poniedziałek, 30 marca 2015

Jednym srebro, drugim tylko oklaski

Ostatni weekend marca 2015 roku będzie pamiętnym wydarzeniem w historii polskiej siatkówki. Pamiętnym, bo mieliśmy w Final Four Ligi Mistrzów dwa polskie zespoły. Apetyty wzrosły. Liczyliśmy na dwa krążki dla dwóch polskich drużyn. Śmiało można napisać, że nie najedliśmy się tym finałem do syta i nie udało się go w pełni skonsumować.

Co prawda nie najedliśmy się przez nich wstydu, ale czwarte miejsce nie jest szczytem marzeń i dla Skry, jej kibiców i pozostałych siatkarskich fanów. Od początku wiadomo było, że któraś z polskich ekip będzie walczyć o medal brązowy. Z dużym prawdopodobieństwem było też do przewidzenia, że będą przeciwnikiem w walce o podium będą siatkarze Berlin Recycling Volleys. Niemiecki zespół z pewnością nie był przeszkodą nie do pokonania. Bełchatowianie jednak są daleko od optymalnej formy, gdzieś zgubili swoją dyspozycję, chociażby z początkowej fazy sezonu. Idzie ciężko, topornie i nieskutecznie. Wola walki oraz chęć zwycięstwa to jednak za mało by na poziomie finałów Ligi Mistrzów stanąć na podium. Szkoda.

Niewątpliwie złoto zdobyte przez Asseco Resovię Rzeszów osłodziłoby czwarte miejsce bełchatowian. Tak się jednak nie stało, bo na drodze podopiecznych Andrzeja Kowala stanął Zenit Kazań. Finansowy potentat, hegemon. Triumfator rozgrywek w 2008 i w 2013 roku. Rzeszowianie kopciuszek, debiutant. Myślę, że nie ma jednak powodów do narzekań, bo rosyjska ekipa była po prostu lepsza. Sportowo dysponują większym potencjałem, który w takich momentach, w grze o taką stawkę ma znaczenie. Leon, Anderson, Michajłow czy Salparow to światowym top. Gracze, których w swoim zespole chciałby mieć każdy trener, ale nie każdy z nich może dysponować takimi finansami jakimi Alekno. Najważniejsze, że rzeszowianie odebrali te medale szczęśliwi i uśmiechnięci. Dali z siebie maksimum, które w niedzielę po prostu nie wystarczyło. Przecież najistotniejsze to powiedzieć przed samym sobą, że dałem z siebie wszystko.
Fot. CEV
Choć spotkanie zakończyło się w trzech setach to wicemistrzowie Polski starali się dotrzymać kroku rywalowi, a przy odrobinie szczęścia może udałoby się wygrać jedną partię, potem może kolejną, a...Właśnie taki jest sport. Dający pole do gdybania. Co by było, gdyby... Nie wiem i nie dowiemy się. Fakty są takie, że Resovia zdobyła srebrne medale, a Skrze przypadło czwarte miejsce.

Mistrz i wicemistrz naszego kraju awansując do berlińskiego finału rozbudzili w kibicach nadzieje na historyczny rezultat. Polscy fani rozochoceni zbieraniem złotych medali, liczyli na sukces w stolicy Niemiec. Niestety nie udało się. Może za rok... Może za rok wprowadzimy trzech reprezentantów do Final Four?

7 komentarzy:

  1. "Niewątpliwie złoto zdobyte przez Asseco Resovię Rzeszów osłodziłoby czwarte miejsce bełchatowian" - uwierz mi, nie osłodziłoby. Chociaż nie, może Tobie - neutralnemu kibicowi - osłodziłoby. Ale wyobrażasz sobie radość w Bełchatowie bo Rzeszów ma złoto? Halo halo, nasze polskie El classico. Pogratulować tak, ale to siatkówka klubowa, tu nigdy nie będą "jeden za wszystkich, wszyscy za jednego".

    Resovi gratuluję, srebro to wielka sprawa.
    A moja Skra? Wróci silniejsza :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, że Tobie nie. Zresztą fanom Skry pewnie i zdobycie brązowego medalu byłoby sporym niedosytem. Na szczęście podczas FF kibicowałem polskim zespołem. Tak się złożyło, że nie jestem zagorzałym kibicem ani Skry ani Resovii.

      Co do Skry niech wróci silniejsza - tylko nie 4 kwietnia :) Wybieram się do Ergo i liczę na niespodziankę :P

      Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Mateuszu, proponuję żebyś kupił sobie Kinder Niespodziankę, a z tych sportowych niespodzianek 4 kwietnia zrezygnował :P
      W imię naszej, że tak powiem bloggerskiej przyjaźni ;)

      Usuń
    3. A Prima Aprilis to przypadkiem nie jutro :)

      Bloggerska przyjaźń jest ponad podziałami!

      Usuń
    4. Ależ ja jestem ponad podziałami, uprzejmie proszę tylko o brak niespodzianek ;)
      Przez wzgląd na mój sentyment do Olsztyna mógłbyś się przecież postarać w sobotę w Ergo o piąty mecz :)

      Usuń
    5. Ja na Ergo też zawitam i razem ze Skrą postaramy się o ten piąty mecz! :D

      A co do postu i FF to mogę podpisać się pod tym co napisała Snajper. Czuję spory niedosyt po berlińskim finale, ale może.. może za rok?

      PS. Wprowadzenie trzech zespołów z jednego kraju do FF chyba nie jest możliwe. Już CEV się o to postara... :(

      Usuń
  2. Szkoda, że nie udało się naszym klubom w Berlinie zdobyć dwóch medali. Powiem szczerze, że postawa Berlińczyków trochę mnie zaskoczyła, bo nie spodziewałam się, że najpierw mocno postawią się Zenitowi, a później wygrają ze Skrą. Za to złoty medal można było ekipie z Kazania wręczyć prawie w ciemno. O niczym innym nie myśleli, nie po to taki mocny skład zbudowali, by nie dopiąć swego.

    OdpowiedzUsuń