piątek, 13 marca 2015

Nie raz, a dwa! Berlin jest nasz!

Choć dzisiaj mamy już piątek, a od historycznego wydarzenia minęło niecałe 48 godzin to wciąż przepełnia mnie radość. Polska siatkówka stworzyła nową historię, historia, która jest niebywałą wyjątkowa i bardzo chlubna!

PGE Skra Bełchatów i Asseco Resovia Rzeszów zagrają w Final Four Ligi Mistrzów siatkarzy, który rozegrany zostanie w Berlinie (28-29 marca). W decydującej rundzie bełchatowianie okazali się lepsi od Sir Safety Perugią, a rzeszowianie rozprawili się z Lokomotiwem Nowosybirsk. I tak o to, dzięki temu po raz pierwszy w historii mamy dwie polskie ekipy w najlepszej czwórce europejskich drużyn.

Co więcej, na pewno mamy już medal w tej imprezie, albowiem w pojedynku półfinałowym zmierzą się polskie zespoły. A szansa na triumf polskiego zespołu wynosi aż 50%. Tyle statystyki.
Fot. czassiatkowki.pl
Osobiście bardzo się cieszę, bo w europejskich pucharach kibicuję wszystkim zespołom z naszego kraju, niezależnie od swoich sympatii, a i Skra i Asseco nie należą do zespołów, które wielbię ponad wszystko, więc dla mnie ta półfinałowa potyczka będzie istnym świętem bez opowiadania się za którąkolwiek ze stron, zresztą Final Four będzie iście siatkarskim świętem z polskim udziałem.

Bez dwóch zdań polska męska siatkówka przeżywa swój prawdziwy rozkwit. Mistrzostwo świata reprezentacji, dwie ekipy w Final Four Ligi Mistrzów, jeśli jeszcze to wygramy to po prostu jesteśmy ozłoceni od stóp do głów.

Trudno jest wyrokować kto zwycięsko wyjdzie z tego pojedynku. Bo co by nie brać pod uwagę to raz przewagę mają jedni, a raz drugi.Niewątpliwe zarówno Skra jak i Sovia będą chciały wygrać całe rozgrywki, bo tej do pory żądna z nich nie święciła triumfów w takiej formule. Najbliżej byli bełchatowianie, którzy w sezonie 2011/12 zajęli drugie miejsce, a w 2007/08 i 2009/10 - trzecie. Z kolei siatkarze z Rzeszowa nie mieli jeszcze okazji brać udziału w turnieju finałowym tych rozgrywek.

Na złoto polskich siatkarzy czekaliśmy 40 lat, na triumf w rozgrywkach europejskich polskiej ekipy czekamy lat 37. Oby ten już i tak historyczny moment zapisał się złotymi zgłoskami, teraz, po co dłużej czekać. Zadanie łatwe nie będzie, albowiem wielce prawdopodobne jest, że na drodze polskiego zespołu do triumfu w Lidze Mistrzów stanie zbudowany za grube pieniądze Zenit Kazań (zmierzy się gospodarzem turnieju Berlin Recycling Volley), jednak nie od dziś wiadomo, że pieniądze nie grają. Zresztą my teraz nie mamy już żadnych kompleksów, nie musimy obawiać się nikogo i niczego. Na Berlin raz, na Berlin dwa. Po złoto!

2 komentarze:

  1. Czekam z niecierpliwością na ten historyczny dla nas finał Ligi Czempionów. Nie będę obiektywna, dla mnie wynik tego półfinału ma olbrzymie znaczenie. Całe moje kibicowskie serce będzie za Skrą. Wsteczne odliczanie czas zacząć ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Minęło już kilka dni od historycznego awansu naszych zespołów do FF LM, ale radość z tego powodu wciąż ta sama. Oby piękna passa polskiej siatkówki trwała jak najdłużej :)

    OdpowiedzUsuń