niedziela, 2 sierpnia 2015

Za wysokie progi jak dla... - Polki nadal w II dywizji WGP

Cześć! Dotychczas nie komentowałem poczynań Jacka Nawrockiego na stanowisku trenera reprezentacji Polski siatkarek. Teraz właściwie skupie się na pewnych aspekcie - na braku logiki i wypracowania pewnego systemu w tym sezonie. Co prawda z tym, wcale nie było lepiej u poprzedników, ale wraz z przyjściem nowej miotły miały przyjść nowe porządki.

Sprawa rozchodzi się właściwie o rozgrywki WGP, choć dotyczy do całego tego, jak i kolejnego sezonu, jak i jeszcze następnych. A gdzie ten brak logiki? A no w powołaniach i desygnowaniu do gry odpowiednich siatkarek. Przejdę do personaliów. Bardzo mocno dziwię się, kiedy w meczach eliminacyjnych epizody grała Agnieszka Kąkolewska. Szkoda marnować to, co zaczął robić Makowski, czyli wprowadzać młode, zdolne, które potrzebują gry i zaufania trenera. Jeszcze gorzej wygląda sprawa z Aleksandrą Wójcik, która w ubiegłym sezonie grała pierwsze skrzypce w kadrze, a dziś próżno jej szukać w meczowej dwunastce. I ostatni jak dla mnie bulwersujący przykład kompletnej arogancji i braku patrzenia w przyszłość to brak stawiania i ogrywania Malwiny Smarzek. Atakująca już w poprzednim sezonie pokazała, że bez cienia wątpliwości może grywać w podstawowym składzie reprezentacji, bez większego sportowego uszczerbku dla wyniku.

W tych dziewczynach jest potencjał, był pomysł na wprowadzenie ich w seniorską kadrę.Radziły sobie w niej, a teraz zostały zepchnięte na drugi, a nawet trzeci plan.

Idąc dalej, tym razem w druga stronę. Jaki jest sens powoływania i ogrywania 27-letniej rozgrywającej, która rozegrała kilka meczów w OrlenLidze, a błędy popełnia takie, a nawet gorsze niż niejedna młoda rozgrywająca. A co gorsza, jaki był tego sens, skoro w decydujących meczach w walce o elitę WGP i tak siedziała na ławce! Czy nie można było wprowadzić młodej zdolnej rozgrywającej, która miałaby szanse rozegrać parę meczów, ale i ze spokojem przyjęłaby potem role rezerwowej w decydujących starciach w Lublinie.

Fot. FIVB
Nawrocki podobno dba o psychikę dziewczyn, nie widzę tego. Bo jak ma się czuć Aleksandra Krzos, która grała naprawdę dobrze podczas wyjazdowych meczów WGP, a w Lublinie nawet nie powąchała parkietu.

Elita i tak przeszła nam koło nosa, bo niemal od początku było wiadomo, że Holenderki w cuglach wygrają i awansują do I dywizji. Zaskoczony jestem, że my tym samym nie postawiliśmy na ogrywanie przyszłego składu naszej kadry. Nie od dziś wiadomo, że pewne siatkarki pewnego poziomu nie przeskoczą, i z nimi w składzie nie mamy szans na osiągania dobrych rezultatów, a mimo to znajdują się w składzie. Nawrocki zaczyna popełniać te same błędy co poprzednicy, a to nie rokuje dobrze na kolejne starty.

Pewnie już teraz możemy przewidzieć jaki będzie skład na ME, kwalifikacje olimpijskie czy same, w co mimo wszystko wierzę, same igrzyska. Warto jednak mieć na uwadze, że sport to sport i dzieją się tu rzeczy nieprzewidywalne, a kontuzje mogą przytrafić się najlepszym. A co będzie jak zabraknie Skowrońskiej czy Werblinskiej? Co wtedy? Wtedy będziemy ogrywać zawodniczki? Wtedy kiedy nie będzie czasu?

I żeby po raz kolejny nie było: a nie pisałem...

1 komentarz:

  1. Amen!

    Nigdy nie byłam zwolenniczką pana Nawrockiego, na kobiecej siatkówce też się nie znam, ale pewnych rzeczy się nie przeskoczy i skoro jesteśmy w takim miejscu a nie innym, to chyba warto uderzyć się w pierś i opracować system na lata, a nie co rok to nowy, jeszcze bardziej nerwowy ruch.

    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń