wtorek, 5 listopada 2013

Przez Glinkę wieje nudą...

Tytuł oczywiście z przekąsem, bo od momentu, kiedy dowiedziałem się, że Małgorzata Glinka wraca do Polski i planuje zakończenie kariery w polskim klubie cieszyłem się nie miłosiernie. I wiedziałem, że nudno nie będzie.

Jednak teraz za sprawą dobrej gry Glinki OrlenLiga stała się przewidywalna. I w ciemno można obstawiać wygraną Chemika Police i liczyć, ile stracą setów, a drużyny przeciwne mogą tylko zakładać ile zdołają wygrać punktów.

Oczywiście Chemik Police to nie tylko Małgorzata Glinka, to prawdziwy dream team, z najlepszymi polskimi siatkarkami wzmocniony bardzo dobrymi zawodniczkami z zagranicy. I jak na polskie warunki został stworzony zespół, który długo może nie doznać porażki. Przede wszystkim dlatego, iż zawodniczki w nim będące gwarantują równy i wysoki poziom. Gra cała drużyna, a kiedy jej nie idzie lub kiedy jest trudna sytuacja, wtedy na boisku jest Gośka i kończy sytuacyjne piłki. W Policach nie będzie tak, jak w ubiegłym sezonie w Sopocie, gdzie punkty zdobywała tylko Rachel Rourke. Australijka mogła i pociągnęła ten wózek sama, Glinka też tak zapowiadała przed sezonem. A co się okazało po pięciu kolejkach?  Glinka jest najlepiej punktującą zawodniczką w swoim zespole.

Nie dane było mi obejrzeć wszystkich spotkań Chemika w tym sezonie, jednak poza pierwszym spotkaniem z Atomem, gdzie widać było, że Gosia bardzo przeżyła debiut po latach, Glinka prezentuje wysoką i stabilną formę, i co ważne, z każdym kolejnym spotkaniem gra coraz lepiej.

Dlatego też trudno znaleźć przeciwnika, która zdoła z Policami wygrać. Owszem to tylko sport, jednak ligowy terminarz pokazuje, iż drużyna z zachodniopomorskiego najtrudniejsze potyczki ma już za sobą. Trzeba też przyznać, że rywalki nie utrudniają policankom zadania. Ostatni rywal, Polski Cukier Muszyna przyjął zasadę, że z Chemikiem nie da rady wygrać jeszcze rozpoczęciem spotkania.
Szkoda.
Fot. interia.pl
Małgorzata Glinka wróciła w wielkim stylu do Orlen Ligi, dając popis swojej gry. Choć wciąż uważam, że stać ją na więcej i wiem, że to więcej pokaże w spotkaniach decydujących, w meczach, gdzie ważyć się będą losy mistrzostwa Polski. Niejednokrotnie, bowiem udowodniła, że jak się czegoś bardzo mocno pragnie, to można tego dokonać. Mistrzostwo Polski to jest jej cel, trofeum, o którym marzy i do którego będzie dążyć, a że jej w życiu wszystko się udaje....

Kibice z plusligowych parkietów mawiali, że kto ma/miał Mariusza Wlazłego ten miał mistrzostwo. Czy w przypadku Glinki także będzie można tak powiedzieć, poczekamy zobaczymy, choć tureccy kibice z pewnością mogą potwierdzić, że Glinka to siatkarka gwarantująca złoto.

Czy tegoroczny sezon będzie nudny? Nie wiem, czas pokaże. Ale jeśli tak, to nie będę marudził, bo dzięki temu mogłem zobaczyć Glinkę na polskich parkietach. Wielką gwiazdę siatkówki, która na zakończenie kariery chciała pożegnać się z polskimi kibicami. I choćby dlatego, będę trzymał za nią kciuki. Dziękuję!

2 komentarze:

  1. Glinka, to historia! Uwielbiam tę siatkarkę... No i inaczej być nie może, muszę włożyć w to wszystko... znajomość Glinki z Saori Kimuą! :-D

    OdpowiedzUsuń
  2. Powrót Glinki do polskiej ligi bardzo mnie ucieszył - zawsze miło oglądać jej wspaniałą grę. A jak ucieszyła mnie dziś wiadomość, że Gosia nie wyklucza zagrania jeszcze w biało-czerwonych barwach! Oby jednak dała się przekonać.
    Zespół z Polic ma tyle dobrych zawodniczek, że w każdym ustawieniu wynik meczu wydaje się być przesądzony z góry ;)
    Czy tegoroczny sezon będzie nudny? Nie sądzę. O ile wynik spotkań Chemika mogą być dość przewidywalne to już w innych wszystko się może zdarzyć - przecież siatkówka to sport nieobliczalny!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń