niedziela, 6 kwietnia 2014

Kim jestem, żeby pisać o Janowiczu? Nikim. Dlatego piszę!

Miała być spokojna miła, niedziela i tekst o siatkarskich półfinałach, ale nie będzie już spokojnej niedzieli i siatkarskiego tematu.

Będzie o tenisie, a właściwie o Janowiczu, który po przegranym meczu z Marinem Ciliciem (mecz rozgrywany w ramach rozgrywek o Puchar Davisa, w których Polska uległa Chorwacji 1:4) w ostrym tonie dyskutował z dziennikarzami na konferencji prasowej.

Janowicz próbując odpowiedzieć na pytanie dziennikarzy dał upust swoim emocjom i zajadle wyrzucił z siebie: W każdym sporcie za wysoko podnosimy poprzeczkę. Jesteśmy krajem bez perspektyw. Studenci studiują, żeby tylko z tego kraju wyjechać, trenujemy gdzieś po szopach, nie tylko w tenisie, spójrzcie na Zbigniew Bródkę, który musi trenować za granicą. Dlaczego macie oczekiwania wobec nas? Wyjdźcie sami na kort i przepracuje na nim całe życie, a dopiero potem miejcie oczekiwania. To już mnie śmieszy. Przeżyjcie to, co sportowcy. Nie ma żadnej pomocy w sporcie i w żadnym zawodzie.

Muszę powiedzieć, że jestem zniesmaczony. W pewnym sensie może mieć rację. Ale styl, moment i ton w jakim to wszystko zabrzmiało stawia Janowicza w kiepskim świetle i raczej chluby mu nie przyniesie. Jest w jego wypowiedzi ziarnko prawdy, ale dzisiaj, na konferencji nie reprezentował Jerzego Janowicza, reprezentował Polskę i tu sprawa nie jest już taka kolorowa.

Po pierwsze podnoszenie poprzeczki powinno być dla sportowca czymś naturalnym, czymś co powoduje rozwój i na każdym treningu poprawienie swoich umiejętności.

Po drugie nie wydaje mi się, że jesteśmy krajem bez perspektyw. A w grobach przewracają się Ci wszyscy, którzy walczyli o wolną Polskę, o Polskę, w której Janowicz teraz może cieszyć się życiem, a nie to nie on... Po prostu w kraju, w którym nie ma wojny i nie musimy się martwić o bezpieczeństwo narodowe. Owszem można narzekać na polityków i służbę zdrowia, ale warto pamiętać, że musimy odrabiać i budować, to co inni nam zniszczyli.

Po trzecie jestem studentem i nie studiuję, po to, żeby z tego kraju wyjechać, bo to właśnie spowoduje, że będziemy krajem bez perspektyw. Skoro wykształcenie zdobywam w Polsce, to może warto podzielić się nim z innymi Polakami, aby być krajem z perspektywami.

Po czwarte z tego, c o wiem Janowicz w szopie nie trenował. I może warto nie generalizować i nie przesadzać, że w Polsce nie ma infrastruktury sportowej. Daleko nam do najlepszych, ale myślę, że sporty drużynowe mają dobre warunki do trenowania, skoczkowie też. Ponadto nie wszyscy, którzy mają źle narzekają. Anita Włodarczyk medalistka IO, MŚ trenowała pod mostem, i jakoś się nie żaliła, że nie miała gdzie trenować, a pieniędzy za uprawianie rzutu młotem ma znacznie, ale to znaczniej mniej niż Janowicz zgarnia na korcie. Przykład z tenisa. Novak Djoković trenował w schronie, trenował w miejscach zbombardowanych, gdzie istniało realne zagrożenie życia. A sukcesy Novaka w porównaniu do Janowicza, zresztą jakie porównanie. Torbę może nosić za Serbem.

I wreszcie ostatnia część o oczekiwaniach. To już nie można mieć oczekiwań wobec zawodników, nie można powiedzieć o nich złego słowa. To po przegranym meczu mam pisać, że było cudownie i fantastycznie? To byłoby zakłamanie. Czyżby znowu mają wrócić czasy, w których cenzura będzie kontrolować każde słowo. Wolność słowa jest i dopóki nikogo się nie obraża, nie robi się nic złego. Dziennikarze są fe i be, tylko, że bez nich nikt by o zwycięstwach nie wiedział. Wychwalać to owszem, ale krytykować to już nie. Od reprezentanta kraju mam oczekiwać walki i ambicji, gra dla Polski i miałem oczekiwania, aby Polacy wygrali z Chorwacją. Czy to źle? Za dużo emocji, a za mało logicznego rozumowania, albowiem z wypowiedzi Janowicza bije mnóstwo nieścisłości.

Skoro tenisista jest od grania w tenisa jak stwierdził Janowicz to dziennikarz jest od pisania i przekazywania informacji czytelnikom. Co więcej nie wydaje mi się, żeby machanie rakietą przez dziennikarza było obowiązkiem. Każdy profesja rządzi się swoimi prawami, ma inne zadania, jednak idąc tokiem rozumowania Janowicza, krytyk filmowy nie powinien oceniać filmu, bo go nie zrobił. Jest mi ktoś w stanie to logicznie wytłumaczyć?

I jeszcze jedno zdanie od Janowicza: Śmiecia i zero można stworzyć przez jeden mecz w naszym kraju. Tak to wygląda!

W drugą stronę też to działa i chyba Janowicz zapomniał jak to było, po turnieju w Bercy czy ubiegłorocznym Wimbledonie. Zapomniał jak to został wniesiony na piedestał i był ubóstwiany, zapomniał jak z tego ubóstwa czerpał miliony. Niemal natychmiast zrobił się popularny i jakoś wtedy mu to nie przeszkadzało. Nie przeszkadzało mu kręcić reklamy za reklamą. O tym, to już się zapomniało.

Miało być o pomocy psychologicznej, ale psychologów w naszym kraju nie ma - wyjechali za granicę, albo ukrywają się w szopach. Zresztą jakie oczekiwania może mieć psycholog w pracy z tenisistą? Żadne! Przecież nie zna się na tenisie, więc nie wie jak machanie rakietą wpływa na psychikę.
 
Najważniejsze nie jest jednak sama treść, a kontekst w jakim została wypowiedziana. Nie można wszystkich dookoła obwiniać za przegrany mecz. Sportowiec powinien mieć klasę, wielkich sportowców poznaje się po tym, jak po przegranym meczach zachowują kulturę. Ale to nie Janowicz, to wciąż dzieciak bez ogłady, który zamiast grać, po podobno to ma robić, zajął się problemami społecznymi i gospodarczymi naszego kraju. Sportowy banał, ale przegrywać też trzeba umieć. I przede wszystkim tego Janowicz musi się nauczyć. 

A jeśli nie to może warto przenieść się do Kataru czy Bahrajnu, jeśli w Polsce mu źle i tak fatalnie i brakuje perspektyw. Szkoda tylko, że podczas otrzymywania z rąk Prezydenta RP Srebrnego Krzyża Zasługi to wszystko mu nie przeszkadzało i miał ochotę na taką uroczystość. Istna obłuda i niedojrzałość. Jednym słowa woda sodowa. I za, to dziennikarze są winni. Że potrafili z wieśniaka zrobić cool gościa, któremu jednak słoma wyszła z butów. A staropolskie powiedzenie: człowiek ze wsi wyjdzie, ale wieś z człowieka nigdy, jak ulał oddaje zachowanie Janowicza.

Jerzy, how many times? How many times? 

Fot. Agencja Gazeta
 
Śmiecia i zero można stworzyć przez jeden mecz w naszym kraju. Tak to wygląda!

Czytaj więcej na http://www.rmf24.pl/raport-tenis-na-rmf24/najnowszefakty/news-janowicz-wsciekly-trenujemy-po-szopach-skad-takie-oczekiwani,nId,1404968?utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
Śmiecia i zero można stworzyć przez jeden mecz w naszym kraju. Tak to wygląda!

Czytaj więcej na http://www.rmf24.pl/raport-tenis-na-rmf24/najnowszefakty/news-janowicz-wsciekly-trenujemy-po-szopach-skad-takie-oczekiwani,nId,1404968?utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
Śmiecia i zero można stworzyć przez jeden mecz w naszym kraju. Tak to wygląda!

Czytaj więcej na http://www.rmf24.pl/raport-tenis-na-rmf24/najnowszefakty/news-janowicz-wsciekly-trenujemy-po-szopach-skad-takie-oczekiwani,nId,1404968?utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox

4 komentarze:

  1. Zgodzę się ze sposób w jaki Jerzy Janowicz wyraził swoją opinie nie był najlepszy ale myślę że było w niej trochę więcej niż ziarnka prawdy. Perspektywy są małe bo nie ma co ukrywać. Trochę miał racji ale inaczej to mógł wyrazić

    OdpowiedzUsuń
  2. Z Janowiczem zgadzam się w połowie. To, co powiedział, ma w sobie prawdę. Niestety słowa te Jurek wykrzyczał z ogromną pretensją i wściekłością. Swoją wypowiedź mógł jednak zacząć od słów: Przepraszam za tę porażkę, starałem się walczyć, ale nie dałem rady.". Próbuję go zrozumieć, bo ja po dwóch przegranych w kiepskim stylu meczach, też byłabym wściekła, ale raczej głównie na siebie. W tym, co powiedział, jest też ziarno prawdy. Sportowcy może nie trenują w szopach, ale w Polsce nie ma kortu trawiastego, na którym odnosimy najwięcej sukcesów, czy mamy mało boisk do siatkówki plażowej. I rzeczywiście od zera do bohatera i na odwrót, łatwo jest zostać w polskiej prasie. Jednak będąc na 20 miejscu w rankingu, mamy prawo wymagać od niego lepszej gry. Nie można cały czas głaskać po głowie, skrytykować też trzeba. I Janowicz potrzebuje psychologa, bo jego główny problem to ten mentalny, on podczas meczu za bardzo się "gotuje" i przestaje myśleć o graniu...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja się nie będę rozpisywać, bo rozpisałam się u siebie :) Ale krótko: JJ miał nieco racji, ale źle wybrał miejsce, czas i adresata. To, w czym miał rację, mógł kilka miesięcy temu zgłosić prezydentowi, od którego z uśmiechem i bez żalu odbierał odznaczenie. A to chyba jeden z głównych adresatów treści o perspektywach. Natomiast styl wypowiedzi - nawet w emocjach i po kolejnej przegranej - na tym poziomie jest niedopuszczalny. Może nie psychiatra, ale psycholog potrzebny od zaraz.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja w ogóle nie wiem co ma piernik do wiatraka - tzn. co ma przegrany mecz do perspektyw w naszym kraju? Nie uważam, że w naszym kraju jest aż tak źle - jasne, że zawsze mogłoby być lepiej, ale w innych krajach ludzie mają jeszcze gorzej i powinniśmy się cieszyć z tego co mamy. I ja także nie studiuję po to żeby wyjeżdżać - bo to można i bez wyższego wykształcenia, ale uczę się po to żeby poszerzać wiedzę by móc tu zostać i znaleźć pracę.
    A jak tak mu źle to co go tu trzyma? A odnośnie warunków to chyba tenisiści powinni ostatni zabierać głos w tej sprawie. Oczywiście zgadza się, że inni sportowcy z innych dyscyplin trenują w trudnych warunkach i należałoby im jakoś dopomóc. Ale jak widać można przełożyć to na sukces - a trenując nawet w najlepszych warunkach nie mieć takich wyników. Tu chodzi o podejście i chęć rozwoju, stawiania sobie celu i osiągania sukcesów.
    Jerzy przegrał praktycznie wygrany mecz - no cóż w sporcie zdarzają się porażki, ale trzeba umieć je przyjąć 'na klatę' i iść dalej.
    Nie wiem dlaczego aż tak bardzo się obruszył - moim zdaniem dziennikarze niczego złego nie powiedzieli. Oczekiwania są chyba przecież czymś normalnym wśród kibiców czy też właśnie dziennikarzy. Wiadomo, że głównie oczekiwania może mieć jego trener, rodzice czy sponsorzy i oni go rozliczają z wyników. Ale przecież my (kibice) znając możliwości sportowca też możemy oczekiwać, że powinien wygrać jakieś spotkanie - tyle, że nie nic z tego nie mamy oprócz radości lub rozczarowania.
    Widocznie dziennikarze są dobrzy jak mówią o Tobie dobrze i wychwalają po zwycięstwach, ale nie krytykują po porażce - no jakim prawem... a to już chyba oznaki prawdziwej sodówki - niestety. Trochę pokory i brania przykładu z osób lepszych od siebie jeszcze nikomu nie zaszkodziły.

    OdpowiedzUsuń