sobota, 19 września 2015

Recenzja: "Brudna gra" Nikodem Pałasz

,,Game, set and match Malewicz”. Polski tenisista zwycięzcą ostatniego turnieju sezonu – World Championships! Polska doczekała się wybitnego tenisisty! Artur Malewicz zwyciężył w Wimbledonie, był numerem jeden rankingu tenisistów, jest jednym z najlepszych tenisistów, prawdziwa czołówka tej dyscypliny. Gwiazda światowego sportu. Zdobywając mistrzostwo świata zapisał się na kartach historii, ale jego radość nie trwała zbyt długo. Kilkanaście godzin później w ekskluzywnym apartamencie znaleziono zwłoki sportowca...

Tak rozpoczyna się historia powieści kryminalnej Nikodema Pałasza. „Brudna gra” jest debiutancką powieścią autora, który w nietypowej, bo sportowej scenerii umieścił wątek kryminalny. Tłem wydarzeń jest tenisowe środowisko. Tenis ziemny określany jest białym sportem, jednak „Brudna gra” ukazuje jak naprawdę czysty jest tenis. A wybielaniem białego sportu podejmuje się inspektor Wiktor Wolski, pracujący w Wydziale do Walki z Terrorem Kryminalnym i Zabójstw Komendy Stołecznej Policji.

Wolski jest głównym bohaterem powieści. Czterdziestoletni oficer, historyk sztuki i niedoszły filolog, który wstąpił to policji, aby rozwiązać sprawę z przeszłości. Inspektor jest bardzo intrygującą postacią. Niejednoznaczną. Trudno stwierdzić, czy jest to tylko dobry policjant. Czasem łamie zasady i reguły, aby doprowadzić śledztwo do końca. Wolski nie brzydzi się manipulacji, szantażu czy przekupstwa, a wszystko to dla dobra śledztwa. Inspektor Wolski jest ciekawie skonstruowaną postacią, dająca uroku, tajemniczości. Może nazbyt wyidealizowany, taki trochę w amerykańskim stylu, wszystkowiedzący, wszechogarniający, będący najlepszy we wszystkim, bez słabych punktów.

Inspektor Wolski wraz ze swoim zespołem postanawia rozwiązać zagadkową śmierć tenisowego mistrza. Postępujące śledztwo ujawnia jednak zatrważające opowieści. Zataczając coraz szersze kręgi, w którą zamieszani są nie tylko działacze sportowi, ale też osoby ze świata polityki, mediów, wychodząc poza granice Polski. A informacje zdobytego w toku śledztwa obrazują jak wielkim bagnem jest współczesny sport. Przedstawione fakty potwierdzają, że w tym wszystkim nie chodzi tylko o znalezienie mordercy, sprawa jest znacznie bardziej skomplikowana. Sprawa, za którą kryją się wielkie pieniądze. Każdy chce zarobić, każdy pragnie wzbogacić się na czyimś nieszczęściu. Ustawianie meczów jest na porządku dziennym, a w sprawę zaangażowani są wszyscy, bez wyjątku. Mafijne spółki, sportowi działacze, trenerzy i sportowcy. Obok wielki pieniędzy kręcą się także używki, alkohol, ale fajki to pikuś, gdy w grę wchodzą dopalacze czy doping. 

Sport okazuje się być bardzo brudną grą. Taki świat ilustruje nam autor „Brudnej gry”, przez dokładne, skrupulatne, czasami nawet aż nadto przydługawe opisy jesteśmy w samym środku wydarzeń. Razem z inspektorem Wolskim poznajemy historie Malewicza. Nie tą znaną z mediów, nie w taki jaki jego wizerunek stworzyła opinia publiczna. Uosobienie sportowej męskości, wzór cnót i obowiązkowości, idol wielu Polaków okazuje się być człowiekiem mający wiele za uszami. Prowadził agencje towarzyską. Brał udział w ustawianiu meczów, a na dokładkę był na dopingu i zażywał narkotyki. Taka okazała się prawda, ale prawda, która nie może wyjść na jaw. Dlaczego? Odsyłam do książki.

„Brudna gra” jest powieścią wielowątkową, choć nadrzędnym jest temat rozwiązania zagadkowej śmierci Malewicza. Niemniej pojawia się kilka innych, mniej znaczących, niekoniecznie kryminalnych. Być może dlatego by zbić czytelnika z tropu, aby tak szybko nie wpadł na rozwiązanie tajemnicy. Drugim wątkiem niezwykle ważnym jest sprawa morderstwa ojca pana inspektora, która nie daje mu spokoju.

Do plusów „Brudnej gry” z pewnością zaliczę fabułę. Interesująca i intrygująca. Niebanalna, pełna zwrotów akcji, trzymająca w napięciu i wymagająca od czytelnika ciągłego poczucia uwagi, by nie stracić wątku, by żaden szczegół nie umknął. Mnogość postaci, ale także historie kryjące się za nimi to także spory atut. Wątpliwości mam co do dialogów (szczególności tych z udziałem Wolskiego i jego współpracowników), momentami zawiewa sztucznością, tworzeniem śmieszności na siłę.

W ,,Brudnej grze” zastosowano ciekawy zabieg stylistyczny i tak wśród gwiazd sportu mamy takie sławy jak Ferender, Anderassi czy czy Cristi Rinaldiego, są także rodzimi sportowcy jak Tadeusz Majkowski czy Justyna Kowalska. Zabawne i właściwie nie byłoby się do czego przyczepić, gdyby nie fakt, iż obok aktora Piotra Adaczyka, mamy tez Kamila Durczoka, czy Daniela Olbrychskiego. Zabrakło mi tu stanowczości i potraktowania wszystkich jedną miarą, aby nazwiska jednak ujednolić.

Może to trywialne, ale po przeczytaniu tej powieści trudno nie zadać sobie pytania: ile było w niej fikcji, ale ile rzeczywistości? Po lekturze ,,Brudnej gry” obserwowanie sportowych zmagań może nie być takie samo. Czy widząc jak światowa jedynka przegrywa z mało znanym tenisistą z czwartej setki rankingu w głowie nie pojawi się myśl, że to może nie był słabszy dzień lidera?

Podsumowując „Brudna gra” to dobra książka. Debiut autora wypadł obiecująco. Mówi się, że powieść kryminalna powinna być dla czytelnika grą, dobrą zabawą, w której na podstawie przedstawionych w fabule poszlak próbować wskazać winnego. Bez dwóch zdań tego w powieści Pałasza nie zabrakło. Z wielką chęcią przystąpiłem do tej gry. A była to pierwsza połowa, albowiem Pałasz napisał także kolejną powieść: „Sam na sam ze śmiercią” osadzoną w świecie piłki nożnej, w której dalej czytelnik będzie miał okazję tropić złoczyńców wraz z inspektorem Wolskim.

Moja ocena: 4/5

„Brudna Gra”, Nikodem Pałasz, Wydawnictwo Muza, Warszawa 2014

1 komentarz:

  1. Brzmi całkiem ciekawie... ta książka mogłaby się znaleźć w mojej biblioteczce! :)

    OdpowiedzUsuń