piątek, 3 stycznia 2014

To już dziś! Mariola Zenik ponownie w reprezentacji Polski!

Witajcie w Nowym Roku! Będzie optymistycznie, przynajmniej w tym wpisie. Żywię taką nadzieję z wielu powodów. Po pierwsze siatkówka w reprezentacyjnym wydaniu!

W piątek rozpoczynają się kwalifikacja Łodzi do MŚ. Jeszcze w wakacje drżałbym przed rozpoczęciem tego turnieju, a o awans pewnie musielibyśmy się modlić. Jednak teraz, teraz jest zgoła odmiennie.

Na styczniowy turniej Makowski ma do dyspozycji najlepsze zawodniczki, które powróciły do kadry.

Powroty, powroty i jeszcze raz powroty. Dla mnie ten najistotniejszy. Po prawie dwóch sezonach w biało-czerwonych barwach ponownie wystąpi Mariola Zenik. Jednak tak naprawdę to nie „Mała” jest przyczyną największego zainteresowania, bo tak naprawdę to Mariolka z kadrą nigdy się nie pożegnała i reprezentacyjnej kariery nie zakończyła.
Co innego, Małgorzata Glinka-Mogentale. Maggie po raz trzeci wraca do reprezentacji. Jednak tym razem jej powrót jest chyba najbardziej wyczekiwany, z którym związane są wielkie oczekiwania. Glinka po prostu wraca na ratunek dla całej żeńskiej siatkówki. Kilkukrotnie wspominałem już o czynach Małgosi, wielokrotnie wyrażałem swój szacunek za, to co robi. I zdania nie zmienię, mimo małej ryski, którą gdzieś tam się tli w głowie (brak jej udziału w kwalifikacjach do IO 2012 w Ankarze).

Miało być jednak optymistycznie. I będzie, bo Małgosia na konferencji prasowej powiedziała: To nie jest moment, żeby już myśleć o mistrzostwach świata i o tym, czy wtedy zagram. Na chwilę obecną cieszę się, ze jestem tutaj i mam nadzieję, że wszyscy będziemy cieszyć się w niedzielę.

Czyli jednak definitywnie nie powiedziała nie, choć jeszcze kilka tygodni temu zdecydowanie mówiła, że turniej w Łodzi to wyjątek i  kadrą żegna się na 100% po zawodach w Łodzi. Ta wypowiedź sugeruje, że Glinka wciąż się waha. Jeszcze decyzji nie podjęła, a jak nie podjęła to jest duża szansa, że zagra! Dlaczego tak sądzę? Bo ile razy, Gosia mówiła, że się zastanowi to zawsze ta decyzja wywoływała radość u kibiców.

Wiadomo, że to nie czas i miejsce by już deklarować pełne uczestnictwo w mundialu, skoro jeszcze nie ma pewności, że tam zagramy. Chociaż awans wydaje się być jednak formalnością.

Inny teza na poparcie występu Glinki w MŚ. Jest kapitanem reprezentacji! Czy Makowski dał jej ten tytuł tylko z szacunku, na ten turniej, by jako kapitan rozstała się z kadrą. Może tak, a może nie… Powiada się, jednak, że kapitan schodzi ze statku ostatni. Jest na dobre i na złe. Do końca.

I jeszcze jedna sprawa. Może nierozsądna. Wierzę, że te zawodniczki, doświadczone, które tyle razem grały i przeżyły powiedziały sobie: ej laski, to nasz ostatni wspólny  turniej, spróbujmy jeszcze na koniec coś ugrać, pokażmy, że stać nas jeszcze na sukcesy na arenie międzynarodowej, powalczmy na MŚ, a potem oddajmy pole młodszym.

Chciałbym, żeby tak było. Bo nie ma wątpliwości, że w tym turnieju góruje doświadczenie, nie zaglądając dziewczynom w metrykę. Pragnę tego, żeby zmobilizowały się na ten jeden turniej, pokazały, że Złotka jeszcze nie zginęły, potrafią grać i wygrywać. Nie chcę wysnuwać daleko idących wniosków, ale naprawdę na włoskim mundialu w takim składzie byłaby szansa na korzystny wynik, albowiem w wielu reprezentacjach skład się dopiero krystalizuje.

Oj, aż znacznie powiało optymizmem. Jest on jednak potrzebny, bo ostatnimi laty w żeńskiej siatkówce tylko smutek. Czas, żeby karta się odwróciła. Do boju Polsko!

3 komentarze:

  1. Mam nadzieję, że awansujemy, bo rzeczywiście z takim składem na MŚ możemy coś ugrać. Choć jednak trochę boję się niedzielnego meczu z Belgijkami...
    Bardzo bym chciała, żeby Glinka zagrała jeszcze na MŚ i dopiero po tej imprezie definitywnie pożegnała się z kadrą, najlepszym pożegnaniem byłby medal.. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miło będzie oglądać najbliższe spotkania reprezentacji w takim składzie! Nareszcie wracają najlepsze zawodniczki - oby na dłużej.
    Mam nadzieję, że w niedzielę będziemy się cieszyć z awansu. Trzymam kciuki!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wreszcie widać ten naturalny uśmiech na naszych siatkarkach po wygranych akcjach, setach i meczach. Istotne jest to co powiedział Marcin Lepa w dzisiejszym, pomeczowym wywiadzie do Kasi Skowrońskiej, że same zawodniczki tym kolektywem który tworzą, mogłyby wpłynąć na decyzję swoich koleżanek, żeby pozostać w tej grupie jak najdłużej. Sami już trochę wyprzedzamy ten dzień awansu, już widzimy nasze dziewczyny we Włoszech, a jutrzejszy mecz może być naprawdę ciężką przeprawą. Oby tak jak dwa poprzednie, zakończony został happy-endem. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń