czwartek, 13 lutego 2014

Polskie złote Soczi!

Witajcie! Wreszcie mogę napisać o polskich momentach podczas igrzysk olimpijskich! Tak jak pisałem wcześniej, najważniejsze starty Polaków oglądam, internety też śledzę, więc powiedzmy wiem, co się na rosyjskiej ziemi wyprawia :)

Szósty dzień igrzysk, a Polska ma dwa złote medale i zajmuje obecnie 10. miejsce! Jedna trzecia igrzysk, a my wysłuchaliśmy już dwukrotnie Mazurka Dąbrowskiego, jest pięknie! Co by nie mówić, to już będą bardzo dobre igrzyska. Statystycznie, bowiem nigdy wcześniej na zimowych igrzyskach nie było dwóch złotych krążków, co sprawia, że w ogólnej klasyfikacji będziemy wysoko!

Najpierw słów kilka o naszym mistrzu olimpijskim. Kamil Stoch 9 lutego przeszedł do historii. Zdobywając złoty medal wpisał się na listę mistrzów olimpijskich, podobnie jak Wojciech Fortuna zdobył złoto w skokach narciarskich i zrealizował, to co nie udało się Adamowi Małyszowi.


Rzecz jasna konkurs na normalnej skoczni oglądałem. I o ile przed konkursem marzyłem o medalu, o tyle po pierwszej serii był on tak blisko, że nie mogłem w to uwierzyć. Musiałem tonować swoje nastroje, bo robiło się zbyt pięknie. Daleki skok, olbrzymia przewaga, dobra forma Kamila, ale sporo już w życiu widziałem, a sport uczy, że nie można być niczego pewnym. I właściwie druga seria zaczęła się dla mnie gdy swoje skoki oddało już 29 zawodników, a na górze został ten jeden. Bo, co mnie reszta obchodzi (oczywiście, w pewnym sensie, albowiem pozostali Polacy też spisali się dobrze), jak ta najważniejsza chwila i doniosłe wydarzenia dopiero przed. Kamil potwierdził, że był najlepszy, że był po prostu mistrzem. Nie ma mowy o szczęściu czy czyimś nieszczęściu, że ktoś/coś pomogło. Wygrał, bo skakał najlepiej, najdalej i najpiękniej!

Dziś do naszej kolekcji wpadło drugie złoto. Złoto, które na długo przed rozpoczęciem igrzysk, czy rok temu z pewnością bylibyśmy pewni i przekonani, że Justyna Kowalczyk wróci z igrzysk z medalem. Jednak ostatnie wydarzenia, podczas których Justyna rywalizowała ze złamaną kością z pewnością tę pewność wytrąciła. Nie będę pisał, co się działo po pierwszym starcie w Soczi, gdzie nasza biegaczka zajęła dopiero szóste miejsce. I jak tę lokatę przyjęto w mediach. Przyznam się szczerze, że byłem smutny, nic więcej. Ani wkurzony, ani zadowolony. Czy przestałem wierzyć? Nie, a w dodatku dzisiaj śledząc zmagania ściskałem kciuki jak nigdy przedtem. A z każdą kolejną sekundą biegu serce się radowało. Kowalczyk na mecie, jest pierwsza, ale gdzie Kalla, gdzie Johaug, no i gdzie jest Marit B. Były. Były za Polką!

Polka zdobyła swój pierwszy złoty medal w Soczi, została mistrzynią olimpijską po raz drugi z rzędu! Została polską zimową multimedalistką olimpijską, choć licznik wciąż tyka.

Kto oglądał ten widział jak Justyna zachowywała się po biegu. Radość przeplatała się ze łzami. Takiej Polki jeszcze nie oglądaliśmy. Zawsze po biegu uśmiechnięta od ucha od ucha i szczęśliwa. Teraz na jej twarzy rysowało się tysiące emocji, a przez głowę przebiegała pewnie myśl: wygrałam, i co teraz powiecie malkontenci. Walczyłam i wywalczyłam! Cztery lata temu olbrzymim hartem ducha wykazała się Petra Majdić, która ze złamanym żebrem dobiegła na trzecim miejscu. Teraz mamy swoją bohaterką (swoją drogę nie pierwszy raz), która z kontuzją tak dzielnie walczyła i uszczęśliwiła Polaków. Jest wielka. Jest cudowna. Fantastyczny sportowiec. Brakuje słów na dokonania polskiej królowej!


