czwartek, 28 listopada 2013

Jak trwoga to do... Glinki, Gosi Glinki



Małgorzata Glinka wraca do kadry. To już pewne! Maggie zagra w kwalifikacjach do MŚ, które rozegrane zostaną na początku stycznia 2014 roku w Łodzi. 

Medialne doniesienia pojawiły się już jakiś czas temu, więc raczej nie jest to decyzja zaskakująca. Bo kiedy Gosia musi, że się waha, to w większości przypadków oznacza to dobre wiadomości J
Moja pierwsza reakcja, bo zapoznaniu się z tą wiadomością to po prostu: WOw! Super! Bardzo mnie ucieszyła, jednak im więcej o tym myślę, tym uśmiech na mojej twarzy staje się coraz węższy. Ale może najpierw o dobrych aspektach powrotu Gosi do kadry. 

Nie ulega wątpliwości, że pod względem sportowym, ale i mentalnym to będzie wzmocnienie.  Glinka, w jakiej by nie była w formie jest tej reprezentacji w stanie pomóc. A nie od dziś wiadomo jaki mamy problem apozycji lewoskrzydłowej.  Inny plus. Glinka zadziała jak magnez. Wraz z nią przyjdą pozostałe siatkarki, które z różnych względów w tej kadrze nie wystąpiły w poprzednich sezonach. Glinka dała sygnał: skoro ja mogę grać i powiedzieć ostatnie słowo, to Wy też powinniście! 

Brawa należą się samej zawodniczce, że jeszcze raz chce zagrać w reprezentacji, baa po prostu jej pomóc, widząc to, co się ostatnio z nią dzieje. Musimy sięgnąć po koło ratunkowe, jakim jest Maggie. Wielki szacunek i olbrzymie brawa, za jeszcze kolejny akt poświęcenie i fakt, że losy naszej ekipy nie są Gosi obojętne.

I niestety korzyści się kończą. Dlaczego takiej jak Glinka dać spokój, podziękować jej za te wszystkie lata i pozwolić z godnością odejść z kadry...
Fot. Newspix, Piotr Matusiewicz
Czy będzie to jednorazowy występ tylko na kwalifikacje? Trudno mi sobie to wyobrazić i łudzę się, że tak nie będzie. Wywalczyć awans w jednym składzie, a na same MŚ pojechać w innym. Gdzie sens i logika? Przede wszystkim jeśli chodzi o budowanie składu. One na parkiecie powalczą o bilety, a na wycieczkę pojadę te, które grzeją ławę w klubach. 

Gdzie koncepcja Makowskiego o budowaniu składu na igrzyska? Nie ma, a teraz wiemy, że nigdy nie było. A ten ruch pokazuje, tylko jak w swoim działaniu pogubił się Makowski i PZPS zmieniając gorszych na jeszcze gorszych szkoleniowców.

Fakt faktem jeśli te zawodniczki zagrają też na MŚ, a nawet zadeklarują swój udział w walce o igrzyska to w porządku. Ale takiej pewności nie ma. A jednorazowy udział najlepszych siatkarek ma po prostu zamydlić oczy kibicom, że z żeńską siatkówką nie jest tak źle. Bo brak awansu na MŚ byłby katastrofą… i Całkowitym porzuceniem w głęboką otchłań, z której nieprędko byśmy się wydostali.

Nie mogę się nadziwić, do czego to doszło, że obawiamy się Szwajcarek, Hiszpanek i Belgijek. Co pokazuje, że naprawdę nie ma wiary w nasza kadrę i nie ma na nią żadnej koncepcji na najbliższe lata. Po co szukać następczyń Glinki, przecież można powołać samą Glinkę. Ale czas Gosi biegnie nieubłaganie i wiecznie grać nie będzie.

Owszem Glinka i spółka wywalczą awans, jakieś tam punkty w rankingu zdobędziemy, ale na MŚ zagrają panie, no właśnie, które sportowo odbiegały poziomem od swoich koleżanek, ale podróż do Włoch będzie zaliczona. A co ciekawe, na MŚ musimy bronić 9 pozycji, która dzisiaj wydaje się być marzeniem. Wbrew pozorom, dzięki tym punktom znajdujemy się jeszcze na przyzwoitym poziomie w rankingu FIVB.
Jeden rok straciliśmy już na budowę składy na Rio, teraz zapowiada się kolejny. I na nic zdadzą się jednorazowe akcje jak ta z powrotem Gosi Glinki. 

