środa, 7 stycznia 2015

Recenzja: "Moja historia. Autobiografia” Dennis Bergkamp

Choć talent i umiejętności piłkarskie posiadał porównywalne do światowych legend futbolu pokroju Pele, Maradony czy Zidane’a to z jakiegoś powodu Dennis Bergkamp nie jest wymieniany jednym tchem w panteonie piłkarskich gwiazd. Śmiało można powiedzieć, że jest to jeden z najbardziej niedocenianych piłkarzy świata. Teraz za sprawą swojej autobiografii ponownie pragnie o sobie przypomnieć i bliżej poznać się tym, którzy dotychczas nie mieli szansy widzieć w akcji holenderskiego zawodnika.

Nakładem wydawnictwa Ole ukazała się autobiografia Dennisa Bergkampa „Moja historia” opowiadająca nie tylko historię życia piłkarza, ale także jego punkt widzenia na współczesny futbol czy też prezentację unikalnych pomysłów szkoleniowych dla młodych adeptów futbolu.

Bergkamp na boisku charakteryzował się nieszablonowymi zagraniami, wyjątkowymi zdolnościami, niech więc nikogo nie zdziwi forma autobiografii. W druku książka także charakteryzuje się oryginalnością. Autobiografię napisano w formie wywiadu, który prowadzi brytyjski dziennikarz sportowy David Winner. Publikację okraszono także wypowiedziami kolegów z piłkarskiej szatni pokroju Tony’ego Adamsa, Thiery’ego Henry, jak również trenerów z Arsenem Wengerem czy Johane Cruyffem na czele.

Autorzy sprawnie i bez zbędnych wstawek opisują dzieciństwo młodego Bergkampa, które od najmłodszych lat zabarwione było piłką nożną. Holender skazany był na bycie piłkarzem. Jego rodzice nadali mu imię po legendarnym piłkarzu Manchesteru United, Szkocie Denisie Lawie. Zdecydowali się na podwójne „n”, ponieważ imię to w klasycznej formie zbyt mocno brzmiało jak damskie „Denise”.

Czytelnik szybko przechodzi też do kariery Bergkampa w Ajaksie Amsterdam. W autobiografii w dużej mierze skupiono się na roku 1992 roku i triumfie w rozgrywkach Pucharu UEFA. Sporo miejsca poświęcono też włoskiej przygodzie Holendra. Chociaż więcej napisano o nieprzystosowaniu się zawodnika do gry jaką prezentował Inter oraz o jego osobowościowym niedopasowaniu do tej ekipy niż o piłkarskim sezonie. Zresztą niemal cała książka opiera się w dużej mierze na retrospekcji wydarzeń i ich analizowaniu pod kątem mentalnym czy szkoleniowym. Nie uświadczymy tu skandali, wydarzeń z czerwonego dywanu czy tzw. zapachu szatni. Książkę cechuje brak pozaboiskowych historii, prywatnych opowiastek czy innych smaczków nieznanych kibicom.

Bergkamp za to opowiada o trenerach, którzy odegrali kluczową rolę w trakcie jego kariery m.in. o przemożnych wpływie Wengera i zaufaniu, które uzyskał od francuskiego szkoleniowca, które pozwoliło mu zostać jednym z najbardziej wpływowych postaci w historii Premier League.

Najciekawsze wydają się być fragmenty nie opowiadające losów Holendra w poszczególnych klubach, a te odnoszące się do kadry narodowej. To tam czytelnik może poznać interesujące historie, które nie wszystkie zostały upublicznione. Bergkamp poszukuje odpowiedzi na pytanie dlaczego w latach 90. Holendrom nie udało się wygrać żadnej międzynarodowej imprezy, choć dysponowali wspaniałą drużyną z wyśmienitymi piłkarzami.

I tak Bergkamp za niepowodzenie w 1996 roku uznał wewnętrzny konflikt w reprezentacji, który miał zabarwienie rasistowskie. Młode gwiazdy pokroju Patricka Kluiverta, Clarence’a Seedorfa i innych czarnoskórych piłkarzy starła się z Daley’em Blindem i Frankiem De Boerem. Kiepska atmosfera w zespole przyczyniła się na kiepskie wyniki w mistrzostwach Europy.

Wielu kibiców zachodzi w głowę dlaczego Bergkamp nie zrobił oszałamiającej kariery. Być może dlatego, że bał się latać. Zawodnik cierpiał na awiofobię. W autobiografii opisuje moment, w którym definitywnie zaprzestał korzystania z maszyn lotniczych. Miało to miejsce w 1994 roku podczas Mundialu w USA, kiedy samolot z holenderskimi piłkarzami na pokładzie przeżył chwile grozy, albowiem ogłoszono alarm bombowy - na szczęście fałszywy. Niemniej, Holender postanowił podróżować koleją bądź samochodem, stąd przedwcześnie zakończył karierę reprezentacyjną, albowiem kolejna impreza, w tym wypadku mistrzostwa świata odbywały się w Korei i Japonii.

Kilka cytatów z autobiografii:

„Przez większość czasu byłem sam, odbijałem piłkę od ściany i patrzyłem jak się odbija, jak wraca, po prostu ją kontrolowałem. (…)Czasem celowałem w konkretną cegłę, czasem w poprzeczkę. Lewa noga, prawa noga, podkręcałem piłkę. Raz za razem,. To była świetna zabawa. Podobało mi się. Interesowało mnie to. Innych ludzi może to nie obchodziło, może ich nie interesowało, ale mnie fascynowało. Dużo później zdarzało mi się wykonać podanie podczas meczu i pomyśleć: Hej, chwila, wiem skąd to się wzięło”.