Teraz, aby nie było tak słodko. I aby te dwa złote medale nie przyćmiły obrazu tego, z czym mamy do czynienia w polskim sporcie. Nie lubię określenia "ktoś pojechał na wycieczkę", ale obecnie w profesjonalnym sporcie przestał się liczyć sam udział w igrzyskach, dlatego niektóre występy mogą nosić tę niechlubną nazwę. Po co szczycić się faktem, że wysyłamy najliczniejszą reprezentację, może zamiast na ilość postawić na jakość. Wyjątkiem stanowiłyby młodzi sportowcy, którzy pojechaliby po naukę i doświadczenie, które zaprocentuje w przyszłości. Wtedy ostatnie miejsce jestem w stanie zaakceptować. Piję tu przede wszystkim do męskiej ekipy biathlonu. Do Soczi pojechało, aż pięcioro Polaków. Nie chcę wiedzieć, które miejsce jest ich najlepszych wynikiem podczas igrzysk. Bo nie ma czym się chwalić. Pewien snowbordzista też nie lepszy. Szumnych zapowiedzi jak zwykle masa, a na każdym igrzyskach jest to samo, a co grosza z porażką trzeba umieć się pogodzić, a nie zwalać na wszystko dookoła.

Na chwilę obecną tyle moich spostrzeżeń z IO 2014.

Do napisania! Oby jak najszybciej, bo to znaczyłoby jakiś medalowy krążek dla naszej ekipy!

4 komentarze:

  1. I Justyna i Kamil dokonali rzeczy niebywałych. Kamil w konkursie skoków, a Justyna w biegu na 10 km, nie pozostawili rywalom złudzeń. Zapisali się na kartach historii i przynieśli radość wszystkim Polakom. Dzisiaj również będę trzymać kciuki za Stocha, bo wierzę, że on jest w stanie zdobyć jeszcze jeden medal. Odnośnie tego, co napisałeś na końcu. Smutno mi było, jak oglądałam dziś bieg sztafet Polek. Justyna wykonała swoją robotę, odrobiła dużą stratę. Ale reszta? Po pierwszych 5 km byliśmy przedostatni. Śmiem twierdzić, że nasze biathlonistki biegają lepiej i może powinny zmienić profesję? Dobrze, że ostatecznie skończyło się na 7 miejscu.

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja od początku wierzyłam w Kamila i w jego dalekie skoki, ale że aż tak zmiażdży konkurencje - to były coś niesamowitego!
    A medalu Justyny - i to złotego - byłam o dziwo pewna. I znów powiem - ale, że aż tak odskoczy rywalkom - tego się nie spodziewałam. Justyna jest niesamowita - i wierzę w kolejne sukcesy!
    A teraz mamy 3 złoto! To co zrobił Bródka - genialne! Co za emocje! A jeszcze zaraz lecę trzymać kciuki za skoczków! Kolejny medal wisi w powietrzu! Co to się dzieje w tym Soczi ;) W Soczi nikt nam nie podskoczi - i oby tak do końca!
    A słuchanie Mazurka (i to dwóch zwrotek!) w Rosji - bezcenne :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wielkie gratulacje dla Kamila, Justyny i Zbyszka...
    Szkoda tylko, że ktoś nie potrafi pogodzić się z porażką, (czyt. 2 miejsce na ZIO)... Holender powinien się uczyć od Noriakiego.
    Dla takich chwil warto być Polakiem...

    OdpowiedzUsuń
  4. To były piękne igrzyska! A co do Kamila - pewnie to u siebie gdzieś napisałam (jeśli nie na blogu, to na fb) - pierwszy raz w czymś tak niepewnym jak sport, a już tym bardziej skoki, byłam tak pewna i spokojna, że Kamil zrobi swoje i da nam mnóstwo radości. I nie pomyliłam się ani o jotę :)

    OdpowiedzUsuń