czwartek, 1 maja 2014

Transferowe hity i kity PlusLigi 2013/2014

Skra Bełchatów wróciła na tron po dwuletniej przerwie detronizując Asseco Resovię Rzeszów. Brąz dla Jastrzębskiego Węgla. Mnie cieszy piąte miejsce dla Indykpolu Olsztyn. Będę europejskie pucharu w stolicy Warmii i Mazur. Wreszcie! Sezon 2013/2014 można uznać za zakończony, czas zatem na podsumowanie. Swoistym bilansem będzie przegląd najlepszych i najgorszych transferów siatkarzy z zagranicy, którzy występowali w tym roku na polskich parkietach.

Na zawodnikach z zagranicy ciąży dość spora presja, albowiem kibice oczekują od nich gry na najwyższym poziomie. Działacze robią wszystko, by do klubów ściągać tych najlepszych, gwarantujący mistrzowski poziom i zdolnych do zrobienia różnicy wtedy, kiedy trzeba. Oto trójka siatkarzy, którzy zasłużyli na owacje.

1. miejsce – Nicolas Uriarte
Z przyjemnością obserwowałem grę Argentyńczyka. Rozgrywający mistrzów Polski grał bardzo dobrze, niezwykle rozważnie kiedy trzeba to zaszalał, a kiedy Skra musiała zdobywać punkty to kierował je do odpowiedniego gracza. Jego doskonała współpraca z Conte myślę zachwyciła każdego fana, bo prezentowali zarówno widowiskowe, ale też bardzo ryzykowne zagrania. Cieszy, że będziemy mogli dalej obserwować rozwój tego siatkarza, martwi, że z Argentyną spotkamy się w tegorocznych MŚ…
Fot. sportowefakty.pl

2. miejsce – Facundo Conte
O ile w zeszłym sezonie transfery Skry Bełchatów były nietrafione to, w tym oba były znakomite. Przyjmujący z Argentyny mimo, że powoli wchodził w rozgrywki z powodu kontuzji to na końcówkę rywalizacji przygotował wyśmienitą formę. Conte był jednym z najmocniejszych ogniw mistrzów Polski, a co interesujące ubarwił polską ligę prezentując zagrania, których nie często się doświadcza.

3. miejsce – Dick Kooy
Z zamiarem zastąpienia Felipe Fontelesa od początku sezonu musiał zmagać się Kooy. Trzeba przyznać, że początki w naszej lidze łatwe nie były. Gra holenderskiego przyjmującego falowała, ale rozegrał wiele, ale to wiele bardzo dobrych meczów, w których był wiodącą postacią ZAKSY. Piekielnie silny w zagrywce, świetnie spisujący się w ataku, trochę gorzej w przyjęciu. Ogólnie jednak można uznać, że transfer Kooya można zaliczyć na plus.

Niestety spośród całej rzeszy zawodników z innych krajów byli też tacy, którzy w Polsce niezaaklimatyzowani się. Ich występy były rozczarowaniem i z pewnością wszyscy sympatycy musieli przełknąć gorzką pigułkę, albowiem wobec tych siatkarzy można było mieć nadzieję na dobrą grę, jednak nie w tym sezonie.

1. miejsce – Peter Veres
I ponownie nie mogłem przewidzieć, że taki los spotka Veresa, ponieważ Węgra typowałem na strzał w dziesiątkę, a okazał się pudłem (podobnie była też z brazylijską przyjmującą Sasą z Tauronu Dąbrowa Górnicza).  Doświadczenie Węgra zdobyte na europejskich parkietach miało być zbawienne dla Asseco Resovii, która dzięki Węgrowi miała zaistnieć w Lidze Mistrzów i obronić tytułów mistrzów Polski. Rzeszowianom nie udało się zrealizować żadnego z tych celów. Oczywiście nie można Veresa obwiniać za nieudany sezon dla Resovii. Niewątpliwie jednak Węgier nie dał od siebie tyle, ile od niego oczekiwano, o czym zresztą świadczy wypadnięcie z podstawowego składu w decydującej fazie sezonu.
Fot. gazeta.pl

2. miejsce - Yasser Portuondo
Kubańczyk przed sezonem był sporą niewiadomą. Mógł zaskoczyć in plus jak i in minus. Na nieszczęście dla Transferu Bydgoszcz Portuondo okazał się klapą. W kuluarach mówiło się, że poziom Portuondo nie gwarantowałby mu miejsca, w niektórych zespołach w pierwszej lidze. Być może jest coś na rzeczy, albowiem wraz z przyjściem nowego trenera Vitala Heynena Kubańczyk stracił miejsce w składzie i do Bydgoszczy ściągnięto Amerykanina Muagututię, a Portuondo zaczął mecze oglądać zza band reklamowych.

3. miejsce – Bruno Romanutti
Z całej gamy Argentyńczyków, których w tym sezonie mogliśmy oglądać w PlusLidze występ atakującego z Kielc był rozczarowujący. Romanutti zyskał uznanie kiedy to w starciach z Polską podczas Ligi Światowej. Błyszczał w ataku prezentując niebywała skuteczność. Niestety kilka dobrych meczów w reprezentacji nijak ma się do całego sezonu w klubie. Pociechy z tego zawodnika z pewnością w Kielcach nie było, i sam Argentyńczyk nie ma powodów do radości, albowiem niejednokrotnie mecze spędzał na ławce rezerwowych, gdzie mógł bić tylko brawo Sławomirowi Jungiewiczowi.

5 komentarzy:

  1. Do pozytywnych transferów dopisałbym jeszcze Nikolaja Penczewa i Alena Pajenka. Ten pierwszy miał udaną zwłaszcza drugą część sezonu. Kilka razy pokazał się naprawdę z dobrej strony (półfinały z Zaksą) grał kompletnie jak na przyjmującego przystało. Alen może nie błyszczał tak jakbyśmy tego oczekiwali od gracza który przychodzi od obecnego klubu Bartka Kurka ale miał swoje pięć minut. Zwłaszcza w spotkaniach Ligi Mistrzów. Widać było że na tym polu radził sobie lepiej niż Plus Lidze. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się z twoimi ocenami. Argentyński duet Uriarte-Conte spisał się fenomenalnie. Ich gra cieszyła oko. Głównie za sprawą świetnych rozegrań Uriarte i nadaniu zespołowi jego stylu gry, Skra wróciła na tron. Myślałam, że Conte nie da sobie rady. Długo leczył kontuzję, ciężko było mu wrócić do gry. Ale kiedy już wrócił to błyszczał na boisku. Szybkie pajpy, gwoździe z lewego ataku.
    Ja więcej spodziewałam się także po Marechalu, który również leczył kontuzję. Kiedy zastępował Łasko przez jakiś czas grał świetnie, niestety później przegrał rywalizację z przeżywającym drugą młodość Gierczyńskim.

    OdpowiedzUsuń
  3. W tym sezonie dwaj Argentyńczycy spisali się na medal. Dosłownie. To oni w dużej mierze przyczynili się do zdobycia przez Skrę mistrzostwa. W Rzeszowie duże oczekiwania był co do Petera jednak nie stety Węgier grał jak grał. Szkoda, że nie pokazał na co go stać :C

    OdpowiedzUsuń
  4. Facu&Nico to duet marzenie, genialnie zgrani, ciut szaleni, niezwykli ludzie. Patrzeć na ich grę to była przyjemność :)
    Kooy też zasługuje na pochwałę, niezły sezon w jego wykonaniu :)

    Myślę, że faktycznie więcej można się było spodziewać po Veresu. Romanutti zaskoczył, ale in minus, niestety.

    Trafne podsumowanie, Panie Dziennikarzu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Argentyński duet - strzał w 10 działaczy z Bełchatowa! Nie będę oryginalna i znów się z Tobą zgodzę co do reszty ;)

    OdpowiedzUsuń