piątek, 20 marca 2015

Mają asy w zespole, a nie mogą mieć dżokera...

Margareta Kozuch w Nordmeccanica Rebecchi Piacenza, Matt Anderson w Sir Safety Perugia i wreszcie Ricardo Garcia w barwach Cucine Lube Treia. Wszyscy Ci zawodnicy w tym sezonie zmienili, bądź zmienią kluby, w których grają , a w ciągu sezonu mogą powalczyć o wygrane zupełnie z innymi klubami niż rozpoczynali rozgrywki.

Patrząc na spotkanie półfinałowe pomiędzy Asseco Resovią Rzeszów i Jastrzębskim Węglem zastanawiam się dlaczego w polskich rozgrywkach nie ma możliwości, dołączenia zawodników do zespołów w późniejszym etapie rozgrywek. W PlusLidze sezon transferowy trwał do grudnia, potem nie było już możliwości dokonywania zmian w składzie. Inaczej sprawa wygląda właśnie w Italii, w której transferów dokonuje się najpierw do października, okienko transferowe ponownie otwiera się w styczniu (warunek jest jednak, taki, że w lutym i marcu można dokonać po jednej zmianie). Z kolei w lidze azerskiej nie obowiązują żadne limity, a zawodnicy przychodzą kiedy chcą.

Pełna swoboda jaka panuje w Azerbejdżanie do mnie nie przemawia, lepszy wydaje się być system włoski. Ewentualnie wydłużyłby okienko do rozpoczęcia fazy play-off. Ponadto myślę, że warto zastanowić się nad tzw. dżokerem medycznym. Temat ten ostatnio pojawił się na łamach mediów za sprawą Bogdana Serwińskiego, który wyrażał swoje rozczarowanie i ubolewanie, iż w tym sezonie jego zespół do decydujących spotkań przystąpi z dwoma środkowymi, które mają sprostać trudom walki o medale, ponieważ z powodu kontuzji nie wystąpi już Sylwia Wojcieska. 
Fot. memekid.com
Sport to kontuzje, a te są nieprzewidywalne. I trudno zakładać, ile ich się wydarzy przed sezonem. Wyobraźmy sobie co się dzieje, gdy w fazie play-off kontuzji doznaje jedna rozgrywająca, a za chwilę druga... Bardzo, ale to bardzo rzadko zdarza się, ze kluby zatrudniają trzech graczy na pozycji rozgrywających. I tak o to zespół w najważniejsze fazie rozgrywek pozostaje bez  graczy na bardzo wrażliwej i kluczowej pozycji. Jak walczyć o triumf?

Opcja dżokera medycznego, o którą apeluje trener Polskiego Cukru Muszynianki Muszyna wydaje się być dobrym, sprawiedliwym rozwiązaniem. Ustalenie dobrego, konkretnego regulaminu nie pozwoliłoby na manipulację zespołów, które mogłyby wymyślać kontuzje, by sprowadzić nowych zawodników tylko, po to by się wzmocnić. 

Gdyby Jastrzębski Węgiel mógłby sięgnąć po takiego dżokera i dokonać transferu na pozycji przyjmującego, być może nie musielibyśmy oglądać jednostronnego starcia w półfinale. Co więcej, dzięki temu do kraju nad Wisłą udałoby się ściągnąć wielu ciekawych zawodników. Sezon w Rosji, czy w ligach azjatyckich kończą się szybciej niż w nasze rozgrywki, dzięki czemu zawodnicy ze światowego topu mogliby wystąpić w barwach polskich zespołów. Kto nie chciałby oglądać Andersona, Garcii czy Savaniego w PlusLidze? Wszyscy lub prawie wszyscy. Jeśli jednak nie można dokonywać transferów zagranicznych, to może warto chociaż wprowadzić możliwość dokonywania zmian tylko wśród polskich graczy.

1 komentarz:

  1. Z opcji włoskiej powinniśmy czerpać pełnymi garściami. Pomimo tego kluby z Italii i tak zatrudniają np. po trzech rozgrywających. Nie sądzę jednak aby mimo ogromnego uznania, jakie zyskała na przestrzeni ostatnich lat nasza rodzima Plus Liga, zawodnicy z innych krajów zaczęli nas tłumnie odwiedzać. Do samego poziomu organizacji rozgrywek ligowych jeszcze sporo nam brakuje. Włosi pokazują do czego powinniśmy dążyć. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń