sobota, 26 lipca 2014

Nie można tak było 5 stycznia...

Wiem, że nie można, ale ten okropny piąty dzień tegoż roku na długa będzie siedział w mojej głowie. Wiem też, że czasu nie można cofnąć i to Belgijki pojadą na włoski mundial, a polskie siatkarki obejrzą go w telewizji, ale po wczorajszym, pierwszym meczu w WGP, w którym podopieczne Makowskiego pokonały Belgijki w mojej głowie i sercu przebiegł jakiś impuls i pytanie: Dlaczego?

W styczniu były wszystkie "najlepsze" siatkarki - najlepsze wzięte w cudzysłów, bo mamy lipiec i okazało się, że z Belgią wygrały te mniej doświadczone i teoretycznie słabsze od naszych gwiazd. Nic bardziej mylnego. Nasza młodzież odprawiła z kwitkiem brązowe medalistki mistrzostw Europy...

Nie można było tak w styczniu? Zachciało się rewolucji styczniowej. Po co były rzucone wszystkie ręce na pokład jak wystarczyło odpowiednio pokierować tymi, które już na tym okręcie były. Wiem, że dobrze tak się pisze z perspektywy czasu i tego piątkowego zwycięstwa, ale gdyby zastosowano się do wskazówek, które poruszano nawet na moim blogu to sytuacja polskiej żeńskiej reprezentacji mogłaby być inna... Szkoda, że okręt zatonął... Szkoda, że potrzebny był taki brutalny cios. Nokaut.  Wszystko po to, aby ostro wziąć się do roboty, a odliczanie do nokautu rozpoczęło się już dużo, dużo wcześniej...

Jednak nie ma co już patrzeć w przeszłość, bo nic nie zrobimy. Trzeba patrzeć w przyszłość, aby było lepiej. Ten zespół może być silniejszy i wbrew pozorom może mieć jakieś szanse na wyjazd do Rio. Wcześniej byłem sceptycznie nastawiony, bo nie znałem systemu kwalifikacji. Na szczęście dla nas ten uległ zmianie. Teraz wszystko w rękach działaczy PZPS, aby załatwili Polkom organizację turnieju kontynentalnego, albowiem w przypadku zajęcia drugiego albo trzeciego miejsca w tym turnieju szans na wyjazd do IO trzeba będzie szukać w interkontynetalnym. Owszem są ME i Puchar Świata, ale trudno spodziewać się, aby wygrać którąś z tym imprez i bezpośrednio z nich awansować. W kontynentalnym łatwo nie będzie, ale w światowym powinno być już ciut łatwiej. 

Może teraz pomni doświadczeń ktoś obudzi się odpowiednio wcześnie i w tym zespole dokona jeszcze paru korekt, bo moim zdaniem ta ekipa wciąż tego wymaga. I szanse na wyjazd, choć trochę wzrosną, bo nadal oscylują w granicach kilku procent.

W tej drużynie dokonałbym trzech korekt, które mogłyby zwiększyć nasze nadzieje i wlać nutkę optymizmu. Pierwszą z nich jest Katarzyna Skowrońska. Na szczęście "Skowronek" definitywnie nie zrezygnował z gry w kadrze, więc trzeba z Kasi skorzystać, bo to bardzo dobra zawodniczka. Druga to Anna Werblińska. Nie mogę wyczuć kiedy Werblińska jest zdrowa, a kiedy nie, i czy w kadrze grać chce czy nie. Niemniej jednak jest tym brakującym ogniwem, który może znacząco podnieść poziom sportowy. I trzecia zmianą jest powołanie Agnieszki Bednarek-Kaszy, wbrew pozorom doświadczenie i spokój tej ekipie jest potrzebny, a Aga może to tej drużynie dać.
Fot. Internet
Widzę te trzy siatkarki w styczniowym turnieju i w dalszych reprezentacyjnych meczach, albowiem w ataku z Zaroślińską może być dobrze, ale może być źle. Stabilizacji nie ma, a Skowrońska to jednak zawodniczka światowego formatu. Klasa sama w sobie. Z kolei Werblińska w mojej koncepcji miałaby zastąpić Klaudię Kaczorowską, która dla mnie nie jest zawodniczką do gry na poziomie międzynarodowym. O ile w przyjęciu okej, to atak jest na poziomie pierwszej ligi, a z taką dziurą na lewym skrzydle grać nie można. Para Werblińska-Wójcik czy inna młoda z lepszym atakiem a słabiej radząca sobie w przyjęciu jak Twardowska, Kurnikowska czy Damaske jest ustawieniem, które z chęcią bym zaobaczył.

Natomiast Bednarek-Kasza miałaby zastąpić Katarzynę Połeć, która mnie nie przekonuje, a co więcej nie ma dwudziestu lat, a dwadzieścia pięć, a braków w szczególności w bloku jest aż nadto. Sportowo brakuje zbyt dużo. Aga może nie jest zawodniczką światowego formatu, ale jest solidną i wyróżniającą się w Polsce środkową, potrafiącą dać tej drużynie te brakujące cząsteczki.

Zestawienie Wołosz, Skowrońska, Werblińska, Wójcik, Kąkolewska, Bednarek-Kasza i Durajczyk jest dla mnie składem w tym momencie optymalnym, najlepszym w naszym kraju. Ile byłby w stanie ugrać? Nie wiem, ale wiem, że wtedy nie miałbym żadnych uwag i obiekcji, bo zrobiono wszystko, aby w polskiej reprezentacji grały najlepsze. Owszem pewnego poziomu się nie przeskoczy i jestem w stanie zaakceptować, że ta drużyna złota może nie przywieźć z siatkarskich imprez.

3 komentarze:

  1. Tak sobie oglądałam ten mecz z Belgijkami i w mojej głowie pojawiło się pytanie z Twojego tytułu .. Ale nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Widać z młodszych, mniej doświadczonych siatkarek, chętnych do gry w reprezentacji, można stworzyć ekipę do grania i wygrywania.
    Co do Twoich korekt, oczywiście zgadzam się z tezą, że potrzebujemy Kasi Skowrońskiej. Według mnie to Skowronek to absolutny światowy top. Fajnie by było, gdyby do kadry wróciła.
    Ania Werblińska nie przekonuje mnie w ogóle. O ile dobrze pamiętam była w "okręcie, który zatonął". Nie widzę jej w roli koła ratunkowego. Nie powiem, że są lepsze, ale na pewno są dziewczyny, które na kadrę przyjeżdżają z chęcią do gry.
    Agnieszka Bednarek? Zawsze doceniam. Dobra siatkarka. Ale na środku chyba nie jest znowu najgorzej. Jest Maja Tokarska, jest Aga Kąkolewska. Ola Sikorska, wszystkie młode, zdolne i mobilne ..
    Ale oczywiście to tylko moje subiektywne i w pełni snajperskie przemyślenia, którym daleko do profesjonalizmu ;)
    Siatkówka żeńska nie jest mi obca, ale zdecydowanie więcej czasu poświęcam tej w męskim wydaniu, więc nie będe się mądrować i kończę.
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Na nieszczęście w okręcie, który zatonął była także Skowrónska ::) Niemniej uważam, że te trzy siatkarki w chwili obecnej byłyby pomocne:) Osobiście Werblińska również nie zyskuje zbyt wiele sympatii w mojej osobie, ale doceniam jej wartość sportową - bardzo dobrze przyjęcie i bardzo dobry atak, takiej lewoskrzydłowej nam brakuje. Owszem podstawowa kwestia brzmi czy Werblińska wreszcie za kadrę będzie chciała się pokroić i grać w niej, nie wtedy kiedy ona chce, a wtedy kiedy kadra tego potrzebuje.

    Zresztą o chęciach i oddaniu życia za Orzełka można by prawić bez końca jeśli chodzi o siatkarki. Poczekajmy i zobaczymy co się z tego urodzi.

    Co ciekawe dziś czytam Przegląd Sportowy, a tam widzę wypowiedź Niemczyka, że ten widziałby w kadrze Skowrónską i Werblińską. Dobrze, że ja napisałem swój post wcześniej, nikt mi nie zarzuci, że czerpie od Niemczyka :)

    I zachęcam do "mądrowania", bo przeczytać punkt widzenia innych osób zawsze dokształca i pozwala zastanowić się nad swoim procesem myślowym :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahah, no tak, 1:0 dla Ciebie ;)
      Nie mogę zaprzeczać, Ania jest świetną lewoskrzydłową, cenię jej zagrywkę z wyskoku, ma doświadczenie, z pewnością byłaby wartością dodaną tego zespołu.
      Nigdy jednak nie darzyłam jej sympatią, dlatego nie odczuwam tak bardzo jej braku w reprezentacji z tych powodów czysto sentymentalnych, że tak powiem ;)

      Hahaha, widzisz? Wychodzi na to, że Niemczyk czerpie od Ciebie ;)
      Swoją drogą fajnie by było, gdyby "możni tego świata" czasem zajrzeli do blogsfery, można tu wiele ciekawych rzeczy wyczytać :)

      Dobrze, więc umawiamy się na "mądrowanie", dokształcanie i refleksyjne weryfikowanie procesów myślowych :)
      Pozdrawiam :)

      Usuń