środa, 23 września 2015

Miłe złego początki Pucharu Świata siatkarzy. Mistrzowie Świata bez kwalifikacji :(

Tunezja, Rosja, Argentyna, Iran, Wenezuela, Kanada, Egipt, Australia, Stany Zjednoczone, Japonia – z tymi rywalami uporali się polscy siatkarze podczas tegorocznego Pucharu Świata. Dziesięć wygranych spotkań z rzędu. Do dziś byli niepokonani w japońskim turnieju. 23 września 2015 roku w ostatnim dniu PŚ pokonali nas Włosi. Nie to jest najgorsze, najgorszy jest brak awansu do igrzysk olimpijskich w Rio. I sport po raz kolejny pokazał jaki potrafi być piękny, a dla biało -czerwonych okazał się być brutalny.

Nie wnikam ile nam zabrakło, czy jednego seta lub  dużego czy małego punktu. To nie jest dla mnie najważniejsze. Najważniejsze nie jest też trzecie miejsce zdobyte w Pucharze Świata. Jasne. Oczywiście! To przecież medal na międzynarodowej imprezie, ale medal tak naprawdę nic nie wnoszący, a widząc reakcje niektórych polskich siatkarzy śmiem twierdzić, że przynoszący im więcej smutku niż radości.

Puchar Świata 2015 okazał się być bolesny dla Polaków. Padliśmy ofiarą impertynenckiego, nieudanego przepisu. Zidiociałe zmiany przepisów dokonanych przez jakże mądrych działaczy FIVB, które zmieniono właśnie na czas tego turnieju ustalając, że z Pucharu Świata zamiast trzech ekip na awans na igrzyska wywalczą tylko dwie (dwie z dwunastu, najlepszych drużyn).

Pisałem o tym przy podsumowaniu zawodów w wykonaniu pań: Trzy bilety były chyba optymalne, ale też były dobrą nagrodą dla zespołów, które tak długo muszą męczyć się w tych zawodach. W ciągu 16 dni do rozegrania jest aż jedenaście spotkań. Najbardziej wyczerpujący turniej, który szczyci się właśnie tym, że jest szansą na zdobycie kwalifikacji, tylko szkoda, że tak mało.

Tyle o regulaminie, bo on był znany wcześniej. Mam tylko nadzieję, że będą zmiany. Zmiany, które dotkną całego systemu kwalifikacyjnego do igrzysk olimpijskich. Zasady kwalifikacji w siatkówce są kiepskie, nie promujące najlepszych reprezentacji, wyczerpujące dla siatkarzy. Żeby nie było, że krytykuję i nie daję własnych pomysłów. Przedstawiam. Najbardziej radykalna wersja zakładałby rezygnacje z rozgrywania mistrzostw Europy na rok przed IO (imprezą docelową byłby PŚ i na niej można byłoby zdobyć  trzy bilety). Kolejne bilety dla mistrzów swoich kontynentów (5 biletów). Jeden dla mistrza świata. Jeden dla gospodarza. Dwa bilety byłyby do wywalczenia podczas turnieju interkontynentalnego rozgrywanego w roku igrzysk, w którym udział wzięłoby sześć najwyżej sklasyfikowanych zespołów w rankingu FIVB.

Fot. FIVB
Tak to widzę – wersja mocno uproszczona, ale sprawiająca, że każdy sezon jest ważny. Czy to z powodu samego awansu na IO czy punktów do rankingu. Ponadto ograniczający dodatkowe turnieje, a tym samym uszczuplający kalendarz siatkarek i siatkarzy.

Nie ma co ukrywać, że zbliżające się mistrzostwa Starego Kontynentu będą mało prestiżowe, i zbyt wielkiej chwały nie przynoszące, przecież za dwa lata będą kolejne. I to te zawody będą priorytetem, ale turniej kontynentalny w styczniu.

I ostatnia sprawa, może i od niej powinienem zacząć. Od roztrząsania tego co się wydarzyło, szukania winnych i głoszenia wielkiej porażki polskich siatkarzy. I tu Was zaskoczę! Nic z tego! Nie u mnie! Nasi chłopcy walczyli, dzielnie walczyli, także w tym ostatnim starciu. Pisanie o kwestii przygotowania fizycznego czy mentalnego to mrzonki. Pisza tak ci co sieją ferment. Ja nic z tego nie zobaczyłem w rywalizacji biało-czerwonych z Italią. Po prostu taki jest sport, wygrywa lepszy. Dziś lepsi byli siatkarze z Półwyspu Apenińskiego. Jeśli nasi siatkarze uderzą się w pierś i powiedzą zrobiliśmy wszystko, co mogliśmy, aby osiągnąć cel. To ja im wierzę, że tak jest. Nie zawsze się wygrywa. Na szczęście raz się przegrywa, i trzeba przełknąć gorycz porażki, a innym razem… aby okazja do świętowania była w RIO 2016.

I jeszcze jedno. Skandalem jest brak chociaż jednej nagrody dla jednego z naszych graczy. Choć to przy tym wszystkim to mały pikuś.

3 komentarze:

  1. To bardzo boli nas, kibiców, a co dopiero siatkarzy (siatkarki czy zawodników innych dyscyplin w analogicznych przypadkach), gdy przepisy są tak niesprawiedliwe. Moim zdaniem, taki turniej powinien dawać przepustki dla całego podium - jest intensywny i wyczerpujący, a w przypadku naszych chłopaków okazał się jednak niesprawiedliwy. Ale trudno - trzeba postawić kropkę nad i gdzie indziej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nadal trudno mi myśleć o Pucharze Świata. Zgadzam się z Tobą co do zasad kwalifikacji i przede wszystkim co do przedostatniego akapitu. Nasi siatkarze mówią, że dali z siebie wszystko i było to widać podczas tego turnieju. Widziałam każdy mecz i woli walki czy odpuszczania nie było. Zabrakło niewiele, szkoda. To boli. Ale wierzę, że w styczniu będziemy cieszyć się z awansu na IO.

    OdpowiedzUsuń
  3. Proponuje wysłać swój własny projekt zmian do FIVB. Ja się pod nim podpisuje obiema rękami. Chyba nikt niema wątpliwości co do wprowadzenia głębokich przemian w systemie kwalifikacji do IO. Co do samego meczu z Italią, to jednak było widać wyczerpanie w zasadzie całej, grającej od dziesięciu spotkań szóstki. Wszyscy mieliśmy nadzieję że ten rozpędzony wózek dojedzie jeszcze do pewnego awansu. Niestety, Włosi okazali się to jedną jedyną przeszkodą nie do pokonania. Najważniejsze że po takim dramacie, jaki miał miejsce, nasi poczuli znów głód do zdobywania kolejnych poziomów w reprezentacyjnym wydaniu. Żeby uwierzyli że można, że to co robią ma sens.

    OdpowiedzUsuń