niedziela, 19 kwietnia 2015

Interes reprezentacji jest najważniejszy!

W natłoku wiadomości i aktualnych wydarzeń dziejących się w siatkówce gdzieś niezauważona i cichaczem pojawiła się informacja o zmianach w rozgrywaniu kolejnego sezonu PlusLigi. Z uwagi na sezon olimpijski, w przyszłym sezonie, czyli 2015/2016 rozgrywki o medale mistrzostw Polski będą toczyć się w następującej formule: o tytuł mistrza Polski zagrają drużyny, które po rundzie zasadniczej uplasują się na pierwszym i drugim miejscu, z kolei o brązowy medal walczyć będą odpowiednio drużyny z trzeciej i czwartej lokaty. Zespoły grać będą do trzech zwycięstw. Walka o pozostałe lokaty odbywać się będzie w parach: 5/6, 7/8, 9/10, 11/12, 13/14 do dwóch wygranych.

Zmiana ta jestem podyktowana obciążającym kalendarzem reprezentacji i jak najlepszym występem siatkarzy w Rio. Fajnie, że kluby dostrzegają potrzeby reprezentacji. Należy się cieszyć, że bez większych protestów interes reprezentacji przedłożono nad dobra klubów, sponsorów ich ekspozycji w mediach etc. Marketingowo nie powinno to przynieść strat, bo nie od dziś wiadomo, że to sukcesy kadry narodowej napędzają całą koniunkturę, więc im lepsze miejsce reprezentacji, tym lepiej wiedzie się klubom.

A jak należy ocenić same zmiany? Jak najbardziej na plus. Siatkarze zagrają mniej meczów, zniknie runda ćwierć i półfinałowa, co sprawi, że kalendarz ligowy stanie się krótszy - i uniknie się walki o dodatkowe (w najbardziej zaciętych spotkaniach) nawet 8 spotkań, a walka potrwa o jakiś miesiąc krócej. Jako, że o złoto walczyć będzie pierwsza i druga ekipa po fazie zasadniczej powoduje, że wzrasta ranga meczów grana w tej właśnie rundzie. Każde spotkanie będzie istotne i strata każdego punktu będzie bolała. Owszem pozbawia to szans na emocje, niespodzianki w fazie play-off - jak chociażby w tym sezonie, gdzie w finale nie oglądalibyśmy Lotosu, ale rywalizację Resovii ze Skrą. Coś za coś, nie można mieć wszystkiego.

Dostrzegam jednak inny problem - z pewnością do rozwiązania, ale jednak. Inne przygotowanie fizyczne siatkarzy do sezonu. W nowym sezonie od początku do końca muszą być w dobrej formie, bo rundy zasadniczej nie można przejść na pół gwizdka, w tym ważna była forma w fazie play-off. Co więcej, nie bez znaczenia będzie też szeroka, mocna, wyrównana kadra, aby w przypadku słabszego dnia, któregoś z siatkarzy nie było dziury, a zespół spokojnie mógł walczyć o swoje.

Nowy system rozgrywek na razie obowiązywać będzie w sezonie 2015/2016. Władze ligi zrobiły wszystko, aby podporządkować się reprezentacji. I to naprawdę cieszy, że całe środowisko doszło do konsensusu. Siatkarzom potrzebny jest odpoczynek, optymalne przygotowanie, a to może być z korzyścią dla reprezentacji.
Fot. PAP
Na zebraniu przedstawicieli klubów i władz siatkarskich wprowadzono także inne zmiany. Już nie tak rewolucyjne, ale z pewnością równie korzystne, co nowa formuła rozgrywek.

Jedną z nich jest fakt, że w protokole meczowym umieszczanych będzie 14 zawodników, w tym dwóch libero. Wcześniej było z tym dużo zamieszania, w dużej mierze na niwie reprezentacyjnej, dobrze, że uporządkowano tę sprawę na polu ligowym.

Pozytywnie oceniam także kolejną nowinkę, o której pisałem na blogu. W tekście "Mają asy w zespole, a nie mogą mieć dżokera..." poruszyłem kwestię tzw. transferu medycznego. I od przyszłego sezonu będzie możliwość sprowadzenia nowego gracza do zespołu, w przypadku kontuzji innego zawodnika wykluczającej jego udział do końca rozgrywek. Dodatkowo kluby będą też mogły dokooptować do pierwszego składu zawodniczkę/zawodnika z kartą klubu macierzystego.

Działacze będą także starali się zapanować nad kwestią polskiej legii cudzoziemskiej. "Od sezonu 2017/2018 planowane jest uporządkowanie kwestii zawodniczek/zawodników z podwójnym obywatelstwem. W takich wypadkach zawodniczka/zawodnik grający na tak zwanym certyfikacie będą traktowani jako zagraniczni". Dobrze, że klubom dano jeszcze czas na załatwienie tej sprawy i zbudowanie nowej wizji w oparciu o przyszły zasady, które mają zostać wprowadzone. Konkretów jeszcze w tej sprawie nie ma, ale ciekawe jak to dokładnie zostanie rozwiązane, bo włożyć do jednego worka chociażby Oliega Achrema i Nicolasa Marechala wiązałoby się z pewnym zgrzytem.

Jak te wszystkie zmiany wyjdą w praniu? Zobaczymy! Jestem jednak usatysfakcjonowany kompromisem wypracowanym przez kluby, które uważają dobro reprezentacji za wartość nadrzędną!

2 komentarze:

  1. Szczerze - ciekawa jestem, jak to wszystko wyjdzie w praktyce. Sam pomysł jest faktycznie niezły (swoją drogą - świetna analiza, Mateuszu:) i przemyślany pod katem reprezentacji. Oby tylko te cieplarniane warunki dla reprezentacji zdały egzamin w Rio.

    OdpowiedzUsuń