„Facet krzyczał: Debbie! Debbie! Spójrz! To Dennis Bergkamp! A potem podbiegł do mnie i mocno mnie uściskał. To było dość miłe i przyziemne, ale był taki szczęśliwy, że mnie zobaczył, iż pomyślałem: Jezu, czuje się tu mile widziany! Wyobraź sobie. To było w czasie wakacji. Sezon się jeszcze nie zaczął. (…) Ilu ludzi mieszka w Londynie? Siedem milionów? A ja właśnie spotkałem Iana Wrighta, który miał być moim partnerem w ataku przez następne kilka lat…”

„Oczywiście gdy tylko wszedłem do szatni, zdałem sobie sprawę, że wiele rzeczy było nie tak. Pamiętam, że w moim pierwszym sezonie posiłkiem przed meczem była biała fasola w sosie pomidorowym, bekon, jajecznica… Nie mogłem tego zrozumieć! A w autokarze jedli chipsy i czekoladę. (…)W moim pierwszym okresie przygotowawczym w Arsenalu pojechaliśmy do Szwecji i ćwiczyliśmy dwa razy dziennie. Pierwszego wieczoru wyszedłem z żoną na spacer i zobaczyłem ośmiu albo dziewięciu graczy Arsenalu siedzących na zewnątrz pubu i pijących piwo. To niewiarygodne! (…) Zabawne jest to, że na treningach bym tego nie zauważył, bo byli tak silni. Czasami można było od nich wyczuć rano alkohol, ale nigdy nie można było tego stwierdzić na podstawie ich występów, bo zawsze dawali z siebie sto procent”.

W autobiografii umieszczono wypowiedzi wielu piłkarzy i szkoleniowców, których spotkał na swojej drodze Dennis. Z jednej strony dobrze, że starano się na niektóre wydarzenia spojrzeć z innej perspektywy. Niestety można odnieść wrażenie, że komentarze są zbyt cukierkowe i nikt złego słowa na Holendra powiedzieć nie zamierza.

Dodatkowo fragmentami książka wydaje się być też przegadana, wiele słów o niczym jak w przypadku przestrzelonego karnego w półfinale Pucharu Anglii w 1999 roku lub też wspaniałej bramce zdobytej w potyczce z Newcastle w marcu 2002 roku.  Uważam, że poświęcenie każdej z tych sytuacji po jednym rozdziale to sporo zważywszy, że każde kolejne wypowiedzi kolegów czy samego Bergkampa nie wnosiły już nic nowego.

Sporo uwagi przeznaczono na opis zagadnień taktycznym i szkoleniowym. Bergkamp analizuje ustawienie drużyn, charakteryzuje grę Barcelony pod wodzą Guardioli czy taktykę futbolu totalnego stosowanego w Arsenalu Londyn czy kadrze Oranje. Dla kibiców  śledzących piłkę nożną od czasu do czasu poświęcenie aż tylu stron ukazujących wizję, sposób patrzenia na futbol okiem Bergkampa może być dość kłopotliwe.

W autobiografii Dennis opisuje także życie po życiu piłkarza. Dowiadujemy się, że golf jest sposobem na relaks, chwilą na zatrzymanie się i odprężenie. Choć wrodzona perfekcja i chęć zwycięstwa sprawia, że także na polu golfowym zawodnik Oranje pragnie być najlepszy i idealnie wykonywać każe uderzenie.

Bergkamp nie omieszkał też wspomnieć o swojej trenerskiej karierze. Od 2008 roku jest asystentem trenera w reprezentacji Holandii B oraz trenerem napastników w Ajaksie. Nadmienia także o rewolucji, która dokonała się w klubie z Amsterdamu, o zmianie w filozofii gry o zaprzestaniu myślenie o drużynie,  a myśleniu o jednostce. Bergkamp jest jednym z tych filarów nowego rozwoju w szkółce w Amsterdamie mających wykształcić doskonałych piłkarzy. Jednym z jego zadań jest stworzenie kompletnego piłkarza, ale też osoby. I podobnie jak na boisku także poza nim widzi wszystko z szerszej perspektywy,  utrzymuje wszystko w równowadze, samemu będąc zrównoważonym. I także tutaj jest wiele analogii do piłkarskiej kariery. Dennis nie chce być dyrektorem generalnym, chce wszystko robić na swój sposób. W tej pracy także nie ciągnie go do bycia w światłach reflektorów, nie chce być liderem. Jak sam podkreśla, chce być ważny dla drużyny, ale nie chce rzucać się w oczy. Zawsze był częścią większego zespołu i taka też jest jego ambicja jako trenera. Można by stwierdzić: cały Dennis Bergkamp!

Podsumowując, trzeba przyznać, że „Moja historia” zaciekawi  w głównej mierze fanów Dennisa Bergkampa. Nie jest to lektura skandaliczna, wbrew pozorom nie jest też zbyt grzeczna. To ciekawie zaprezentowana biografia ,,Nielatającego Holendra”. Niestety, o ile Bergkamp – piłkarz jest niedoceniany to jest zaliczany do piłkarskich legend, mimo, że stojący gdzieś na uboczu. To Bergkamp – autor nie wypada już tak okazale, i o docenienie będzie trudno. W obliczu tylu dobrych sportowych pozycji, o autobiografii Holendra nie będzie się tak wiele mówiło i pisało. Szkoda, bo być może za sprawą książki można było pokusić się o większą cześć i chwałę temu wybitnemu piłkarzowi.

Moja ocena: 3,5/5

„Moja historia. Autobiografia”, Dennis Bergkamp, David Winner, Wydawnictwo Ole, Warszawa 2014

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz