środa, 13 maja 2015

Transferowe hity i kity OrlenLigi 2014/2015

OrlenLiga zakończona! Obyło się bez niespodzianek, tak można by rzec w skrócie. A ostatnimi czasy najwięcej mówiono o terminarzu i walki o pozycje 9-12, bo o te jakże zacne końcowe lokaty OrlenLigi walka trwała za długo i niepotrzebnie. Było minęło.

Z dziennikarskiego obowiązku odnotujmy klasyfikację  czołowych lokat w tym sezonie. Mistrzem Polski został Chemik Police, srebro dla PGE Atom Trefl Sopot, a brąz dla Polskiego Cukru Muszynianki Muszyna. Czwarte miejsce dla Impelu Wrocław, na piątym uplasowały się siatkarki Tauron Banimex MKS Dąbrowa Górnicza.

Zespoły, aby zrealizować swoje cele przed sezonem ściągnęły do klubów zawodniczki z zagranicy, który miały pomóc w realizacji celów. Niektórym z nich to się udało innym nie.
Który klub miał najlepszego nosa sprowadzając nowe zawodniczki? Poniżej prezentuję listę najlepszy zagranicznych transferów.  Siatkarek, które sprawdziły się w boju, które sprawiły, że OrlenLiga poprawiła swój poziom, a mecz oglądało się z dużym zaciekawieniem.

1. Transfery Polskiego Cukru Muszynianki Muszyna
Bogdan Serwiński  bardzo często przyzwyczaił kibiców do ściągania znanych, utytułowanych zawodniczek, z którymi zdobywał medale. W tym sezonie jedno się zmieniło. Postawił na zawodniczki mniej znane, ale prezentujące dobry poziom sportowy, które i tak były w stanie stanąć na podium. Amerykańska atakująca i Katie Carter i serbska rozgrywająca Danica Radenković okazały się strzałem w dziesiątkę. Obie siatkarki były silnym punktem ekipy z Muszyny. Kluczowe zawodniczki, motor napędowy, który doprowadził tę ekipę do trzeciej pozycji w tym sezonie.  Transfery dobre także z tego powodu, że i Serbka i Amerykanka nie należą do najdroższych zawodniczek - można napisać tak wiele za tak niewiele.
Fot.mksmuszynianka.com


2. Stefana Veljković
Serbka przychodziła do Polic, by wzmocnić w tej ekipie siłę ataku i częściej blokować rywalki. Zadanie w pełni wykonane. Serbka idealnie wkomponowała się w zespół, co nie było rudne, albowiem w ekipie z Polic postawiono na serbski zaciąg. Veljković oprócz wysokiego poziomu sportowego dodaje także emocjonalnego smaczku podczas spotkań. Ożywia rywalki pod siatką, bałkański temperament daje o sobie znać, co sprawia, że najzwyczajniej w świecie ze Stefaną przy siatce nie jest nudno. A jej ataki z krótkiej są widowiskowe i spektakularne!

3. Sanja Popović
Powrót do OrlenLigi okazał się udany, albowiem Chorwatka wciąż prezentuje godny poziom. Sportowo nadal jest w czołówce europejskiej, wiec tym większy sukces dla działaczy z Łodzi, że udało im się pozyskać siatkarkę takiej klasy. A Popović klasę pokazywała niemal w każdym meczu, co spowodowało, ze łodzianki mogły powalczyć o piąte miejsce (choć skończyło się na siódmej lokacie). Atakująca robiła co mogła, dwoiła się i troiła, aby moc zdobywać punkty dla swojej ekipy. Sanja Popović to podpora Budowlanych, była najlepszą punktującą zawodniczką I fazy OrlenLigi  (w całych rozgrywkach zdobyła jedno oczko mniej od Katarzyny Zaroślińskiej).


Przejdźmy zatem do zawodniczek z zagranicy, które miały niewielki wkład w grę swojego zespołu, okazały się zagranicznym szrotem, którego w kraju nad Wisłą nie chcemy oglądać.

1. Denise Hanke
Niemka kompletnie nie mogła odnaleźć się we Wrocławiu. Hanke miała być pierwszą rozgrywającą zespołu, a sezon zakończyła oglądając mecz zza band reklamowych będąc trzecią rozgrywającą. Miałem dużą nadzieję, że ten transfer będzie dobry, choć też zadawałem pytanie „czy okaże się on się w pełni trafiony”. Nie okazał się, nawet w połowie. Co pokazało, że nie zawsze to, co zza granicy lepsze. Kiepska postawa niemieckiej rozgrywającej odbijały się na postawę całego zespołu – trudno winę za kiepski sezon Impelu zrzucać na jedną zawodniczką, ale z drugiej strony to rozgrywająca kieruje gra ekipy. 

Fot. impelwroclaw.pl
2. Sanja Malagurski
Serbska przyjmująca była niekwestionowaną gwiazdą w prawie każdym zespole w OrlenLidze, prawie bo nie w Chemiku Police. Chociaż i w klubie z Polic Malagurski miała odgrywać istotną rolę. Sezon pokazał jednak, że tak się nie stało. Pewnie z różnych względów, bardziej lub mniej zależnych od samej zawodniczki. Niemniej Serbka grała incydentalnie i wyraźnie przegrywała rywalizację z innymi przyjmującymi. O rozczarowaniu działaczy świadczyć może fakt, iż kontrakt rozwiązano jeszcze przed zakończeniem rozgrywek.

3. Jana Matiasovska
O Azerce pewnie niewiele osób pamięta, że grała w naszej lidze. I w sumie nie ma się co dziwić, bo sportowo Matiasovska nie zabłysnęła ani trochę. Siatkarka nie dotrwała nawet do połowy rozgrywek, a już odeszła z Sopotu. Zawodniczce nie odpowiadała rola, jaką pełniła w sopockim zespole. Cóż, może to i prawda, ale trzeba to pokazać na treningu, że zasługuje się na grę w pierwszym składzie. Azerka myślała, że jak pograła w reprezentacji to w klubie nie będzie z tym problemu. Na szczęście dla włodarzy Atomu Matiasovska klub opuściła, bo pożytek z niej był mizerny.

1 komentarz: