piątek, 25 kwietnia 2014

Transferowe hity i kity w OrlenLidze 2013/2014

Zapadły już prawie wszystkie rozstrzygnięcie w tegorocznym sezonie OrlenLigi. Do końca pozostało już tylko uzupełnienie grona OrlenLigi w przyszłym sezonie o dwie ekipy. Nie będzie jednak o tym, co w przyszłości, a o przeszłości. Czyli transferowych poczynaniach działaczy, ale przede wszystkim siatkarek w sezonie 2013/2014. Jak co roku zadałem sobie pytanie: Które zagraniczne siatkarki okazały się najlepsze, a które delikatnie mówiąc dały ciała. Zapraszam na hity i kity!

Jak zwykle zaczniemy od wiadomości dobrych i będziemy chwalić te siatkarki, które w tym sezonie zagrały bardzo dobre. Dodam może, że w tym sezonie trudno było o zagraniczny hit z prawdziwego zdarzenia, ponieważ hitem okazało się przyjście Małgorzaty Glinki i to był najbardziej udany transfer. Nie oznacza to jednak, że zawodniczki z zagranicy były tylko tłem dla innych.

1. miejsce – Ozge Cemberci
Mimo, że zespół Dąbrowy Górniczej w tym sezonie spisywał się słabo to ściągniecie Turczynki w trakcie sezonu okazało się strzałem w dziesiątkę. Co więcej, gdyby nie dobra gra Cemberci to nie wiadomo czy dąbrowianki w ogóle miałyby szanse na awans do półfinału. Cemberci to jedna z najlepszych rozgrywających w Europie, niezwykle utytułowana i ograna na międzynarodowych parkietach, co zresztą można było zauważyć również w OrlenLidze, kiedy to wykorzystywała swoje doświadczenie, ale też niebywałą walkę do końca, ambicję i olbrzymią determinację, dzięki której potrafiła tchnąć ducha w ospały zespół. Cieszy również to, że Turczynka mimo wielu ofert z rodzimej ligi zdecydowała się zostać w Polsce.

Fot. sportowezaglebie.pl

2. miejsce – Ana Bjelica
Do Serbki, wciąż bardzo młodej zawodniczki nie można się przyczepić. Ze swoich podstawowych obowiązków wywiązała się doskonale ponadto dokładając do tego dobrą zagrywkę (3 miejsce w rankingu najlepiej zagrywających). O tym, że Bjelica to bardzo dobra siatkarka niech świadczy fakt, iż była pierwszą atakującą w zespole mistrzyń Polski. Grała bez kompleksów, często był silnym punktem swojej drużyny i wprowadziła odrobiny świeżości i polotu w niezwykle doświadczony zespół Chemika Police. Szkoda tylko, że na własnej ziemi wychowujemy i ogrywamy talent rywalek. Fajnie, że możemy patrzeć jak doskonali swój kunszt Serbka.

3. miejsce – Heike Beier
Nie młodsza Brinker z Impleu, a starsza Beier z Bielska-Białej wytrzymała kondycyjnie trudy sezonu w OrlenLidze. Beier okazała się silnym punktem ekipy z Bielska-Białej. Prezentowała się niezwykle solidnie i równo we wszystkich elementach siatkarskiego rzemiosła. Zawodniczka kompletna i nie bojącą się wziąć ciężaru gry na swoje ramiona. Dobry sezon Niemki i oby udało ją się zatrzymać w Polsce.

Czas na siatkarki z zagranicy, które miały okazać się wzmocnieniem zespołów, miały być też atrakcją ligi i wznieść ją na wyższy poziom. Niestety żadna z tych rzeczy nie miała miejsca i ponownie w naszym kraju musieliśmy oglądać zawodniczki, które okazały się transferowym niewypałem.

1. miejsce – Transfery Atom Trefl Sopot
Amerykanka Hill, Serbka Molnar i Holenderka Pietersen zostały sprowadzone do klubu znad morza, aby zapewnić zespołowy wyższą jakość, obronę tytułu i zawojowanie europejskich pucharów. Jednak, żadna z ten trójki nie sprostała wymaganiom. Amerykanka mimo, że występowała w pierwszym składzie prezentowała się przeciętnie (co zresztą widać było po końcówce sezonu, gdzie grała za nią Kaczorowska). Molnar miała odgrywać znaczącą rolę w zespole, a została sprowadzona do roli rezerwowej i to nie zawsze tej pierwszej. Najmniejsze  pretensje można mieć do Pietersen, ale już wielokrotnie podkreślałem, że nie cierpię przeciętności w szczególności jeśli chodzi o zawodniczki legitymujące się innym niż polski paszport.

Fot. atomtrefl.pl

2. miejsce - Welissa Gonzaga Sassa
Byłem zachwycony, gdy siatkarka tego pokroju zjawiła się w naszej lidze. Jednak Brazylijka miała średni sezon. Do przyjęcia zagrywki nie można się przyczepić trzymała odpowiedni poziom, ale w pozostałych elementach już tak kolorowo nie było. Na swoim koncie zaliczyła więcej słabych występów, niż tych po, których można było bić brawo i poruszać rączkami i nóżkami. Miała wprawić OrlenLigę w taneczną sambę, ale chyba zapomniała kroków, i zamiast karnawału mieliśmy tanią potańcówkę w przydrożnym baraku.

3. miejsce – Maren Brinker
Choć we Wrocławiu dużo optymizmu i radości ze zdobycia wicemistrzostwa Polski to lewoskrzydłowa nie zagrała dobrego sezonu. Patrząc jak sobie poczynała w barwach reprezentacji, tego samego można by oczekiwać w barwach klubowych. Niestety nic z tych rzeczy. O ile słabsza dyspozycja na początku sezonu była wytłumaczalna, to dalsze poczynania Brinker już nie można. O czym zresztą świadczą coraz częstsze zmiany Niemki na inne zawodniczki w końcowej fazie sezonu. Zresztą działacze z Wrocławia też chyba nie są zadowoleni z postawy przyjmującej, albowiem prawdopodobnie nie przedłużą z nią kontraktu.

2 komentarze:

  1. Orlenligę śledziłam dość rzadko i mało uważnie. To co piszesz prawdopodobnie jest prawdą. Jednak oglądając mecze półfinałowe Impelu z Atomem uważałam, że Maren Brinker grała dobrze, zdobywała punkty atakiem i blokiem oraz nakręcała dziewczyny z zespołu. Ale tak jak pisałam, nie śledziłam uważnie wszystkich meczów i może dobrze zagrała tylko w tych spotkaniach. Zaś turecka rozgrywająca zrobiła na mnie dobre wrażenie. Pewnie dużo klubów ją chce, dlatego dziwiłam się, że w trakcie sezonu udało się ją ściągnąć. Fajnie, że zostaje. Mam nadzieję, że w Dąbrowie na następny sezon uda się zbudować dobry zespół, bo 4 miejsce pewnie jest rozczarowaniem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Powrót Gosi Glinki był faktycznie największym hitem (ciekawe czy doczekam się powrotu Kasi Skowrońskiej ;) ). Ogólnie zgadzam się (znowu) z Twoimi typami chociaż ja chyba 1 miejsce dla najlepszego zagranicznego transferu dała jednak Anie Bjelicy.

    OdpowiedzUsuń