Mam do niej wielki szacunek i za to, co zrobiła dotychczas i za to, co uczyniła teraz, jednocześnie gdzieś w środku ubolewam, bo gdyby chciała pomóc kadrze w walce o Londyn, to obecnie nasza sytuacja byłaby zupełnie inna, a rankingu nie bylibyśmy obok Kenii czy Algierii. Ogromnie żałuję, że wtedy nikt, z  Prezesem na czele nie namawiał Gosi. A nie ma co ukrywać, że była ona brakującym ogniwem w finałowym starciu z Turcją o olimpijskie paszporty do IO 2012. Fakt, to już historia, ale dlaczego nie wtedy, a teraz? W 2012 roku powrót Glinki byłby znaczący, a teraz? Czy ta decyzja pomoże w postawieniu polskiej siatkówki na nogi? Nie wiem. Mam jednak nadzieję, że skoro Gosia jeszcze raz weszła do tej samej rzeki, to tak szybko z niej nie wyjdzie i ewentualnie zagra jeszcze na MŚ, bo o występ Polek w Rio to ja taki pewny nie jestem…

4 komentarze:

  1. Teraz można tylko gdybać co by było gdyby Gosia zgodziła się pomóc w walce o Londyn... ale może lepiej późno niż wcale?
    Masz z rację - z jednej strony powrót Gosi będzie na pewno wartościowy pod wieloma względami, a z drugiej to znak, że nie mamy tylu dobrych, młodych zawodniczek i musimy sięgać po te doświadczone. Niestety sytuacja naszej żeńskiej reprezentacji wygląda tak jak wygląda i żeby coś osiągnąć trener musi łapać się wszelkich kół ratunkowych...
    Wielkie ukłony dla Gosi za poświęcenie i powrót!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja uważam, że powrót Gosi, nawet na chwilę, jest dobry. Za wszelką cenę musimy uzyskać awans na MŚ, bo bez niego to już sięgniemy dna. Może głupio to zabrzmi, ale jeśli Glinka wróci do reprezentacji to trzeba ją wykorzystać jak tylko się da. Wywalczyć z jej pomocą awans na Mistrzostwa i może trochę na nich powalczyć. Szkoda tylko, że rzeczywiście Makowski jakoś pogubił się w kompletowaniu zawodniczek na przyszłość.

    OdpowiedzUsuń
  3. Była niezwykle ważnym ogniwem w Kadrze Andrzeja Niemczyka. Bez Niej nie byłoby tych wspaniałych chwil kiedy zdobywaliśmy mistrzostwo Europy. Ubolewamy nad brakiem przynajmniej kilku takich "Glinek" w naszej narodowej drużynie ale to tak jakbyśmy chcieli przywołać do życia ekipę Huberta Wagnera. Należy powiedzieć to jasno: Brak w dzisiejszej Orlen Lidze i na europejskim podwórku dziewczyn które mogłyby konkurować z tamtą drużyną. Nie ma perspektyw na najbliższe lata. Naturalnie wszyscy kibicujemy trenerowi Makowskiemu. Może uda się stworzyć coś z niczego ale równie dobrze obok Gosi mogłyby pojawić się inne zawodniczki; Dorota Świeniewicz, Gosia Niemczyk, Joanna Mirek, Milena Rosner... Tamtego czasu jednak nie wrócimy. To było coś co już się raczej nie powtórzy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam się z Tobą. Małgorzata Glinka pomoże drużynie wywalczyć bilet na MŚ we Włoszech, ale nie wiem, czy to dobre wyjście, skoro później już nie zagra. Na kwalifikacjach pokażą się dobrze, a na samym turnieju wystąpią zawodniczki, które "grzeją" ławę. Głupota kompletna... Nie ma jednak co nastawiać się negatywnie. Cieszmy się, że Glinka postanowiła pomóc drużynie, by ta znalazła się na Mundialu we Włoszech ;-)

    Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń