wtorek, 2 września 2014

Niczego nie zabrakło, czyli po meczu otwarcia MŚ w siatkówce mężczyzn

Witajcie! Wreszcie odrobina spokoju i luzu. Nie, nie narzekam, ale po prostu nie było czasu żeby zasiąść przed ekranem monitora i naskrobać parę słów. Przejdźmy jednak do meritum.

Miałem te niesamowite szczęście, że udało mi się zakupić bilet na mecz otwarcia MŚ. I tak z utęsknieniem czekałem na 30 sierpnia... Wraz z ponad 60 tysiącami kibiców zgromadzonych na Stadionie Narodowym śpiewałem Mazurka Dąbrowskiego, dodawałem otuchy naszych siatkarzom nucąc Pieśń o Małym Rycerzu. Jednym słowem, było fantastycznie!

Osobiście nie mam się do czego przyczepić. Oglądalność z miejsca, gdzie byłem była w porządku. Detali nie widziałem i czy piłka była po bloku czy nie także, ale akurat w sobotę nie to było najważniejsze. Chodziło przecież o samo uczestnictwo w tym niepowtarzalnym wydarzeniu, aby stać się częścią niesamowitej historii.

Ceremonia otwarcia była dobra. Krótka, konkretna prezentująca Polskę. Były Słowianki, była Polska flaga, także reklama kraju poszła na cały świat! Nie jestem wielkim ekspertem w tej materii, ale muzyka była rytmiczna, dynamiczna i nowoczesna. Nie raziła mnie Cleo, nie raziła mnie Margaret. Show zaprezentowane na boisku też przyjemnie się oglądało, może delikatnie rozczarowały mnie te artystki na batucie - myślałem, że będą skakać przez siatkę :)

Niemniej było trochę niedociągnięć. Przede wszystkim Wenezuelczycy mogą się obrazić, bo ich dmuchana flaga otworzyła się tylko raz, potem już mechanizm ten nie zadziałał. Taki tam drobny szczegół :) I ta sytuacja z gwizdami podczas rosyjskiej flagi oraz niesmak (w pełni uzasadniony) kibiców, którzy kupili bilety za 250 złotych, a oglądali plecy kibiców z dostawianych trybun.

Po ceremonii otwarcia wreszcie nadszedł czas na gwoździa programu. Siatkarskie clou: mecz Polska - Serbia. Przyznam się szczerze, że trochę się obawiałem samego spotkania. Wiedziałem, że z ceremonią będzie cacy, ale przecież najważniejszy był wynik. I to rezultat pierwszego meczu był najistotniejszy. I na szczęście wszystko się pięknie zgrało. Wygraliśmy! Polscy siatkarze gładko ograli Serbów i atmosfera była jeszcze lepsza!

Było pompatycznie. Jestem pod ogromnym wrażeniem. Z Warszawy będę mieć same miłe wspomnienia. Brakuje przymiotników aby to wszystko opisać.

A i kto uważnie śledził sobotni program informacyjny Polsat News ten o 17:09 mógł mnie zobaczyć w telewizji wraz z bratem i jego żoną byliśmy zaprezentowani jako kibice z Malborka, pojawiłem się także w zajawce Wydarzeń, gdzie wyemitowano tylko wypowiedź mojej bratowej. Tak więc miałem swoje "pięć minut" w Polsacie! Ze swojego występu nie jestem raczej zadowolony, było sporo do poprawy, ale przecież nie o to chodziło :)

Słowa nie będą w stanie tego wszystkie opisać, co przeżyłem, wiec poniżej krótka fotorelacja.

Warszaffka wita...
 Ostatnia kosmetyka przed wejściem...

na żywo... w Polsacie News :)

 Miejsca zajęte, show czas zaczynać!

 Ognia!
 Do hymnu...

A po hymnie... piąteczka!

Latający goście na Narodowym

Dziękujemy! Dziękujemy!

Jeszcze Polska nie zginęła...

6 komentarzy:

  1. Jesteś kolejną osoba, która była na Narodowym. a ja też bardzo bym chciała być. No ale niestety nie mogła :C Z tego co widziałam w telewizji to ceratonia i cała ta oprawa była niesamowita a mecz w wykonaniu naszych siatkarzy rewelacyjny. Szkoda, że tylko jeden mecz został rozegrany na Narodowym. Mam nadzieje, że w przyszłości będzie rozegrany jeszcze jeden mecz siatki no i oczywiście że ja tam będę :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. To było niesamowite, nieziemskie.. Nie da się tego opisać słowami! Cieszę się, że także mogłam być częścią wydarzenia, które już na zawsze zapisze się w historii siatkówki :)
    Noo i gratuluję występu w Polsacie :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie ma aż tylu przymiotników, które mogłyby opisać to, jaki był to wieczór na Narodowym. Więcej niż wspaniały czy niesamowity. Ceremonia otwarcia super, piosenka Margaret chodzi mi po głowie. Hymn i Pieśń o Małym Rycerzu zaśpiewana przez 60 tysięcy kibiców robiła wrażenie. Ale najważniejsze było to, że Polacy zlali Serbów, którzy nie wytrzymali chyba atmosfery zgotowanej przez polskich kibiców.
    Debiut w Polsacie był, teraz można zaczynać karierę :). Gratuluję

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak na prawdziwego kibica przystało - barwy były ;)
    Jak dla mnie ceremonia otwarcia była taka sobie ale już na poziom meczu narzekać nie można!
    Zazdroszczę Ci, że tam byłeś ale w tv też było całkiem całkiem (w końcu to był jedyny mecz, jaki 'normalnie' można było zobaczyć :P)

    OdpowiedzUsuń