niedziela, 5 lipca 2015

Wilfredo Leon a sprawa polska

W ostatnich dniach temat przybrał na sile, a w mediach słychać różne, ale to przeróżne głosy.  W związku z tym, co i mnie zaszkodzi zabrać głos.

Nie będę się jednak nad sytuacją Wilfredo Leona i nadaniu mu polskiego obywatelstwa, a potem ewentualnej możliwości w biało-czerwonych barwach długo rozwodził.

Dlaczego? Sprawa jak dla mnie jest prosta. Jeśli Leonowi zostanie nadane obywatelstwo RP przez prezydenta Komorowskiego to jest on tym samym obywatelem co ja czy Ty drogi czytelniku. Oczywiście, w przypadku wielu sportowców nie zostają spełnione wszystkie warunki jeśli chodzi o nadanie obywatelstwa. Polskie prawo zezwala niektórym cudzoziemcom na ubieganie się o nadanie im obywatelstwa polskiego, nawet, jeśli nie zamieszkują oni w Polsce przez okres, co najmniej 5 lat. Dopuszczalne to jest jednak tylko w przypadku, gdy przemawiają za tym szczególne okoliczności. Polskie prawo nie wskazuje o jakie szczególne okoliczności może chodzić, gdyż są ono rozpatrywane indywidualnie.

I jeśli tak się stanie, Leon prawnie będzie miał zagwarantowane takie same prawa jak my wszyscy. Dlatego jeśli będzie obywatelem Polski to może reprezentować nasz kraj. W siatkówce jest to możliwe po spełnieniu specjalnych wymogów. Włodarze FIVB ustalili, że zawodnik, który chce zmienić barwy narodowe powinien zamieszkiwać w kraju, który chce reprezentować przez minimum dwa lata, ale od momentu otrzymania obywatelstwa.  I jeszcze obowiązuje dwuletnia karencja nałożona przez federację. Jeśli i Leon spełni ten warunek, nie widzę przeszkód, by nie mógł być reprezentantem Polski w siatkówce. Oczywiście, jeśli trener chciałby go mieć w swojej drużynie to okej. Taka wola trenera, których reprezentantów Polski powołuje do drużyny!

Fot. plusliga.pl
Warunek do tego, aby Leon grał w polskiej reprezentacji jest jeden. Musi on po prostu otrzymać powołanie od trenera reprezentacji, który uznaje jego przydatność do drużyny.

I na tym zakończę, bo jak dla mnie sprawa jest jasna, a niektóre wypowiedzi po prostu zakrwawiają o dyskryminacje. Z jednej strony niektórzy starają się dbać o polskość, a z drugiej łamią Konstytucję. Z całym szacunkiem, ale jeśli to możliwe i ktoś zostaje obywatelem naszego kraju, to czemu ma być w nowym kraju obywatelem drugiej kategorii? Będzie naszym rodakiem i przysługuje mu pełnia praw do tego, by móc reprezentować nasz kraj i jeszcze inne prawa i obowiązki, które nakłada na nas państwo.

Zabiera się miejsce w kadrze młodym Polakom? Powinien grać w polskim klubie? Absurd. Czy młodzi Polacy z urzędu mają mieć miejsce w składzie, tylko z tego powodu, że urodzili się w naszym kraju? Każdy na miejsce w reprezentacji musi sobie zasłużyć, Leon także. A jak jestem prawnikiem czy dziennikarzem to muszę pracować w polskiej kancelarii czy w polskiej redakcji, w której nie ma udziału zagranicznych kapitałów?

Dlatego puentą niech będą słowa  trenera Andrzeja Niemczyka (z którym ostatnio nieczęsto się zgadzałem), który stwierdził: Nie można go dyskryminować tylko dlatego, że nie urodził się w Polsce. Jeżeli dostanie obywatelstwo, to powinien być traktowany jak każdy inny polski siatkarz. Ale jeżeli nie pasuje trenerowi – to nie jest żadna dyskryminacja.

I tego się trzymajmy. Abstrahując od całej reszty.

1 komentarz:

  1. Ze wszystkim się zgadzam Mateuszu. Co więcej, biorąc pod uwagę kosmiczne umiejętności Leona, powinniśmy jak najbardziej czerpać ze "złotego dziecka światowej siatkówki". Taki gracz nie zdarza się codziennie, a my możemy być tylko bardziej doświadczeni niebotycznymi parametrami skromnego zawodnika. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń