poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Ostatnie tchnienie polskich siatkarek?

Zamarzyła się naszym siatkarkom Brazylia... Igrzyska Olimpijskie... Rio w 2016 roku czekać będzie na dwanaście siatkarskich żeńskich zespołów. Może i na Polki. Nasze siatkarki chcą pojechać na igrzyska olimpijskie. Oczywiście chcieć nie oznacza, jeszcze, że tam będą. Choć wydaje się, że w naszej sytuacji to już połowa sukcesu, a kto wie czy nie i trzy czwarte.  Nieczęsto zdarzało się polskim siatkarkom, aby ochoczo przystępowały do przywdziewania biało-czerwonych barw z orzełkiem na piersi.

Teraz ma być inaczej. I choć zachętą nie jest wybór Jacka Nawrockiego; to innej opcji już nie ma. Jest polski trener i trzeba sobie z nim radzić. Nie od dziś wiadomo, że stanowisko trenera to jedno, a motywacja polskich siatkarek to drugie. A najlepsze polskie siatkarki ostatnimi czasy przejawiają silną motywacją do reprezentowania Polski i powalczenia o udział w igrzyskach olimpijskich w 2016 roku.

Najpierw była Anna Werblińska, która zadeklarowała, że chętnie pomoże reprezentacji. Przyjmująca stwierdziła, że w tym sezonie chce grać w reprezentacji Polski i spróbować wywalczyć dla drużyny narodowej paszporty na igrzyska olimpijskie w Rio de Janeiro. Kilka dni później Katarzyna Skowrońska-Dolata przyznała, że jest gotowa pomóc kadrze w walce o olimpijskie paszporty.

Zarówno Werblińskiej jak i Skowrońskiej-Dolaty nie było w poprzednim, letnim sezonie reprezentacyjnym. Obie po styczniowych, nieudanych kwalifikacjach do MŚ powiedziały pas.

Obecnie, w przededniu ważnego sezonu reprezentacyjnego obie chcą wspomóc reprezentację. O Werblińskiej i jej chęciach do grania w reprezentacji można by napisać książkę, Skowrońska z kolei była na zawołanie każdego trenera. Można nie lubić czy to jednej czy drugiej siatkarki. Nie ma jednak wątpliwości, że są to zawodniczki bez których trudno wyobrazić sobie polską kadrę, jeśli ta ma liczyć się na europejskiej czy światowej arenie.
Fot. Internet
Co ważne, obie swoje deklaracje zaakcentowały w dobrym czasie. Bo to właśnie ten rok, rok 2015 jest najważniejszy w kontekście igrzysk, a nie rok, w którym odbywają się igrzyska. Jak widać panie nauczyły się na własnych błędach.  Bo Londyn powiedział bye, bye właśnie z tego powodu, że mobilizacja nastąpiła za późno.

Optymizmem napawa także inne zdanie wypowiedziane przez Werblińską, która uważa, że w Polsce są fajne i dobre zawodniczki, mogące w stanie być zespołem. I właśnie o ostatni rzeczownik się rozchodzi. Zespół. Ze stworzeniem zespołu, atmosfery w kadrze też było trudno. Jednak cel jaki wytyczyły nasze siatkarki może spowoduje, że wszelkie animozje pójdą na bok. A każda siatkarka skupiona na celu będzie go realizowała w imię drużyny i to zespół będzie się liczył i to zespół będzie najważniejszy!

Wierzę, że uda się zebrać wszystkie najmocniejsze siatkarki. Już bez hasła wszystkie ręce na pokład, nie bacząc na formę i dyspozycję. Zresztą turniej w Łodzi pokazał, że same umiejętności, nawet te największe nie gwarantują sukcesu. Czas w styczniu 2014 roku nie był naszym sprzymierzeńcem.

I nadal nie jest, bo my za igrzyska bierzemy się dopiero teraz, tracąc dwa lata. Miejmy nadzieję, że w składzie z Werblińską, Skowrońską-Dolatą i innymi siatkarkami uda się chociaż popracować przez te dwa lata, których kwintesencją będzie występ Polek w Rio.

Tego życzę sobie, wszystkim sympatykom i polskim siatkarkom.

PS Moja „szóstka” na najbliższy sezon: Wołosz, Bednarek-Kasza, Kąkolewska, Werblińska, Skowrońska-Dolata, Smarzek, Zenik/Durajczyk.

1 komentarz:

  1. Na razie w Polskich siatkarkach brakuje zespołu, nie wiem wg mnie można wyczuć z byt dużej energii

    OdpowiedzUsuń