poniedziałek, 20 stycznia 2014

Recenzja: "Muhammad Ali. Moje życie. Moja walka"

Muhammad Ali siedemnastego stycznia 2014 roku świętował swoje siedemdziesiąte drugie urodziny. Jeśli pragniecie poznać historię najlepszego boksera, który trzykrotnie został mistrzem świata mającego także w dorobku złoty medal olimpijski jest ku temu wyśmienita okazja!

Szansę zapoznania się bliżej z sylwetką Alego dało wydawnictwo Veni Vidi Vici, które zdecydowało się wydać książkę „Moje życie. Moja walka” po 22 latach od publikacji na amerykańskim rynku. I chwała, że doczekaliśmy się polskiego wydania, bo jest, co czytać i nie chodzi tu tylko o niebagatelną liczbę 600 stron, ale przede wszystkim o doskonale opowiedzianą historię wielkiego sportowca.

Autorem biografii Alego jest Thomas Hauser, amerykański pisarz nominowany do nagrody Pulitzera. Nie bez kozery podaję nazwisko twórcy, albowiem należą mu się wielkie gratulacje za stworzenie bardzo dobrej książki. „Moje życie. Moja walka” jest tak obszerną lekturą, ponieważ Hauser, aby stworzyć pełen obraz życia Muhammada, a zarazem bardzo obiektywnie ukazać sylwetkę boksera wraz z jego przywarami i zaletami porozmawiał z blisko 200 osobami, które w swoim życiu miały kontakt z Alim. Lista osób, do których dotarł Hauser jest imponująca, wśród nich znajdują się przeciwnicy, wrogowie, przyjaciele, lekarze, politycy nie zabrakło też członków rodziny i samego Alego. Dzięki temu opisywany obraz nie jest jednowymiarowy, każda z tych postaci widziała Alego na swój sposób, każda inaczej. Warto zaznaczyć, że były osoby, które odmówiły komentarza, wśród nich znalazła się eksmałżonka Veronica Ali czy Don King znany promotor bokserski. Niewątpliwie można żałować braku wypowiedzi tych osób, a w szczególności Dona Kinga, albowiem w książce pojawiło się kilka zarzutów wobec amerykańskiego promotora.

Za sprawą tak znaczącej liczby wypowiadanych osób mogę zaryzykować stwierdzenie, że każda z tych postaci pomoże czytelnikowi zrozumieć Alego. Warto zaznaczyć, że nie jest panegiryk napisany na część Alego. Nie zawsze jest wychwalany pod niebiosa, nie ma próby wybielenia jego występków, są słowa krytyki. Muhammad został opisany na dobre i na złe.

„Moje życie. Moja walka” jest biografią o życiu Muhammada Alego. O niezwykły życiu niebanalnego człowieka. To fascynująca opowieść, ponieważ jego znakomita, długa kariera była jedną z najbardziej wciągających, obfitująca w wydarzenia sportowe jak i te pozasportowe, o których wspomina się do dziś. Ali to człowiek legenda, o którym głośno było na ringu, ale i poza nim. W biografii nie zabrakło wątków sportowych to oczywiste. Opisane są wszystkie najważniejsze walki amerykańskiego boksera, które zapisały się w annałach światowego sportu, czyli „Rumble in the Jungle” z George'em Foremanem, „Thrilla in Manila” z Joe Frazierem, bądź ta z 1981 roku nazwaną „Drama in Bahama”, w której Ali przegrał z Trevorem Berbickiem. W biografii Alego obok wielkich mistrzów wagi ciężkiej przywoływany jest również Zbigniew Pietrzykowski, z którym młody Amerykanin stoczył zacięty pojedynek w finale Igrzysk Olimpijskich w Rzymie. Złoto dla osiemnastolatka z USA otworzyły drzwi do światowej kariery, a nam Polakom pozostaje tylko żałować, że złoto nie padło udziałem Pietrzykowskiego, choć z drugiej strony nie wiadomo czy kariera Alego potoczyłaby się w ten sposób...

