poniedziałek, 5 maja 2014

Recenzja: "Sztuka wygrywania w tenisie" Brad Gilbert

Chcielibyście zacząć wygrywać, choćby brzydko? Chcielibyście wiedzieć jak przeciwnicy Was ogrywają? I wreszcie chcielibyście polepszyć swoje umiejętności nie wychodząc z domu? Jeśli na każde z tych pytań odpowiedzieliście „tak” to książka „Sztuka wygrywania w tenisie” Brada Gilberta jest dla Was pekturą obowiązkową!

Polskim fanom tenisa długo przyszło czekać na przetłumaczenie biblii skutecznego tenisa. Pierwsze wydanie tej książki ukazało się w 1992 roku, a pozycja wydana przez Bukowy Las jest jej trzecią odsłoną, w której Brad Gilbert wspólnie ze Stevie Jamisonem wzbogacił o nowe wprowadzenie, w którym przedstawia zmiany jakie dokonały się w tenisie na przestrzeni XXI wieku. Gilbert uważa, że największy przełom w tenisie nastąpił w sprzęcie, nawierzchni i przygotowaniu atletycznym. Ponadto w nowym wydaniu autor omawia strategie jakie stosują zawodowi gracze. Analizując spotkania najlepszych tenisowych gwiazd na czele z Rogerem Federerem, Rafą Nadalem, Novakiem Djokoviciem, czy siostrami Williams doradza jak można pokonać tych lepszych od siebie.

Książka ta zyskała uznanie na całym świecie, albowiem autorem nie jest człowiek, który mecze tenisowe oglądał siedząc w fotelu i popijając piwko. Publikacja została napisana przez brązowego medalistę igrzysk olimpijskich, tenisistę z pierwszej dziesiątki światowego rankingu, szkoleniowca wielkoszlemowych mistrzów Andre Agassiego, Andy'ego Roddicka czy Andy'ego Murraya.

„Sztuka wygrywania w tenisie” napisana jest przez fachowca. Człowieka, który zna się na rzeczy, który na tenisie zjadł zęby. Gilbert podpowiada tenisistom amatorom jak zwyciężyć w meczu. Nie daje natomiast wskazówek jak polepszyć swój forhend lub gdzie tkwi błąd podczas wyprowadzenia uderzenia z bekhendu. Publikacja została poświęcona mentalnej stronie tenisie, opowiada o taktycznych wskazówkach, które mogą pomóc zawodnikom w odniesieniu końcowego triumfu.

„Sztuka wygrywania w tenisie” składa się z trzech części. Pierwsza z nich zatytułowana jest przewaga wyprzedzająca. Z rozdziałów w tej części czytelnik dowiaduje się jak kluczowe są chwile przed rozpoczęciem spotkania. Gilbert radzi jak ważna jest przedmeczowa rozgrzewka, prezentując zestaw ćwiczeń, ilustruje jak ona ma wyglądać, aby efektywnie rozpocząć rywalizację. Podpowiada także, iż obowiązkiem każdego gracza jest stworzenie planu gry, w którym powinien odpowiedzieć sobie na kilka zasadniczych pytań: które uderzenie jest najsilniejszą stroną przeciwnika, które jest najsłabsze oraz co powinienem zrobić, aby nie pozwolić rywalowi na wykorzystywanie moich słabości? Amerykanin nie omieszkał także wspomnieć o sposobach na przedmeczową tremę. Uważam, że akurat te zasady można wykorzystać w każdej dyscyplinie, więc dla tych, którzy nie mogą opanować nerwów zaleca się: oddychanie, jakby się miało astmę, tańczenie na palcach, odczytywanie napisu na piłce tudzież siatce, czy bucie i ostatnią metodą jest nucenie znanej sobie melodii.

Druga część traktuje już o metodach zwyciężania w wojnie mentalnej podczas rozgrywania spotkań. Gilbert podaje zestaw kluczy, które umożliwią otwarcie bramy do triumfu. Z publikacji dowiadujemy się o kilku stylach, zagraniach czy sytuacjach, które występują na korcie na każdym z poziomów. Szkoleniowiec odnosi się do własnych sytuacji, które przeżył. Zarówno tych za pomocą, których odniósł spektakularne zwycięstwa, lecz także wtedy, kiedy dał się wywieść w pole nie realizując swojej taktyki. Amerykanin serwuje własny sposób radzenia sobie z przeciwnikiem grającym w stylu „na żywą ścianę” (tzw. cykacz trzymający się linii końcowej i odgrywający każdą piłkę. Pisze też co zrobić w przypadku gry przeciwnik zawzięcie atakuje nasz bekhend (zaleca wtedy chodzenie do siatki, grania zachowawczo lub też obiegania bekhendu, gdy sytuacja jest sprzyjająca. Dla mnie niezwykle interesujące wydała się lista tzw. ukrytych przewag. Gilbert przytacza siedem sytuacji, w którym zawodnik powinien grać w najwyższym stopniu skupiony i zaangażowany. Było to, o tyle ciekawe, że teraz oglądając mecz tenisowy myślę o punkcie progowym (30:0, 30:15 i odwrotnie), gemie progowym (gem rozgrywany przy stanie 4:4 lub 5:5), gemie rozstrzygającym czy sytuacji pieczętowania meczu.

Ostatni moduł został poświęcony opowieściom zawodowych tenisistów, z którymi Gilbert rywalizował i na których przetestował mniej lub bardziej skutecznie omówione wcześniej reguły.  Czytelnik zaznajomi się, co zrobić w przypadku, gdy będzie rozgrywał spotkania z awanturnikiem pokroju Connorsa czy McEnroe. Co więcej, udziela także rady w sytuacji, gdy na naszej drodze do ostatecznego wiwatu stanie oszust. Amerykanin poleca, aby w takim momencie przede wszystkim zachować spokój i dyplomatycznie zapytać rywala czy jest pewny swojej decyzji. Natomiast odradza odpłacania pięknym za nadobne i stanowczo podpowiada, aby nie kantować!

Kilka cytatów z książki:

„Odwodnienie szkodzi grze, nawet gry gracz jeszcze nie wie, że jest odwodniony. Właśnie dlatego picie przez cały mecz ma kluczowe znaczenie. To jedna z „oczywistości”, które lekceważą gracze klubowi. Przy najbliższej okazji przyjrzyjcie się zawodowcom. Oni piją podczas pierwszej zmiany stron. Są spragnieni? Nie, zabezpieczają się. Nie dolewacie paliwa do baku dopiero wtedy, gdy jest pusty, prawda?

„Zapamiętajcie sobie Złotą Zasadę Gilberta: zagrania najładniejsze na rozgrzewce stają się najbrzydsze pod presją. Nigdy nie bądźcie zanadto pod wrażeniem tego, co widzicie na rozgrzewce. Skrzętnie notujcie natomiast w pamięci najdrobniejsze trudności lub usterki w uderzeniach i po sposobie poruszania przeciwnika, które będzie mogli wykorzystać w trakcie meczu.

„Z odrętwieniem, które powodują nerwy, możemy walczyć, napominając się stale, że mamy „tańczyć”(…) Dobry gracz nigdy nie stoi. Przezwycięża zdenerwowanie i zachowuje gibkość, ruszając się. Postępujcie tak samo. Mówcie do siebie. Mówcie sobie: Tańcz, nie człap!”

„Kierujmy się prostą zasadą: niezależnie od tego, czy rywal rzeczywiście jest kontuzjowany, czy tylko udaje – w trakcie meczu się nad tym nie zastanawiamy ani nie okazujemy mu współczucia. Skoro rywal był w stanie wyjść na kort i grać, to znaczy, że jest na tyle zdrowy, aby grać z nim poważnie”.

Poradnik Gilberta choć dotyczy tenisa to część zasad, o których wspomina Amerykanin są uniwersalne i ponadczasowe. Bo każdy kto uprawia sport, choćby na poziomie amatorskim posiada swoje rytuały, czynności przedmeczowe i wreszcie dokonuje analizy gry swojej, czy rywala zarówno przed jak i po meczu. Ponadto w każdej dyscyplinie jesteśmy narażeni na konkretne sytuacje zewnętrzne jak deszcz czy sędziowskie decyzje oraz te wewnętrzne, więc odpowiednie sposoby reagowania, o których pisze Gilbert są także potrzebne dla każdego spędzającego swój czas na sportowo.

Warto docenić, że książka nie jest nie spisem reguł, do których trzeba się zastosować. Jeśli nie chcesz nie musisz. Gilbert niczego nie narzuca, daje czytelnikowi wolną rękę podsuwając do wyboru kilka rozwiązań w nadziei, że któreś może okazać się skuteczne. Autor poradnika sam zaznacza, że po zastosowaniu zaleceń opisanych w „Sztuce wygrywania” zaczniemy wygrywać z tymi, z którymi dotąd nie mieliśmy szans. Cenne wskazówki Gilberta wykorzystywał także Andre Agassi, który w książce prezentuje także swoje zdanie na ten temat przekonując, że 90% czasu w meczu tenisowym zależy właśnie od tego, który z graczy lepiej myśli. Umiejętność mądrego rozgrywania piłek, której Agassi nauczył się od Gilberta sprawiła, że mógł wygrywać z najlepszymi i triumfować w wielkoszlemowych turniejach.

Ponadto bezpośredni, zwięzły styl powoduje, że książkę czyta się szybko niezależnie od stopnia zainteresowania tenisem czyniąc z niej bardzo przyjemną w odbiorze lekturę. A znakomite anegdoty z życia wzięte, zilustrowanie przykładami z własnego doświadczenia, a także opowiastki o brudnych sztuczkach, z którymi możemy się zetknąć na korcie pomogą graczom niezależnie od poziomu ich zaawansowania

Myślę, że fani tenisa, dzięki tej lekturze odkryją nowe, frapujące spojrzenie na sport, a zawodnicy otrzymają pomoc w rozwoju sfery mentalnej prowadzącej do większej radości i zadowolenia, albowiem częściej będą schodzić z kortu jako zwycięscy

Moja ocena: 4,5/5

„Sztuka wygrywania w tenisie”, Brad Gilbert, Wydawnictwo Bukowy Las, Wrocław 2014

6 komentarzy:

  1. Chyba zaplanujesz książkowo moje całe wakacje ;) które już oby za miesiąc!

    OdpowiedzUsuń
  2. Trzymam kciuki! I czekam na swoje, które skończą się jak dobrze pójdzie w połowie lipca i z upragnionymi trzema literkami przed nazwiskiem :)

    OdpowiedzUsuń
  3. "Sztuka wygrywania w tenisie" hmm... mówisz, ze kiedy ją przetłumaczono i który nasz tenisista (pomijając fakt, że wielu polskim sportowcom by się przydała lektura) powinien ja przeczytać? ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Interesujaco brzmi recenzja. Mimo wszystko zapraszam na treningi do Katowic.Super trening z duosport.pl. Zapraszam na funpage duosport.

    OdpowiedzUsuń