poniedziałek, 6 stycznia 2014

Mundial nie dla nas. Siatkówka żeńska sięgnęła dna...

Nie tak miało być, nie tak! Olbrzymie zaskoczenie, właściwie wciąż to do mnie nie dociera i wydaje mi się, że Polki na MŚ zagrają. Niestety prawda jest brutalna, biało-czerwonych na mundialu we Włoszech zabraknie. Po raz ostatni taki przypadek miał miejsce w 1998 roku…

Nie będę szczegółowo analizował meczu z Belgią, bo to nic nie da. Mleko się rozlało. Projekt wszystkie ręce na pokład nie zdał egzaminu. To wydarzenia kończy pewną erą w naszej siatkówce, upadek żeńskiej siatkówki stał się faktem. To koniec.  Stało się, to o czym od dawna alarmowałem i ostrzegałem. Marne to moje pocieszenie, ale ileż to razy zadawałem pytanie dokąd zmierza żeńska siatkówka w polskim wydaniu. Krytycznie wypowiadałem się na temat poczynań zarówno związku jak i poszczególnych trenerów. Nie mam jednak powodów do radości, bo moje wcześniejsze wypowiedzi miały być alarmem. Dźwięk jednak z tego alarmu był zagłuszony.  Zawsze odbijałem się od ściany. A teraz? Teraz mamy tego efekty.

I ktoś musi ponieść za to konsekwencje. Za pociągnięcie polskiej siatkówki na dno. Wiem, że włodarze PZPS nie podadzą się do dymisji, ale to ich w głównej mierze obarczyłbym za taki stan damskiej siatkówki.  Nasz spadek rozpoczął się od nieudolnej decyzji utrzymania Jerzego Matlaka na stanowisku trenera po MŚ w 2010 roku, wtedy to od razu trzeba było go zwolnić. PZPS czekał, czekał i zwolnił Matlaka w przededniu rozpoczęcia sezonu reprezentacyjnego 2011. A jego następcą został wybitny szkoleniowiec, który miał odrodzić polską siatkówkę. Alojzy Świderek, ale i on na stanowisku długo nie zabawił, walczył o igrzyska, ale się nie udało. PZPS jednak nie zdecydował się zwolnić Świderka od razu, znowu czekał do końca roku. A z początkiem 2013 roku kadra szkoleniowca nie miała. Dopiero po zakończeniu ligowego sezonu funkcję objął Piotr Makowski.

Polska myśl szkoleniowa pokazała gdzie jest jej miejsce w świecie, a właściwie nie ma co mówić o polskiej myśli szkoleniowej, bo takie po prostu nie ma. A przykład Makowskiego jest najlepszym przykładem. Nie zamierzam się tu rozwodzić, ale sezon 2013 pokazał wizję Makowskiego na tę drużynę, a zwieńczeniem tego był występ w kwalifikacjach do włoskiego mundialu. Wszystko bez ładu i składu, i tak pozostanie do teraz. Bo kto zagra w kadrze w kwalifikacjach do ME 2015? Nie wiadomo, bo cześć siatkarek być może zakończy kariery, albo je zawiesi. A projekt budowy kadry na Rio można włożyć między bajki. Bo nasz udział w igrzyska jest raczej niemożliwy. Nawet z obecnym stanem kadry nie byłoby gwarantem wygrania europejskich kwalifikacji, a to będzie nasza jedyna szansa udziału. O interkontynentalnym możemy zapomnieć, albowiem w rankingu FIVB prócz Włoch, Rosji, Serbii, Niemiec, Turcji wyprzedzą nas Holenderki, Chorwatki i Belgijki. Puchar Świata? Po pierwsze wyjazd na niego to na dzień dzisiejszy marzenia, a uplasowanie się na pierwszym bądź drugim miejscu to już totalny kosmos.
Fot. PAP

Makowski jeśli ma jaja, powinien odejść. Nie podołał zadaniu. A jaj nie miał także w ostatnim meczu z Belgią, gdzie był pod ścianą a nie zaryzykował. Skowrońska na lewe, Glinka na atak. Nie mieliśmy nic do stracenia, gorzej już być nie mogło, a być może zmiana ustawienia namieszałby w taktyce naszych rywalek…

Mam nadzieję, że teraz konsekwencją wykaże się PZPS i Makowskiego zwolni. Zawalił wszystkie imprezy jakie mogły być. I wreszcie postawi na fachowca przez wielkie f. Trenera, który zbuduje zespół przez cztery lata. I co ważne człowiek ten będzie mógł w spokoju wykonywać swoją pracę. Systemowo wprowadzając nowe zawodniczki, na których oprze swój zespół.

Mój typ w tej materii się nie zmienił. Uważam, że idealnym kandydatem jest Hugh McCutcheon. Nowozelandczyk pracuje w systemie olimpijskim, w którym wypada doskonale. Teraz potrzebny jest ktoś taki. Szkoleniowiec, który będzie miał wizję, który będzie konsekwencję ją realizował. Krótko o McCutcheonie, bo ten temat też podejmował na blogu.

Czas na zmiany, na radykalne zmiany, bo inaczej nie nic z tego nie będzie. Czas na odważne decyzje. Trzeba śmiało, nie patrząc na konsekwencje, bo właściwie gorzej już być nie może. Postawić na młodzież. Na nasze mistrzynie Europy kadetek. I wokół nich zbudować zespół. Pozostawić te starsze zawodniczki, które zadeklarują się zagrać przez cztery sezony. To też jest  coś, co bym w naszej reprezentacji wprowadził. Deklaracje udziału we wszystkich zgrupowaniach przez czteroletni okres. Oczywiście wyjątkiem są problemy zdrowotne. Dzięki temu mam pewność, że pracuję z tymi siatkarkami, które chcą. Ogrywam je za wszelką cenę. Buduję zespół. A nie, że raz przyjeżdżam, a raz nie. Jeśli tak, to takiej zawodniczki nie potrzebujemy. Że będzie wybierać turnieje i czas, kiedy zagra.

I jeszcze jeden. Obowiązkowo w sztabie reprezentacji powinien być psycholog. Mecz z Belgią nie przegraliśmy umiejętnościami, a przygotowaniem mentalnym. O tym w wywiadach mówiły zawodniczki, że nie wytrzymały presji. Nie poradziły sobie ze stresującą sytuacją. Przecież one potrafią zagrywać czy przyjmować. Psycholog powinien być w składzie szkoleniowym tak jak jest w niej drugi trener czy statystyk. Pierwszy trener nie kończy psychologii, tylko wychowanie fizyczne, a tam zrobić ludzkiej psychiki nie sposób. Owszem trener może zmotywować siatkarki, wspólnie z drużyną wyznaczać cele długo, czy krótkoterminowe. Ale to psycholog pozna zawodnika i pomoże mu radzić sobie w sytuacji stresowej, nauczy zawodniczki technik relaksacyjnych czy wyobrażeniowych. A wiemy, jak w naszym kraju presja na sportowcach jest duża. Dlatego warto prócz przygotowania fizycznego zadbać o przygotowanie mentalne i to pole oddajmy fachowcom.

To jest mój pomysł na nową reprezentację Polski. Reprezentację Polski, która może nie zacznie wygrywać już teraz, ale spokojnie może mieć szanse awansu na następne MŚ. Bo tak naprawdę, to będzie pierwsza ważna impreza. Owszem są po drodze mistrzostwa Europy, ale one mogą być dobrym poligonem doświadczalnym dla drużyny.

Wcześniej nie do końca byłem przekonany, by sięgnąć po nasze kadetki. Ale teraz nie mamy wyjścia, i szkoda tracić czas, bo już go wystarczająco dużo straciliśmy. Nasze mistrzynie Europy mają po 18 lat. Nie zaszkodzi im szybciej wejść w dorosłą siatkówkę. I wokół Damaske, Smarzek, Bałdygi, dać starsze koleżanki. Wołosz, Kąkolewska, Medyńska. Z pozostałymi siatkarkami urodzonych w latach 80, nie wiem co uczynić. Jeśli chciałby jeszcze pograć przez te kilka sezonów oddając się w pełni to dlaczego nie.

A Belgia jest najlepszym przykładem stawiania na siatkarki, które odniosły sukces w reprezentacji młodzieżowej i przekuły ten sukces w seniorskiej siatkówce. Lisa van Hecke w 2010 roku w Rzeszowie, kiedy to wraz z ekipą walczyła o kwalifikacje do MŚ miała 18 lat. Wtedy awansu nie udało się wywalczyć, ale cztery lata później już tak…

Fot. s-w-o.pl/ Paweł Piotrowski

3 komentarze:

  1. dać tym przekrętasom kolejne 16 milionów! niech się chłopaki podziela kasą , a przt drogich cygarach i żarciu na koszt PZPS o siatkówce nawet nie myslą!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zupełnie nie tak miało być! Spodziewałam się, że spotkanie z Belgijkami będzie ciężkie - ale nie sądziłam, że zagramy tak kiepsko...
    Zmiana trenera to konieczność. Skoro można było zwolnić Anastasiego to w tym przypadku to oczywista oczywistość bo trener Makowski nie osiągnął z naszą reprezentacją niczego. Nie wiem czemu Związek nie skorzystał z usług Hugh McCutcheona jak była ku temu znakomita okazja. Chociaż patrząc na zaangażowanie i chęć do gry w reprezentacji niektórych zawodniczek to ja nie wiem czy taki fachowiec cokolwiek zmieni...
    Po raz kolejny zgodzę się w 100% z Tobą co do wizji naszej reprezentacji. Żeńska siatkówka sięgnęła dna i tylko radykalne zmiany mogą pomóc wydostać się z niego - w przeciwnym razie zejdziemy jeszcze niżej...
    Mam nadzieję, że jeszcze będziemy cieszyć się z sukcesów żeńskiej reprezentacji.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze to napisałeś i zgadzam się z tobą w stu procentach. PZPS zawalił sprawę. Przedpełski już mnie denerwuje, przez niego i siatkówka kobieca i męska zaczną się staczać. Ja nie rozumiem, czemu od razu nie był wybrany na stanowisko selekcjonera Hugh McCutcheon. Jest on świetnym fachowcem i myślę, że bardzo by pomógł naszej żeńskiej kadrze. Czas na zmiany. Jeśli "starym" zawodniczkom nie wychodzi to warto postawić na te nowe. Niewiele stracimy, a może nawet bardzo wiele zyskamy.

    OdpowiedzUsuń