wtorek, 22 kwietnia 2014

Patriotyczna postawa Agnieszki Radwańskiej

Nie szczędzę słów krytyki, kiedy coś mi się nie podoba i bez ogródek piszę o tym na blogu. Jednak potrafię docenić i pozytywnie oceniać sytuacje. Tym razem będę chwalić. Chwalić będę postawę Agnieszki Radwańskiej podczas zmagań o awans do Grupy Światowej Pucharu Federacji.

Pamiętam jak po nieudanych dla Isi igrzyskach olimpijskich w 2012 roku przelała się nad nią olbrzymia fala krytyki, prym wiodła w tym pewna polska stacja, zarzucając Radwańskiej brak patriotyzmu, uznano ją za sportowca, który nie jest godzien grania z orzełkiem na piersi. Teraz o sukcesie Agnieszki ani słowa...

A sukces jest i jest co świętować! Dzięki postawie starszej z sióstr Radwańskich, która w starciu z Hiszpankami zdobyła 2,5 punkta na trzy zdobyte (dwie wygrane w singlu i zwycięstwo w deblu z Alicją Rosolską). Zresztą to nie pierwszy taki wyczyn Isi (także rywalizacja ze Szwecją kilka miesięcy temu), dzięki któremu Polska po raz pierwszy od dawien dawna wystąpi w Grupie Światowej (po raz ostatni w 1994 roku, ale w innej formule) i w rankingu narodów awansowała na siódme miejsce. To najwyższa lokata zajmowana przez biało-czerwone w rankingu narodów w historii rozgrywek o Puchar Federacji!
Fot. fedcup.com
Agnieszka nie odmawia występów w barwach Polski jak robią to inne znane tenisistki. Wśród rywalizujących w Fed Cupie próżno szukać Sereny Williams, Wiktorii Azarenki, Marii Szarapowej czy Petry Kvitovej. Iśka jest jedyną tenisistką z czołówki, która reprezentuje swój kraj. Pozostałe robią to tylko sporadycznie i tylko dlatego, żeby wystąpić na igrzyskach olimpijskich. Ze światowego topu tylko Chinka Na Li, ma na koncie 45 występów, Agnieszka ma ich już 48. (przy zaledwie 13 Williams czy 4 Szarapowej...) I dlaczego nikt tego nie chwali, nikt nie docenia, że jest na każde wezwanie kapitana i jest zdolna do poświęceń. Tak jak teraz. Zamiast rywalizacji na barcelońskich kortach mogła wybrać wielkanocną uroczystość w Krakowie z rodziną.

Na szczęście doceniają ją głosujący fani tenisa i władze światowej federacji. Rakieta numer trzy w rankingu WTA po raz drugi otrzymała nagrodę Heart Award, którą przyznaje się tym zawodniczkom, które w meczach Pucharu Federacji wykazały się "walecznością, odwagą i ogromnym zaangażowaniem na rzecz drużyny narodowej".

Osobiście głosowałem na Isię w plebiscycie i będę tak czynił! Jak dla mnie Isia udowadnia, że dla niej Polska jest najważniejsza. Dlatego warto docenić jej zaangażowanie w występy w drużynie narodowej zważywszy na fakt, iż w jej przypadku tak naprawdę więcej można stracić niż zyskać. Dodatkowe spotkania mogą sprawiać urazy, a wykluczenie z gry może powodować brak występów w turniejach, gdzie zarabia się olbrzymie pieniądze, a poza tym wizerunkowo także może stracić. W przypadku porażki będą negatywne komentarze, a zwycięstwa pozostaną bez echa, bo tych wymaga się od trzeciej rakiety.

Polskiej tenisistce należy się szacunek i uznanie, bo jak sama mawia: dla kraju potrafię oddać więcej niż kolano. Dodaje również, że nie myśli tak jak inne dziewczyny z czołówki. Że to dodatkowy wysiłek, obciążenie czy stres. Nie zmieniłam swojego podejścia od lat.

I mam nadzieję, że tak będzie. I w przyszłym roku uda się zawojować Puchar Federacji. Biało-czerwone mogą trafić na kogoś z ekip: Czechy, Włochy, Rosję lub Niemcy. Na Iśkę będzie można liczyć, na jej zwycięstwa pewnie też. Jednak w elicie nie samą Radwańską i jej patriotyczną postawą zwojujemy świat, więc proszę Ulkę, żeby się ogarnęła :)
Fot. pzt.pl

3 komentarze:

  1. Szczerze, bez bicia przyznam, że nie przepadam jakoś za Iśką, tak jakoś, zwyczajnie nie. Ale docenić potrafię i doceniam! :)
    Niedawno kontuzja kolana, nie musiałaby startować, bo tak jak słusznie wspomniałeś stracić mogła wiele, a zyskać ..
    Ale właśnie za to kochamy sport, prawda? Za barwy narodowe sportowcy - jak to mawia Igła - dadzą się pokroić. I to jest przepiękne! Kciuki w górę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratulację dla Isi! Fajnie, że reprezentacja narodowa jest dla niej ważna, bo tak powinno być. Przecież granie z orzełkiem na piersi to zaszczyt. Właśnie za to szanuję Radwańską. Że nie zostawia swoich koleżanek i walczy na maksa, bo gdyby teraz nie zagrała, to awansu do grupy światowej prawdopodobnie by nie było. Liczyłam także na dobrą grę Uli i trochę więcej się od niej spodziewałam, bo liczyłam, że uda jej się wygrać jeden mecz.
    A jak wiadomo, media wolą krytykować niż chwalić, więc dobra postawa Agi została potraktowana jako norma. Ale gdyby nie wystąpiła w tych meczach, spadłaby na nią lawina krytyki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratulacje dla naszych dziewczyn! Dobrze, że chociaż nasze tenisistki potrafią walczyć do końca - nasi Panowie niech biorą z nich przykład!

    OdpowiedzUsuń