poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Najdłuższe 5 dni w moim życiu..

Kiedy piszę ten post do rozpoczęcia mistrzostw świata w siatkówce panów pozostało 5 dni i 7 godzin i kilkadziesiąt minut. Dużo strasznie, dużo. Im bliżej, tym czas tak niemiłosiernie się dłuży... Mundialowa gorączka dopadła i mnie. Można by rzec nareszcie! W końcu zaczynam się cieszyć z tego święta, które będzie w Warszawie, ale i w pozostałych miastach w naszym kraju. Nie mogę doczekać się, aby uczestniczyć, w tym niebywałym wydarzeniu na Stadionie Narodowym. Ja, skromny bloger, siatkarski kibic wraz z 60 tysiącami innych kibiców zaśpiewamy Mazurka Dąbrowskiego i będziemy dopingować biało-czerwonych w starciu z Serbią! Rewelacja!

Te oczekiwanie na sobotni wieczór sprawi, że może zapomnę o wszystkich, co wokół polskiego mundialu działo się w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy, a działo się sporo i to zazwyczaj w tym lichym świetle. Nie było powodów do optymizmu. Kontrowersje z Wrocławiem jako miastem będącym gospodarzem polskich spotkań, wstrząsające ceny biletów, zamieszanie z ich dystrybucją, zakodowanie meczów przez Polsat, brak Kurka i medialne spekulacje na ten temat, a na koniec jeszcze kradzież pucharów czempionatu. Trudno było się cieszyć z faktu bycia gospodarzem tak zacnej imprezy.

Teraz zaczyna być inaczej. W końcu mówi się o samych przygotowań do ceremonii, o treningach siatkarzy, z których płyną dobre wieści.

Rozpocząłem przygotowania do mundialu. Bilety są, strój jest, pozytywne emocje też są! Potrzebne niezakorkowane drogi w kierunku stolicy i zwycięstwo z Serbią. Wierzę, że wygramy. Wygramy i cudownie otworzymy te mistrzostwa!

To ostatni meldunek przed inauguracyjnym starciem MŚ. Będę kontemplował i upajał się chwilą, a potem w sobotę gorąco dopingował. Oczywiście po 30 sierpnia, wpis się pojawi. Podzielę się z Wami moimi refleksjami z tego dnia. Będzie to dzień, który na zawsze pozostanie w mojej pamięci. Może nazbyt patetycznie to brzmi, ale taka jest prawda. Kto wie, kiedy dane będzie mi uczestniczyć w podobnej tego typu imprezie.


PS Koszulek dedykowanych MŚ w Biedronce nie kupiłem :( Zawsze coś... zawsze :)

5 komentarzy:

  1. Oj tak, to będą chyba najdłuższe 5 dni w moim życiu! Ale warto poczekać :D Do zobaczenie na Narodowym! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Polska, biało-czerwoni! :)
    Zaraźcie mnie optymizmem przed tą imprezą, błagam, bo ja nadal jestem przytłoczona tym lichym światłem .. :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też nie mogę się doczekać, choć z każdą chwilą denerwuję się i martwię o to, jak Polacy poradzą sobie w tej imprezie. Przecież wszyscy chcą medalu, i to złotego..
    Ja "poluję" na te koszulki z Biedronki, ale w tych co byłam, to ich nie ma, więc raczej nic z tego

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślałem że może jakąś relację na żywo przeprowadzisz, niczym rasowy reporter; "Mateusz Minda prosto z trybun Stadionu Narodowego..." Czekamy na wrażenia. Czy to prawda że z sektora D, nie było absolutnie nic widać? Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeeeeny! Jak ja Ci zazdroszczę, że byłeś na meczu! Ale w tv Cię nie zauważyłam ;) Na pewno wrażenia i wspomnienia na całe życie! Chociaż i ja mam swoje piękne wspomnienia z Narodowego - to jednak zazdroszczę Ci ;)
    Ehh jeszcze jak jechałam w czwartek tuż obok Stadionu Narodowego nic tam nie było widać, że szykuje się tam taka impreza!
    Czekam z niecierpliwością na relację! :) Pozdrawiam!
    PS uff wszelkie zaległości nadrobiłam. W przerwach meczu Iran - Włochy ale co tam :P

    OdpowiedzUsuń