wtorek, 16 grudnia 2014

Sport to zdrowie, ale czy zdrowy jest sport?

Powiększać czy nie powiększać, a może zmniejszyć liczbę drużyn występujących w PlusLidze? To było pytanie, które w ostatnich tygodniach przewinęło się w mediach. Wsłuchiwałem się, czytałem co na ten temat myślą inni w szczególności sami zainteresowani, czyli siatkarze i jestem gotowy zabrać głos w tej dyskusji.

Krzysztof Ignaczak w ostatnim felietonie dla PS stwierdził, aby PlusLigę zostawić w obecnym kształcie i nic w niej nie zmieniać, jeśli chodzi o liczbę występujących zespołów. I właściwie z Igłą zgadzam się w 100%. Owszem meczów w sezonie zasadniczym zrobiło się więcej, ale czy tym sposobem nie warto zmienić zasad rozgrywania play-off. Postulowałbym, aby nie tylko ćwierćfinały, ale i półfinały rozgrywane były do dwóch wygranych meczów. Po coś przecież w rundzie zasadniczej te punkty się zbiera i stara się, uzyskać jak najlepsze rozstawienie. I po takim zabiegu liczba spotkań w fazie pucharowej uległaby zmianie. Zamiast rozgrywania w najgorszym przypadku 10 meczów, rozgrywanych byłoby tylko 6, o cztery mnie, czyli tyle, o ile teraz dodatkowo mają do rozegrania siatkarze w fazie zasadniczej.

Widziałem też pomysł Jerzego Mielewskiego, ale tak zaproponowany podział byłby równią pochyłą. O reformie według Mielewskiego można poczytać tutaj. Jak dla mnie podział ten sprowadził się do PlusLigi A i PlusLigi B, co dałoby nam po prostu rozgrywki pierwszo i drugoligowe. Sponsorów mniej, zainteresowanie mniejsze, więc i pieniądze mniejsze byłyby w PlusLidze B, bo przecież o medale walczyć te zespoły nie będą.

Pomysł ten zmodyfikowałbym opierając się już na rozgrywkach NBA. W końcu PlusLiga jest ligą, która na niej według niektórych ma lub już się wzoruje. Jeśli tak, to może zrobić podział na konferencję wschodnią i zachodnią, dzieląc ekipy na dwie grupy. Zgodnie z orientacyjnym podziałem geograficznym. Dwie ekipy z każdej konferencji walczyłyby o mistrzostwo Polski spotykając się najpierw w półfinałach, a potem w finałach. Wszyscy są w PlusLidze i wszyscy mają szansę na walkę o medal i wszyscy mają szansę na mniejszą liczbę spotkań.

Przyznaję, że to idea dość rewolucyjna jak na owe czasy, ale kto wie... Chociaż wielcep prawdopodobnie żadnej zmiany w najbliższym czasie nie doczekamy się, a siatkarzom przyjdzie rozgrywać mecze w powiększonej PlusLidze. Osobiście nie wydaje mi się, żeby dla nich to był jakiś problem. Nawet dla reprezentantów krajów, bądź co bądź wykonują swoja pracę, za którą otrzymują stosowne wynagrodzenie (poza grą w kadrze) podobnie jak sprzątaczka, lekarz czy informatyk, którzy też codziennie chodzą do pracy. Taka specyfika tego zawodu, że trenuje się fizycznie. Zresztą Michał Łasko, któregoś razu powiedział, że lepsi grają więcej. I jest w tym sama prawda.
Fot. Newspix.pl
Patrząc, zresztą na tak wyśmiewanych piłkarzy to Cristiano Ronaldo czy Lionel Messi w sezonie grywają ponad 60 spotkań. W poprzednim sezonie Portugalczyk w barwach Realu Madryt wystąpił 51 razy, natomiast polski siatkarz Paweł Zatorski w barwach Skry Bełchatów zagrał 43 mecze.

Jak dla mnie problem nie leży w liczbie meczów klubowych, a reprezentacyjnych. I może w tych rozgrywkach wypadałoby przeprowadzić reformę. Piłkarze reprezentacji Polski w roku 2013 zagrali 12 spotkań, siatkarze natomiast do rozegrania mieli 15 meczów. W tym sezonie piłkarze tylko 9 meczów, a siatkarze aż 44. I gdzie jest różnica? Chyba widać.

Tym samym tak sobie myślę, że może skrócić Ligę Światową i zamiast sześciotygodniowego boju zrobić Ligę Światową w trzy tygodnie. Jak? Mianowicie upodobnić je do rozgrywek World Grand Prix, zrobić trzy tygodnie po trzy mecze w jednym weekendzie. Meczów wychodzi 9, a nie 12. W tym przypadku może nie o ilość spotkań, a o długość rozgrywek, która byłaby o trzy tygodnie krótsza.

I warto nad tym się pochylić, bo coraz większa liczba meczów zaczyna niszczyć siatkówkę, ale też i inne dyscypliny m.in piłkę nożną. Wszyscy chcą oglądać najlepszych, ale traci na na tym ich zdrowie i dyscyplina, bo na najważniejszych turniejach gwiazdy po prostu nie mają siły grać i nie prezentują się tak jakby oczekiwali tego kibice, sponsorzy, media. Taka polityka nie doprowadzi do niczego dobrego, gwiazdy będą leczyć kontuzje, a nie grać, więc warto dać im więcej czasu na odpoczynek, abyśmy mogli oglądać ich w najlepszej formie, a przede wszystkim zdrowych, bo przecież sport do zdrowie, prawda?
Fot. Internet

5 komentarzy:

  1. Pomysł Mielewskiego też mi niezbyt pasuje - już i tak drużyny z dołów tabeli miewają sporo problemów finansowych, po takim podziale dywizja słabsza szybko by poległa. Twój pomysł z podziałem geograficznym jest zdecydowanie ciekawszy. Bo faktycznie: sport to zdrowie, ale nie ten wyczynowy. Przy długich rozgrywkach i przy wielu długich podróżach o kontuzje nietrudno.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdecydowanie za dużo tych meczów. Terminarz napięty jest do granic możliwości, zwłaszcza tych zespołów, które grają w europejskich pucharach. Wolałabym aby zmniejszono PL do 12 zespołów, a jeśli nie, to konieczna jest reforma. Dobry pomysł z tym dwumeczem w po, jeszcze skrócić PP i już jest kilka meczów mniej. Pełna zgoda co do reprezentacji, a przyszły sezon będzie katorgą... Trzeba pomyśleć nad zmniejszeniem ilości meczów, bo inaczej zawodnikom może być bardzo ciężko. Nie ma co się dziwić, że ci starsi zawodnicy, którzy mogliby jeszcze grać, planują zakończenie karier reprezentacyjnych....

    Sport to zdrowie, ale nie zawodowy? ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Moim zdaniem terminarz jest zbyt napięty. W ostatnim czasie szczególnie to widać, bo niektóre drużyny nieco wypadły z formy. Nie mam pojęcia, jaki układ byłby lepszy, ale powinno być tak, żeby siatkarze się nie przemęczali, bo to skutkuje niestety kontuzjami. :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Według mnie meczów jest zdecydowanie za dużo, a niektórzy zawodnicy już teraz narzekają na zmęczenie (a przecież jest dopiero połowa sezonu). Uważam, że powinniśmy wrócić o rok wstecz i Plusliga liczyć powinna 12 zespołów. O ile Lubin i Radom dobrze odnaleźli się w roli beniaminków, tak Będzin oraz BBTS nie i uważam, że powinni oni grać w 1 lidze. Zostawiłabym jednak to, że ćwierćfinały (tylko) gra się do 2 wygranych, a półfinały i finały do trzech, bo to jest dobry pomysł.
    Co do sezonu reprezentacyjnego, zgadzam się. Choć ja myślę, że LŚ w ogóle nie jest nam potrzebna. W każdym sezonie jest jakaś impreza ważniejsza od niej (MŚ, ME, itp.) i powinna być ona traktowana bardziej jako wdrażanie nowych zawodników do kadry, próbowanie nowych rozwiązań i trening.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja niestety puki co muszę spasować z taką czy inną aktywnością bo zerwałam sobie więzadło w kolanie. Jutro mam prześwietlenie w salve w Łodzi i mam nadzieję że wyniki nie będa powalająco złe. Jestem nastawiona psychicznie na rechabilitację i mam nadzieję że szybko powróce do pełnej sprawności :)

    OdpowiedzUsuń