Autor zdradził kulisy każdej z walk o mistrzostwo świata, o tym jak dochodziło do tych pojedynków, co ustalano przy zielonym stoliku, przytaczane są słowa z konferencji prasowej z udziałem Muhammada i jego rywali, o której czasami mówiło się więcej niż o samych walkach. Ali to nie tylko wielka osobowość świata sportu, to globalna osobowość, która zmieniła życie… przynajmniej czarnych mieszkańców żyjących w Stanach Zjednoczonych. Książka ukazała problem segregacji rasowej w USA, która na przełomie lat 50. i 60. wcale nie ustąpiła. Bokser walczył o równouprawnienie, walczył o swoją wolność i poszanowanie praw, skutecznie zerwał z białym establishmentem. Opowiedział się przeciwko  wojnie w Wietnamie. W imię wyższych ideałów stracił licencję, pasy mistrzowskie i przez 3 lata nie mógł stanąć w ringu. Mimo to nie poddał się, choć pod względem sportowo na tym stracił, albowiem przerwano jego karierę w najlepszym sportowym momencie będący na samym szczycie. Ali przetrwał. Podążył swoją drogą i mentalnie wyszedł z tej potyczki zwycięsko.

Poniżej kilka cytatów:

„Wierzę w Allaha i pokój. Nie zabiegam o dom w białej dzielnicy. Nie pragnę poślubić białej kobiety. Zostałem ochrzczony, kiedy miałem dwanaście lat, ale wówczas nie rozumiałem, po co. Nie jestem już chrześcijaninem. Wiem, dokąd zmierzam i poznałem prawdę. Nie muszę być tym, kim chcecie, abym był. Jestem wolny i mogę być, kim chcę”.

„Zmiana nazwiska była jedną z najważniejszych rzeczy, jakie wydarzyły się w moim życiu. Uwolniłem się od tożsamości nadanej mojej rodzinie przez właścicieli niewolników. Gdyby Hitler zmienił nazwiska ludzi, których zabijał, ale zamiast ich zabijać uczynił niewolnikami, to po wojnie ci ludzie zmieniliby swoje niewolnicze imiona. To właśnie zrobiłem. Ludzie zmieniają nazwiska cały czas i nikt nie ma do nich pretensji. Aktorzy i aktorki zmieniają nazwiska. Papież przybiera nowe imię”.

„Nie potrzebuję ochroniarzy ani broni palnej. Bój jest moim ochroniarzem, Allah mnie obroni. Kiedy wchodzę na stadion ze stutysięczną widownią, ludzka siłą nie zdoła powstrzymać strzelca, który będzie chciał mi wpakować kulkę. Nie mogę przejmować się takimi rzeczami. Człowiek pogrążony strachem nie może normalnie żyć i cieszyć się życiem. Bogu więc powierzam opiekę nad sobą. To Allah decyduje, kiedy przyjdzie po każdego z nas”.

„Czas mnie dogonił. Po raz pierwszy czuję, że mam czterdzieści lat. Wiem, że to koniec, nie jestem szalony. Po Holmesie szukałem wymówek. Za mało ważyłem, miałem kłopoty z oddychaniem. Tym razem nie mam wymówki, ale przynajmniej nie wylądowałem na deskach. Nie mam zdjęcia, na którym leżę powalony na dechach, przelatuję przez liny, z połamanymi zębami, zlany krwią. Cieszę się, że jestem ciągle dość ładny. Poszło nieźle jak na starego człowieka. Wszyscy czasami przegrywają. Wszyscy się starzeją”.


„Moje życie. Moja walka” opisuje nie tylko przemiany, jakie dokonały się w amerykańskim społeczeństwie na przestrzeni ostatnich dziesięcioleci. Sporo miejsca oprócz spraw społeczno-kulturowym poświecono religii. W książce znalazł się specjalny rozdział poświęcony islamowi. Jednak to, co wydaje się być najbardziej interesujące to początek zwracania się ku Allahowi, co było przyczynkiem do zmiany imienia i nazwiska (Muhammad Ali urodził się jako Cassius Clay). Islam w książce przewija się niejednokrotnie i trzeba przyznać, że były to fragmenty najbardziej nużące.

Niezbyt interesujące było też maglowanie jednego tematu przez niemal cały rozdział. Bo ile można czytać o rozrzutności Alego, i że nie liczył się z pieniędzmi. Na ten temat wypowiadali się wszyscy począwszy od gosposi a skończywszy na maklerze w banku. Muszę wsadzić łyżkę dziegciu w tą beczkę miodu. Zabrakło mi selekcji informacji, wyboru tych najciekawszych fragmentów. Część wypowiedzi powinna być znacząco zredagowana, dzięki temu uniknęlibyśmy powtarzania tematu. Ponadto wyrażam swoje ubolewanie, że tak mało było Alego w Alim. Wypowiedzi samego boksera nie jest zbyt dużo, a były momenty, w którym przydałby się komentarz samego bohatera.

Książka ta to jednak zdecydowane plusy. Wielka przyjemność z czytania i świetna okazja do zapoznania się z biografią wielkiego mistrza. Ali dokonał rzeczy wielkich na ringu, które stanowiły doskonały oręż do zmian jakie dokonały się w społeczeństwie, ale też w sporcie. Amerykanin spowodował, że na boksie zaczęto zarabiać grube miliony organizowano wielkie gale i zaciemnionych, zadymionych piwnic przeniesiono się na piękne i czyste hale widowiskowo-sportowe. Ali wzbudzał zainteresowanie mediów, potrafił z nimi współpracować, ale też wykorzystywać do zdobycia upragnionego celu. Był też  prekursorem publicznego obrażania przeciwników przed walką, co było próbą zdobycia przewagi psychologicznej jeszcze przed wejściem na ring.

„Moje życie. Moja walka” to kompendium o boksie. Tym samym jest to lektura dla fanów tej dyscypliny, którzy oprócz poznania historii największego z największych przyswoją wiedzę o samym boksie, o tym jak rozwijał się na przestrzeni dziesięcioleci, jak doszło do pełnej profesjonalizacji i na przykładzie Alego ukazano marketingową stronę tego przedsięwzięcia. Trzykrotny mistrz świata zrobił z boksu show biznes. Śmiało można powiedzieć, że każdy kto dziś zarabia w boksie wielkie pieniądze zawdzięczają je po części Alemu. Z pewnością te słowa odnoszą się do Dona Kinga, o którym w książce poświecono sporo miejsca. Nie są to jednak słowa chwalebne, wręcz przeciwnie - wielu współpracowników Alego ma o nim nie najlepsze zdanie twierdząc, że jest „zepsutym do szpiku megalomanem”, ostrzejsze wersje porównują Dona Kinga do Hitlera, do dyktatora z państwa policyjnego.

Dzięki tej pozycji poznajemy też portret psychologiczny Muhammada Alego. Ali to ekstrawertyczna osobowość. Kontrowersyjny, bezpretensjonalny agresywny, bezczelny, prowokujący rywali. A zarazem pewny siebie, znający swoją wartość, odważny i inteligentny – taki był na ringu. Poza nim był wrażliwym poetą, dobrą osobą, chcących uszczęśliwiać wszystkich we wszystkim. Beztrosko oferował swoją pomoc finansową każdemu, kto tego potrzebował. Jego dom był otwarty dla wszystkich. Nie martwił się o swoją prywatność. W domu pojawiali się studenci, przyjaciele, sąsiedzi i turyści dla wszystkich znajdował, choć chwilę czasu na pogawędkę. Ufał ludziom, wybaczał nawet tym, którzy wyrządzili mu mnóstwo krzywdy. Ali nie lubił unieszczęśliwiać ludzi, dlatego skrupulatnie składał autograf każdemu, kto zapragnął mieć pamiątkę po wielkim mistrzu. Choć bywał wykończony, cierpliwie podpisywał kartki.

Z biografii dowiadujemy się, że sława nie zmieniła Muhammada. Pozostał taki sam, nie zapomniał o swoich korzeniach wraca do rodzinnej miejscowości, odwiedza znajomych z dzieciństwa. Nie uważał, że sławni ludzie są lepsi. Wszystkich traktował jednakowo. Ali zdawał sobie sprawę ze swojej wielkości dzięki, której mógł zmieniać rzeczywistość. Stwierdził, że gdyby nie był bokserem, nie byłby sławny. A gdyby nie był sławny, nie zdołałby dokonać tego, czego dokonał.

A, że dokonał rzeczy wielkich nie trzeba nikogo przekonywać. Zyskał przydomek ,,The Greatest”. Myślę, że to określenie nie będzie także na wyrost dla książki „Moje życie. Moja walka”. Istny nokaut!

Moja ocena: 5/5

,,Muhammad Ali. Moje życie. Moja walka”, Thomas Hauser, Wydawnictwo Veni Vidi Vici, Kraków 2013

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz