poniedziałek, 24 marca 2014

Czekając na złoto... Po Final Four Ligi Mistrzów

Jesteśmy po finałowym turnieju Ligi Mistrzów siatkarzy. Zwycięzcami tegorocznych rozgrywek został zespół Biełogorie Biełgorod, drugie miejsce dla Halkbanku Ankara, a na najniższym stopniu podium uplasowali się gracze Jastrzębskiego Węgla.

Medal to wielki sukces polskiego zespołu i potwierdzenie równego i dobrego poziomu polskiej ligi. To już piąty finał z rzędu z udziałem polskiej ekipy. Z tego faktu należy się cieszyć, ponieważ na przestrzeni pięciu lat tylko Rosjanie i Polacy mieli swoją reprezentację w Final Four.

To z pewnością powód do dumy, a mówienie, że jesteśmy trzecią ligą świata jest prawdą, można nawet pokusić się stwierdzenie, że jesteśmy nawet na drugim miejscu, chociaż nada brakuje nam do najlepszych, do postawienie kropki nad i.

Czy będziemy w stanie w końcu wygrać upragnioną Ligę Mistrzów? Chciałbym, aby tak się stało, choć realizacja tego zadania łatwa nie będzie. Dotychczas najbliżej, nawet bardzo blisko, właściwie o krok od triumfu była w 2012 roku PGE Skra Bełchatów. Myślę, że dokładniejszy opis tych wydarzeń nie jest konieczny, ponieważ to co się wydarzyło w Atlas Arenie do dziś wywołuje nieprzyjemne uczucie.

Bełchatowianie dwa lata wcześniej sięgnęli po brązowy medal (już drugi, albowiem zdobyli go także w sezonie 2007/2008) w tych rozgrywkach powodując wzrost znaczenia polskiej ligi. Potem było czwarte miejsce Jastrzębskiego Węgla, czwarta była też ZAKSA, teraz dokładamy kolejny brązowy krążek.
Fot. CEV
Nasz dorobek medalowy i dokonania biało-czerwonych drużyn w ostatnich latach może napawać optymizmem. W kontekście tego wszystkiego martwi mnie jedna rzecz. Nasi mistrzowie Polski nie radzą sobie w Lidze Mistrzów, Asseco Resovia nie potrafi przebić się do czołówki Ligi Mistrzów. Mały paradoks, najlepsi w kraju, nie najlepsi w Europie. W porównaniu do Jastrzębskiego Węgla, który nadspodziewanie lepiej radzi sobie w pucharach niż w lidze jak to było chociażby w sezonie 2010/2011, kiedy w lidze uplasowali się na siódmym miejscu, a w LM zajęli czwartą lokatę. Nie zamierzam pastwić się nad ekipą z Rzeszowa, bo nie w tym rzecz, aczkolwiek sukces w Europie potrzebny od zaraz.

Wracając do głównego wątku, czy polską ekipę stać na wygranie Ligi Mistrzów? Teoretycznie tak, choć dominacja rosyjskich zespół jest mocno zaznaczona - trzeci triumf z rzędu. Tym samym nie może dziwić zwycięska passa reprezentacji Sbornej, albowiem od 2012 roku triumfowała i kadra narodowa i rosyjskie kluby - Zenit, Lokomotiw, Biełogorie. Model rosyjski najlepszy? W tej chwili nie ma wątpliwości!

Porównując skład Biełogorie nie zawiera on najlepszych siatkarzy świata, prawdziwej konstelacji gwiazd na każdej pozycji, ale ma Dmitrija Muserskiego. Kto ma Dimę ten ma złoto, tak to można skwitować. Muserski sprawia, że zespół zwycięża. To oczywiście miłe dla osób wierzących w jakieś mityczne zagadki i lubujących się w wyszukiwaniu analogii. Choć kto wie, może i coś w tym jest...

Oprócz Muserskiego trzeba też mieć doświadczonego przyjmującego, bardzo doświadczonego przyjmującego. Blisko czterdziestki i bez włosów na głowie, aby wyżej skakał i miał lepszy opór powietrza. Może w mało elegancki sposób zobrazowałem Siergieja Tietuchina, ale mam ogromny szacunek dla tego siatkarza i jego wysokich umiejętności. Oglądając turecki finał byłem pod wrażeniem wyczynów tego przyjmującego, a tytuł MVP jak najbardziej zasłużony.

Dodatkowo trzeba mieć dwóch, i tylko dwóch obcokrajowców - nie więcej. Jednego, który kompletnie jest innej mentalności, wychowany w innej kulturze i najlepiej, żeby był to rozgrywający, a drugi mógłby być atakującym o mocnej budowie ciała, z siłą w ręku i bezkompromisowo rozwiązujący sytuacje trudne. I trzeba to uzupełnić solidnymi zawodnikami, nawet niekoniecznie najlepszym libero. Ponadto potrzebny jest rzecz jasna gen zwycięzców i przekonanie, że jest się w stanie wygrać. Może hipoteza z Muserskim nie jest wyssana z palca. Być może rosyjski olbrzym daje poczucie, że można wygrywać nawet w beznadziejnych sytuacjach.

Natomiast polscy kibice na złoto poczekają jeszcze trochę, przynajmniej do następnego sezonu. W ekipie Pomarańczowych Ptaków zmiany powinny być kosmetyczne, w Resovii również - właściwie w obu klubach zmiana potrzebna jest tylko na lewym skrzydle. Z pewnością w ekipie z Kazania dokona się mała rewolucja, podobno chwieje się Halkbank... Kto wie, kto zawita nad Wisłę i pomoże dokonać historycznego wyczynu.

4 komentarze:

  1. Dla JW ogromne Gratulacje naprawdę im się należało. A co do zespołów z Rosji to zaczynają nam co raz bardziej odjeżdżają. Nie dobrze :< Zawodnicy z Rosji to gracze na naprawdę wspaniałym poziomie. Fajnie by było gdyby taki ktoś zawitał do Plus Ligi. A co do szans na złoto to jestem pewna że w końcu przyjdzie na to czas.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja sądzę że jeszcze długo poczekamy na ostateczny triumf w Champions League polskiego zespołu. Zwróćmy uwagę że ten turniej nie należy do najłatwiejszych a doskoczenie do Final Four, to już nie lada wyczyn. Co prawda na tym polu radzimy sobie coraz lepiej ale nie możemy robić reguły z awansu do najlepszej czwórki. Schody pojawiają się w półfinale. Tam coraz częściej mamy zespoły zbudowane z samych "kosmicznych" zawodników z przewagą Włochów, Rosjan i Brazylijczyków. Te trzy nacje należą do najlepszych na świecie. A w naszym kraju mamy ich jak na lekarstwo. Co więcej, nie odnotowałem żadnego rosyjskiego zawodnika w polskim zespole. Nawet tego z niższej półki. Nie jesteśmy wzorem dla innych, nie kreujemy nowych pomysłów na sukces w klubowej siatkówce. Nasz zlepek przyzwoitych graczy, całkiem nieźle daje sobie radę ale w żadnym wypadku nie jest to od razu przepis na globalny sukces. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Po pierwsze gratulacje dla Jastrzębian, bo wywalczenie brązowego medalu nie było takie proste, szczególnie po takim meczu półfinałowym. Dobrze, że udało im się szybko wyczyścić głowy i dzień później w świetnym stylu pokonać Zenit Kazań.
    Obawiam się, że jeszcze trochę czasu minie zanim polska drużyna wygra Ligę Mistrzów. Rosjanie powoli zaczynają nam dominować. Mają dobrą reprezentację, więc i kluby, bo zagranicznych siatkarzy prawie tam nie ma. U nas reprezentacja trochę poszła w dół i pomagamy sobie nie zawsze najlepiej grającymi obcokrajowcami. Ale patrząc na ten rok możemy śmiało stwierdzić, że w tej edycji Ligi Mistrzów spisaliśmy się o wiele lepiej niż Włosi! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratulacje dla Jastrzębskiego Węgla! Szczerze powiedziawszy po przegranej z Halkbankiem nie spodziewałam się, że wygrają z Zenitem tak szybko ;) Mam nadzieję, że już niedługo będziemy mogli cieszyć się ze złota naszej drużyny w tych rozgrywkach.

    OdpowiedzUsuń