiś wskazówek dla trenera Nawrockiego. Kiepsko widzę te mistrzostwa... Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń