wtorek, 4 marca 2014

Kibicu płać albo płacz!

Jestem, wróciłem i przystępuję do działania. W poniedziałek rozpoczęła się sprzedaż biletów na mecz Ligi Światowej. Katowice. Polska - Włochy. Spokojnie! Nie jadę, nikomu miejsca nie zajmę :) Zresztą miejsc będzie chyba pod dostatkiem, bo ceny biletów są porażające i przerażające. Najdroższy 200 złotych, kolejne po 150 i 120 złotych. Można też wybrać opcję za 80 polskich monet i uwaga najtańsze są po 50 złotych. Jest jedno "ale", ta za pięć dyszek mają ograniczoną widoczność. Płacisz, a nie oglądasz. Teraz to płacimy za samo kibicowanie, a nie oglądanie meczu. A miejsce stojące są? Bo mogę postać, ewentualnie obejrzeć w telewizji.

Do Katowic nie miałem zamiaru się wybierać. Jeśli jednak ceny biletów na mecz z Brazylią w Bydgoszczy będą w takie same jak te na spotkanie z Włochami to podziękuję. Obejdzie się. Najważniejsze są mistrzostwa świata. Choć po dzisiejszych cenach możemy chyba szukać dodatkowej pracy, aby zarobić na mundialowe wejściówki. Nikt nie ma wątpliwości, że to impreza docelowa i główna w 2014 roku i biletów za 200 złotych czy droższych mógłbym się spodziewać. Teraz tylko pytanie? To najtańsze będą po 200 i z ograniczoną widocznością, a te najlepsze po 400, 500?
Fot. Fanpage "Siatkówka w obiektywie"
 Nie wiem, kto wywindował takie ceny. Mało to logiczne. A może PZPS wciąż szuka dodatkowych pieniędzy na mundial i musi je wziąć od kibiców oglądających rozgrywki LŚ. Przecież, ile w tym sezonie będzie meczów siatkarskich. Przykład z Bydgoszczy. Miasto siatkarskie, z PlusLiga i OrlenLigą. Potem kwalifikacje siatkarek do ME, Liga Światowa - Brazylia, i grupa MŚ. Dołóżmy do tego mecz otwarcia na Stadionie Narodowym... i? Skąd mam wziąć na to pieniądze? Panie prezesie? Jak chodzić i kibicować siatkówce, jak mocno kochać tę dyscyplinę skoro ograniczeń coraz więcej. A barierę finansować nie tak łatwo przełamać...

Owszem znajdą się tacy, co zapłacą. Raz, drugi i trzeci. Potem się znudzą. Przecież to wielkie "wow" będzie Brazylia, będzie mecz na Stadionie Narodowym. A co z resztą. Tych, którzy są na dobre i na złe. Ci, którzy wiedzą jak się zachować i kibicować. Żeby nie być świadkiem wydarzeń, a ten z "1" w naszej drużynie to kto? Albo: a dlaczego ten jeden ma inną koszulkę? Ponadto zajadanie się hot-dogami, popcornem popijanie colą, sokiem etc. aaa i najważniejsze, opuszczanie swojego miejsca w momencie, kiedy na parkiecie rozgrywa się akcja. Tym wszystkim polecam pochodzić na najpierw na tenisa, a potem na siatkówkę.

Z ciekawości sprawdziłem ceny biletów na mecze LŚ w ostatnich latach, aby zobaczyć jaka zarysowuje się tendencja i tak:
Rok 2010, 2011 - 140zł, 120zł, 100zł, 80zł, 50zł
Rok 2011 (finały w Ergo Arenie) - półfinały i finały: od 70 do 120
Rok 2013 LŚ - 150zł, 120zł, 90zł, 70zł oraz ME: baraże/ ćwierćfinały: 140zł, 120zł, 100zł

Jak widać powyżej najdroższe bilety kosztowały 150 zł. Standard to jednak bilety w cenie 100 złotych. Nie cofnąłem się do początków XXI wieku, albowiem to były zupełnie inne czasy. Pod każdym względem i siatkarskim i gospodarczo-ekonomicznym naszego kraju.

Dziwię się, jednak tej drożyźnie, bo na siatkarskich trybunach zasiadają w głównej mierze ludzie młodzi, którzy w większości nie mają milionów na koncie. Siatkarscy decydenci szczycą się również, iż to dyscyplina rodzinna, gdzie całej rodziny zasiadają na trybunach. Jak tak dalej pójdzie to, to się zmieni. Wydatek dla czteroosobowej rodziny. Średnia cena biletów na mecz z Włochami to 120 złotych. Dla całej rodziny to koszt 480 złotych. Gdy ta rodzina nie jest z Katowic, tylko musi dojechać... To poza jednym meczem z Włochami taka rodzina na letnie wczasy uda się na ogródek działkowy dziadków.

A wiernym kibicom siatkówki pozostaje płacić za bilety, albo płakać, że mecze swoich ulubieńców zobaczą przed telewizorem... Trudny jest żywot kibica, oj trudny...

10 komentarzy:

  1. W zeszłym roku bilety na LŚ na Torwarze za najlepsze miejsca kosztowały aż 250 zł! Ceny są porażające, szczególnie, że VIP-y, które mogą pozwolić sobie na taki zakup, za te bilety nie płacą. Jeśli na LŚ jest taka cena, to boję się myśleć co będzie na MŚ. Chciałam pojechać na LŚ do Łodzi, na MŚ na Narodowy i też do Łodzi, ale w końcu przez te ceny, nie wiem, czy się uda. Szczególnie, że mecz skończy się pewnie ok.23, a do Łodzi mam 1,5 h drogi, więc bez noclegu się nie obejdzie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pamiętam, że dwa lata temu jak jechałam z rodziną na memoriał do ZG, to za same bilety zapłaciliśmy 1500 zł, a i bilety wtedy nie sięgały takich cen... O ile dobrze pamiętam, to rok temu i po 250 zł były bilety na mecz z Brazylią w Warszawie...

    Dla mnie to jest przesada, zarówno ceny biletów jak i ich dystrybucja. Serwery padają, miejsce ci losują, czekasz w wirtualnej kolejce dwie godz., a na koniec cię system wyloguje -.- Z pewnością nie sprzyja to popularyzacji siatkówki, o co niby zabiega PZPS...

    PS. Jak uda mi się kupić bilety, to też pojadę na mecz z Brazylią w Bydgoszczy. Jednak po tym, jakie akcje były wczoraj z sprzedażą, wiem że czeka mnie truudne zadanie..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ILE ZAPŁACILIŚCIE?!
      matko z ojcem...

      Mecz Polska-Brazylia: connecting people, też będę ;)

      Usuń
    2. O proszę, kolejny argument aby jednak pojawić się w na meczu z Brazylijczykami w Bydzi :)

      Usuń
  3. Nie podoba Ci się miejsce za filarem z ograniczoną widocznością? Ale dlaczego? Przecież za jedyne 50zł możesz poczuć tę wspaniałą atmosferę!

    Co do Brazylii, ceny pewnie będą podobne, niestety... I źle mi z tą świadomością, że my kibice tak dajemy sie oskubywać, ale jak oszczędza się cały rok, to można zaszaleć.
    A stanie polecam. Na Torwar rok temu miejsce było kijowe, ale cały mecz dało radę stać przy barierkach na prawie samym dole sektora :) I lepiej się kibicuje, nikt nie zasłania...

    Maleńka uwaga - finały w EA były rok wcześniej, nie jestem pewna, czy wtedy najdroższe bilety na mecze o medale nie były po 150zł - miałam "z drugiej ręki", więc nie pamiętam. Za to w 2012 do Spodka były po 150, ale... na dwa mecze! A rok później już za tą samą cenę (albo i drożej?) były tylko na jeden. Z kolei na Torwarze od 150zł były NAJTAŃSZE.
    W związku z tym, nie zdziwię się wcale jak za mecz o złoto MŚ zaśpiewają sobie 200-500zł. Ani trochę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I najgorsze, że pewnie znajdą się osoby, które kupią te za 50 zł...

      Pewnie na niższe ceny biletów nie ma co liczyć, aczkolwiek możemy choć w niewielkim stopniu spodziewać się, czego oczekiwać po cenach na MŚ.

      Stanie jest okej. Już parokrotnie było tak, że kupiłem bilet, a wolałem sobie postać. A nie co chwilę wstawać i siadać i wprowadzać dyskomfort wśród sąsiadów.

      Poprawiłem, gdzieś zgodnie z kolejnością wypisywania wpisałem dwójkę, zamiast jedynki. Ale oczywiście finały w Polsce były w 2011 roku.

      Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Jasne, że się znalazły! Kiedy już udało mi się szczęśliwie zalogować (czyli grubo po północy) włączyli wybór miejsc z planu. Pooglądałam sobie i nawet te najgorsze sektory były już mocno przerzedzone.

      W Bydgoszczy też zamierzam stać, podobno przy barierkach jest całkiem fajny widok i nie wywalają stamtąd :) Dużo lepsza perspektywa niż widok zasłaniany przez wielkich facetów siedzących rząd wcześniej i ich kibicowskie czapki.

      Usuń
  4. Niestety ceny biletów rosną z roku na rok w zawrotnym tempie i to nie tylko na imprezy sportowe. Nie rozumiem tej polityki cenowej, która zamiast przyciągnąć kibiców - głównie 'nowych' to przez takie działania ich wręcz odstrasza. Wiadomo, że znajdą się osoby, które kupią i te tanie i te drogie bilety, ale czy tak naprawdę będą wracać z meczu w pełni usatysfakcjonowani - nie sądzę.
    Jestem ciekawa w jakich cenach będą bilety na mecze na Stadionie Narodowym na górnych trybunach - osobiście za widoczność z tych miejsc nie wiem czy dałabym nawet 50zł...
    Mam nadzieję, że na MŚ ceny biletów nie będą o wiele większe niż na LŚ ponieważ zamierzam wybrać się do Spodka. No nic od dzisiaj oszczędzam podwójnie bo jeszcze mam inne wydarzenie-marzenie na oku ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. W zasadzie już wcześniej miałem się włączyć do tej ciekawej dyskusji ale z drugiej strony wolałem poczekać do dnia wczorajszego, do godz.14 kiedy to ruszyła sprzedaż biletów na LŚ w Łodzi. Szczęśliwie udało mi się nabyć bilet za 8 dych. Wiecie jaka była tendencja? Po godzinie 15, około 70% najdroższych po 200zł, było już wyprzedanych. Co z tego wynika? Wydaje mi się że mimo wszystko są osoby które po prostu biorą co jest. Może uważają że z biletami na MŚ będzie jeszcze gorzej bo jeszcze drożej?

    OdpowiedzUsuń
  6. OK, rozumiem windowanie cen, gdy spodziewa się dzikiego tłumu na "wielki mecz", a liczba miejsc jest mocno ograniczona (trochę tak to pewnie było na Torwarze na przykład - mecz z Brazylią, komunikacja do stolicy niemal z każdego punktu Polski dobra, można się było spodziewać tłumów chętnych - trzeba więc im było zaradzić, a przy okazji skorzystać. Aż za bardzo, ale to prawa rynku). W innych przypadkach jest to zwyczajnie nie fair ze strony organizatora, bo świadczy o ewidentnej chęci zysku. Bo to kasa do kieszeni, nie na organizację. Same ceny na LŚ mnie lekko przerażają w perspektywie ważniejszej w tym roku imprezy - MŚ, na które chciałabym się wybrać. Pociesza mnie fakt, że prawdopodobnie dotrę jedynie na mecz otwarcia, a skoro jest na Narodowym, nie powinno być zaporowych cen, bo siatkówka nie przyciąga takich tłumów, jak piłka nożna.

    PS: Uff, w końcu chyba i u Ciebie nadrobiłam zaległości!

    OdpowiedzUsuń