poniedziałek, 2 grudnia 2013

Recenzja: "Zinédine Zidane. Sto dziesięć minut, całe życie"

Dziewiąty lipca 2006 rok, Berlin, finał piłkarskich MŚ. Włochy kontra Francja. Ostatni mecz w karierze Zinedine'a Zidane'a, kapitana Trójkolorowych. Data pamiętna, bo cesarz futbolu rozstał się ze swoją dyscypliną w najmniej spodziewany sposób. Sytuacja ze 108 minuty meczu zapisała się w annałach światowej piłki. Na szczęście wielu sympatyków nie kojarzy Zizou tylko z momentem, w którym uderzył głową włoskiego obrońcę Marco Materazziego. Za ten incydent Francuz kiedy otrzymał czerwoną kartkę i ze zwieszoną głową mijał Puchar Świata opuszczając berlińską murawę.

Niemniej jednak historia z 2006 roku jest lejtmotywem książki „Sto dziesięć minut, całe życie” wydanej przez wydawnictwo Sine Qua Non. Biografię Zizou opisał Luca Caioli, dobrze znany w Polsce autor publikacji o Messim i Cristiano Ronaldo.

Caioli pokusił się o ciekawą kompozycję książki. Każdy z rozdziałów zaczyna się krótkim wstępem, relacją z finałowego starcia o złoto mistrzostw świata, dalej jednak autor opowiadział o życiu francuskiego piłkarza, w których to wspomnieniach mieszają się epoki i zdarzenia. Na bazie opowieści różnych ludzi, którzy mieli okazję spotkać na swojej drodze Zizou lub też prasowych doniesień Caioli ukazał przebieg kariery francuskiej dziesiątki. Dzięki temu przenosimy się do Cannes, gdzie zapoznajemy się z opowieścią o młodym Yazidzie marzącym o wielkim, piłkarskim świecie. Przez Bordeaux i Turyn, gdzie poznaje smak futbolu, udajemy się do Realu Madryt – galaktycznego klubu z wielkimi aspiracjami i konstelacją gwiazd wśród, których był Zinedine Zidane (w 2001 roku za 76 milionów euro przerzedł do Madrytu, zostając wtedy najdroższym piłkarzem w historii). Caioli uchylił również rąbek tajemnicy z szatni Realu Madryt, w którym grał Zidane - jakie to opowiastki zdradzać nie będę.

Siódmego maja 2006 roku Francuz publicznie ogłosił zakończenie piłkarskiej kariery, jednak biografia ,,Sto dziesięć minut, całe życie” nie kończy się na tym etapie. Publikacja zawiera także wiadomości o obecnym życiu Zidane’a, które teraz skupia się  m.in. na karierze trenerskiej. Czytelnik dowie się, dlaczego doszło do rozstania z Mourinho i jak to się stało, że znalazł się u boku Carlo Ancellottiego prowadząc Real Madryt.

Oczywiście nie zabrakło też wątku reprezentacyjnego. Z publikacji dowiadujemy się o motywach rezygnacji pochodzącego z Algierii piłkarza. Nie brakuje wspomnień dotyczących największych sukcesów Trójkolorowych, czyli triumfach podczas Mundialu ’98 i Euro 2000. Złoty dublet sprawił, że o francuskiej reprezentacji mówił każdy, a każdy młody chłopiec chciał grać jak Zidane. On sam jednak musiał mierzyć się z olbrzymią presją i wielkimi oczekiwaniami. O tym jak sobie z nimi radził można dowiedzieć się właśnie z książki „Sto dziesięć minut, całe życie”.

W porównaniu do poprzednich książek Caioli’ego książkę o Zidanie czyta się przyjemnie i szybko. Może i historia jest opowiedziana trochę banalnie, ale obyło się bez dłuższego przynudzania i koloryzowania jakim to cudownych piłkarzem nie był Zidane. Być może dlatego, że to po prostu prawda i autor akurat tej tezy udowadniać nie musiał. Plusem biografii są także wywiady z osobami, które naprawdę miały coś do powiedzenia - Vincente del Bosque, Marcello Lippi czy Lillian Thuram.

Cytaty z książki:

„Pewnej nocy, o trzeciej nad ranem, obudziłem się nagle i z kimś rozmawiałem… Jednak nikt, nawet moja żona, nie wie z kim. I nie wyjawię tego do końca moich dni. To zbyt mocne. To zagadka, to prawda, ale nie rozwiążecie jej. To ktoś, kogo nigdy nie będziecie mogli spotkać. Nawet ja nie potrafię sobie tego wyjaśnić. Ta osoba istnieje, ale pochodzi z bardzo daleka. Podczas spędzonych z nią godzin podjąłem decyzję o powrocie”

„Nie robię nie wiadomo czego, bawię się ze swoimi synami. Co jakiś czas oglądam film. Czytać nie czytam, wolę posłuchać muzyki: r’n’b, klasyki bardzo lubię Pavarottiego, Bocellego, Ramazzottiego, a także piosenki prowansalskie. Jeśli wychodzę, to po to, żeby pójść do restauracji albo obejrzeć jakiś spektakl razem z żoną i dziećmi”.

„Przepraszam dzieci, które to oglądały. Moje zachowanie jest niewybaczalne. Nie jest to coś, co należy robić. Chcę to powiedzieć głośno i wyraźnie, ponieważ widziały to dwa czy trzy miliardy ludzi, w tym miliony dzieci. Ich oraz ich wychowawców proszę o wybaczenie. Sam mam dzieci, wiem, co mówię, nauczyłem je, że nigdy nie wolno się bić, a taki gest jest niedopuszczalny”.

„Uważa pan, że w finale mistrzostw świata, na dziesięć minut przed końcem swojej kariery, zrobiłbym coś takiego dla przyjemności? Chcę powiedzieć, że zawsze mówi się tylko o reakcji. Oczywiście, to jest karalne i powinno zostać ukarane. Jednak nie ma reakcji bez prowokacji. Trzeba ukarać prawdziwego winnego, a winnym jest ten, który prowokuje".

„Sto dziesięć minut, całe życie” to opowieść o dziecku, który wychowywał się w biedzie, dla którego futbol był całym jego życiem, sposobem na trudne czasy. Książka opowiada o chłopcu, który pragnął zostać wielkim piłkarzem, który wspiął się na piłkarski szczyt. Takich futbolowych życiorysów było wiele, ale ta jest wyjątkowa, bo Zidane był wyjątkowym piłkarzem, ale co ważniejsze wciąż jest wyjątkowym człowiekiem. I o tym jest też ta książka, o Zizou – człowieku. Skromnego, uczciwego, honorowego, niezatracającego się w luksusie, o wielkim sercu, skorego do pomocy.

Nikomu nie trzeba też udowadniać, że był najlepszym piłkarzem. Dla Davida Beckhama, Zidane to najlepszy zawodnik, z jakim grał. Thierry Henry porównał Zidane’a do Boga, dla Platiniego był królem kontroli nad piłką i podaniami. A Franz Beckenbauer uznał Zidane'a za jednego z najlepszych zawodników w historii piłki nożnej. Lepszej rekomendacji o tym, jakim geniuszem był Zizou nie potrzeba.

Myślę, że moja rekomendacja odnośnie biografii również jest zbyteczna! „Sto dziesięć minut, całe życie” to książka, którą koniecznie trzeba przeczytać. I starsi i młodsi, fani Realu i Barcelony i ci, którzy kochają Francję i lubują się we Włoszech. Ja się nie rozczarowałem, kto wie może dlatego, że uwielbiałem Zizou i na podwórku biegałem w Trójkolorowej koszulce z numerem 10 na plecach…

Moja ocena: 3,5/5

,,Zinédine Zidane. Sto dziesięć minut, całe życie”, Luca Caioli, Wydawnictwo Sine Qua Non, Kraków 2013


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz