wtorek, 24 września 2013

Siatkówka, Trójmiasto i Ja

Czołem :) Witam po przerwie, przesadnie nie długiej, ale jednak :) Wszystko za sprawą ostatnich dni, które były bardzo intensywne.

Zaczęło się od, i w tym miejscu odrobina prywaty od ślubu mojego brata. To był piątek, ale przygotowania trwały już wcześniej. Jeszcze raz wszystko dobrego na nowej drodze życia :)

Zmęczony i niewyspany, ale czekałem na sobotnie dzień i starcie z Francją podczas ME siatkarzy w Ergo Arenie. Droga jak droga. Nic specjalnego się nie działo, wszystko szło zgodnie z planem. Być może poza nieregulaminowym przejściem przez nas, ale i przez wielu kibiców do wejścia D3. Pani ochroniarz nie mogła nic zdziałać na sporą grupę kibiców. Ostatecznie udało się wejść na halę. Muszę przyznać, że miejsce i tym samym trybuna na pierwszym piętrze robiła wrażenie. Dotychczas siedziałem gdzieś bliziutko parkietu, teraz z braku miejsc, ostały się tylko takie. Ale, ale. Nie było tak źle :)


Mecz jak mecz. Komentować nie będę, bo przegraliśmy :) Atmosfera? Wiadomo. Lepszej być nie mogło. Po raz pierwszy tańczyłem walczyka, tym samym kolejne doświadczenia na siatkarskich parkietach zdobyte :) Potem Słowacja, mecz wygrany, więc było lepiej. Dobrze, że obyło się bez kalkulacji :D





I wreszcie nastał poniedziałek. Gdynia. Godzina 18. Mecz Złotka kontra Reprezentacja Polski.
Fajnie, że tam byłem. Na własne oczy mogłem zobaczyć siatkarki, które w 2003 roku, zdobyły złoty medal. Cieszyłem się, bo mogłem zobaczyć Dominikę Leśniewicz, czy Maszę Liktoras, swoją drogą obie wciąż w wielkiej formie, a sylwetce Maszy to z pewnością zazdrości nie jedna Top Modelka :)

Oprawy meczu spodziewałem się troszeczkę innej, i to trochę się zawiodłem. Choć początek był wzruszający. Lilianka Olszewska wbiegła na boisko z numerem "9". Naprawdę cudowny moment, ale nie płakałem :)


Zabrakło Andrzeja Niemczyka, cóż choroba nie wybiera - pozostaje życzyć szybkiego powrotu do zdrowia.

Myślałem, że spotkanie będzie miało trochę inny przebieg. Coś w stylu meczu gwiazd, jakieś wygłupy śmiechy, chichy. O ile powagę i dobrą grę w dwóch pierwszych setach spowodowało, że gra była przyjemna dla oka i było wciągająco, o tyle dwa pozostałe sety ciągnęły się nie miłosiernie i po prostu zaczynało wiać nudą. Magiera próbował ratować sytuację, ale to było za mało.  Były również psikusy Kasi Skowrońskiej i Małgorzaty Niemczyk co troszkę rozbawiło publiczność.




 Mariolka musi być :) Oby częściej w biało-czerwonym trykocie...
Miałem jednak niedosyt, na szczęście zrekompensował to samo wspólnym zdjęciem z Maszą Liktoras i Gosią Glinką. I kolekcja autografów wzbogacona o kilka cennych podpisów. Dlatego też, ostatecznie wyjazd uważam za udany.

Siatkówka na żywo w reprezentacyjnym wydaniu w moim wykonaniu w tym sezonie zakończyła się. Teraz pozostał telewizor i kolejne zbieranie pieniędzy na bilety. Echh, niełatwe jest życie kibica...

PS
Kibice, którzy dziś wybierają się na mecz niech nie słuchają Kubiaka. Bo Michał ze swoim apelem to się trochę zagalopował. Dłuższych wywodów nie będzie. Chamstwem nie wolno odpowiadać chamstwem. Panie Kubiak nie twórz złej atmosfery, polscy siatkarscy kibice słynną z pięknego dopingu i niech tak zostanie. Stadionowym chuliganom mówimy zdecydowane: NIE!

3 komentarze:

  1. Ooo byłeś na meczu Złotek?
    Kurcze- zazdroszczę. Też myślałam się wybrać, ale w poniedziałek to już się nie dało.
    A co do meczu z Francją to faktycznie atmosfera była magiczna, szkoda tylko, że wynik taki a nie inny :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie, że odbył się ten jubileuszowy mecz. Przyjemnie było znów zobaczyć nasze Złotka na boisku - i to w całkiem dobrej formie. Aż szkoda, że niektóre dziewczyny nie grają już w kadrze. A widok Lilki na boisku w miejsce mamy - naprawdę wzruszający... Mam nadzieję, że w kolejne rocznice takie spotkania też będą się odbywać.
    Jej - trochę zazdroszczę Ci tego, że byłeś na spotkaniach naszych siatkarzy i meczu Złotek. Ale przed telewizorem też miałam nie małe emocje :P
    PS
    Wiem, że niestety talentu do pisania nie posiadam, więc naprawdę doceniam wszelkie próby przeczytania moich "wypocin" - wielkie dzięki!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Potwierdzam, atmosfera wspaniała, jak zresztą zawsze. Walczyk, pieśń o małym rycerzu i zawsze tam gdzie ty, oraz oczywiście hymn zawsze robią na mnie mega wrażenie :) Szkoda, że gra naszych chłopaków nie robiła takiego wrażenia...
    To teraz zbieramy pieniądze na MŚ... ;p

    A co do Kubiaka, to pełna racja. Nie wiem, jak można powiedzieć coś takiego! Dobrze, że nasi kibice nie posłuchali Michała, choć mogło ich być więcej na tym meczu...

    OdpowiedzUsuń