niedziela, 6 września 2015

Nieświatowy Puchar Świata

Zakończył się właśnie Puchar Świata siatkarek. Przepustki do Rio de Janeiro wywalczyły Chinki i Serbki. Bez bicia przyznaję, że nie śledziłem od deski do deski całego turnieju. Zresztą nie było potrzeby i to jest właśnie mój największy zarzut. Turniej był nudny, a interesujących spotkań, może inaczej spotkań na najwyższych poziomie było jak na lekarstwo.

Tak było i pewnie taki stan się utrzyma, jeśli dalej będzie się zapraszać zespołu z klucza geograficznego, a nie poziomu sportowego. Jedno miejsce dla Afryki owszem, niech będzie, podobnie dla Ameryki Południowej, ale dwie reprezentacje to stanowczo za dużo. I tak zespoły z tych kontynentów na wielu innych imprez korzystają z tego, że leżą tam gdzie leżą, to może warto chociaż w jednej tak naprawdę jednej z ważniejszej  (jest to jeden z trzech turniejów podczas, których można wywalczyć przepustkę na igrzyska olimpijskie).

Dzięki temu mogliśmy raczyć się pojedynkami takich potęg jak Algierki, Peruwianki czy Kenijki. A najciekawsze było tylko to, która z ekip pokroju Chin czy Serbii wyżej wygra z Algierią. Do 5? Proszę bardzo to my do wygramy do 2. Skandalem jest jeszcze to, że Algieria bezczelnie przysłała do Japonii drugi skład, bo pierwszy szykuje się do kontynentalnych kwalifikacji olimpijskich. Absurd!

Fot. FIVB
I nie winię tu siatkarek, ale działaczy FIVB, że pozwalają na takie eventy. Sportowo dla nikogo te pojedynki nie mają wartości, o kwestii marketingowej lepiej nie wspominać, choć chyba włodarze światowej federacji mają dużo gotówki skoro nie zależy im na reklamodawcach i większej liczbie widzów.

I tak zamiast Algierek i Peruwianek można było zaprosić Włoszki, Turczynki czy Tajki, a liczba ciekawszych spotkań wzrosłaby diametralnie i walka o awans byłaby bardziej zacięta i interesująca. I wtedy naprawdę wygrałby najlepszy, najlepiej przygotowany do turnieju zespół.

Inny paradoks kobiecego Pucharu Świata, który niestety będzie i obecny podczas męskiego turnieju. To fakt, iż o miejscu w tabeli będzie decydowała liczba zwycięstw. Osobiście jest to dla mnie niezrozumiała i krzywdząca decyzja. To po co jest system włoski? Kiedy każdy gra z każdym, idzie walka o wszystko, a strata każdego punktu mogła być na wagę złota. Jak dla mnie kolejny powód, że rozgrywki mogą stracić na znaczeniu. Te liczenie setów, a w ostateczności punktów nie mają racji bytu. I pozbawiono nas emocji, taktycznych rozwiązań. I dobitnie widać to też u pań. Serbki uplasowały się na drugim miejscu z dorobkiem 26 punktów, a siatkarki z USA mają 28, a Rosjanki 27 "oczek".

Mieszane uczucia mam też co do zmniejszenia liczby drużyn promujących awansem na igrzyska. Trzy bilety były chyba optymalne, ale też były dobrą nagrodą dla zespołów, które tak długo muszą męczyć się w tych zawodach. W ciągu 16 dni do rozegrania jest aż jedenaście spotkań. Najbardziej wyczerpujący turniej, który szczyci się właśnie tym, że jest szansą na zdobycie kwalifikacji, tylko szkoda, że tak mało.

Może i narzekam. Ale skoro zawody noszą miana Pucharu Świata i traktuje się je prestiżowo, a nie tylko komercyjnie to może warto zadbać, aby był światowy w każdym calu...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz