piątek, 27 września 2013

Moje trzy grosze o mistrzostwach Europy siatkarzy

Ahoj! Musiałem zebrać się w sobie, by coś tu napisać, bowiem łatwo nie było. Teraz spokojniej i bardziej merytorycznie podejdziemy do wyniku osiągniętego przez polskich siatkarzy na ME 2013.

Biało-czerwoni po porażce z Bułgarią 2:3 nie awansowali do ćwierćfinału, chociaż z dwóch ostatnich imprez na Starym Kontynencie wracali z medalem!To niezaprzeczalny fakt, że z polską, męską siatkówką dzieje się coś niedobrego.

Niemal po ostatnim gwizdku sędziego rozgorzała dyskusja dotycząca Andrei Anastasiego. Włoski szkoleniowiec nadal powinien prowadzić zespół czy też nie? Lista z potencjalnymi kandydatami jest już w obiegu, a dziennikarze prześcigają się w pomysłach w jaki sposób urzeczywistnić swoją tezę o przyjściu Władimira Alekno czy też Hugh McCutcheon.

Nie będzie to ani jeden, ani drugi - tak sądzę. Powody są dosyć proste, oczywiste i jasne. Alekno po igrzyskach w Londynie zrezygnował z prowadzenia mistrzów olimpijskich i skupił się na pracy w Zenicie Kazań, więc dlaczego miałby obejmować inną reprezentację? A i w jego przypadku pieniądze nie grają roli, więc próba zaoferowania bajecznego kontraktu (nawet jeśli PZPS byłoby na takowy stać) niewiele by dała. Z kolei Nowozelandczyk pragnie pracować tylko w trybie olimpijskim, dwa zajmuje się kobietami, a trzy po ostatnim potraktowaniu zgłoszenia McCutcheona przez PZPS (na stanowiska trenera siatkarek), nie ma on chyba zamiaru mieć do czynienia ze sternikami polskiej siatkówki.


Czy w takim wypadku trzeba na siłę szukać następcy Anastasiego? Moim zdaniem nie! Dałbym Włochowi ostatnią szansę, by poprowadził drużynę podczas mistrzostw świata. Teraz przez kilka miesięcy nikt nie zbuduje nowej kadry i nie będzie w stanie zrobić i ustalić swoich porządków w drużynie. Anastasi zna tę ekipę, wie jak z nimi wygrywać turnieje, więc może trzeba zrobić wszystko, by mógł powtórzyć sukcesy z 2011 roku. Wyniki są niezadowalające, ale historia pokazuje, że polscy siatkarze po udanym sezonie zakończonym medalem, mają kiepski - tak było z Lozano i Castellanim, tak i teraz jest z Anastasim.

Można mieć wiele pretensji i zarzutów do włoskiego szkoleniowca. O zbyt małą ilość sparingów, o włoski styl prowadzenia zespołu, i o wszelkie decyzje personalne. Ja nie będę tego wątku rozwijał. Chciałbym tylko, zwrócić uwagę, że wciąż mamy młodą drużynę, a w tie-breaku z Bułgarią graliśmy: rozgrywającym z 1990, środkowymi urodzonymi w 1985 i 1987, na przyjęciu 1983 i 1988, atakujący z rocznika 1991 i libero 1990. Średnia to: 25,2. Ekipa młoda, ale doświadczona. Jestem pewny, że Ci zawodnicy dadzą nam powód do radości i nie warto rozliczać ich z imienia i nazwiska.

Jeśli Włoch pożegna się z polską kadrą to zaakceptuję tę decyzję, jeśli zostanie też to zrozumiem. Jedynie kogo zwolniłbym to Giovanniego Male, śnieżnobiały uśmiech to zdecydowanie za mało by przywdziewać biało-czerwoną koszulkę.

A jednak coś mi się przyszło na myśl! I nie będzie tak różowo jeśli trenerem zostanie Alekno czy McCutcheon czy jeszcze inny możny. Naprawdę się wkurzę na PZPS o to jak traktują nasze panie, które choć osiągnęły taki sam rezultat jak panowie, to u nich szuka się winowajcy wśród trenera i poszukuje się dla siatkarzy najlepszej opcji. W przeciwieństwie do kadry damskiej. Musiałem jeszcze się do tego odnieść, bowiem może to być bardzo ciekawa sytuacja. Będę miał ją na oku. Jako ten, który zawsze stoi w obronie kobiet i tych źle traktowanych.

5 komentarzy:

  1. Nareszcie jest ktoś kto myśli jak ja - a już myślałam, że jestem jedyna. Zgadzam się z Tobą w 100% !
    To smutne, że odpadliśmy z "naszych" mistrzostw tak szybko - ale odpadliśmy po walce do ostatniej piłki i tym bardziej to boli. (Chociaż mogliśmy to skończyć dużo wcześniej ale to już historia i nie ma co gdybać).
    Nie obwiniam tą porażką jedynie trenera - jak zrobiło to wiele osób. Nasz cały zespół nie grał przez cały turniej najlepiej jak potrafi, mamy jeszcze w wielu przypadkach spore rezerwy ale nad tym można popracować. Nie sądzę aby zmiana trenera wyszła na lepsze - do MŚ zostaje zbyt mało czasu i czy nowy szkoleniowiec zdoła w tym czasie zmienić diametralnie grę i zbuduję drużynę mistrzów?! Nie sądzę.
    Teraz trzeba przeanalizować na spokojnie wszystkie błędy, wyciągnąć wnioski i w nowym sezonie pracować nad tym, ewentualnie dokonać kilku zmian - a trener Anastasi najlepiej zna naszych obecnych reprezentantów oraz innych siatkarzy z naszej ligi więc myślę, że warto dać mu jeszcze jedną (ostatnią?) szansę.
    Ja wierzę w jego pracę i w nasz zespół!
    A o stosunku PZPS do kadry Pań już nie będę wspominać bo po prostu szkoda słów...
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja mam trochę inne zdanie na ten temat ;)
    Owszem w meczu z Bułgarami graliśmy dobrze, do ostatniej piłki, jednak jak przypomnę sobie jak graliśmy z Turcją, Francją czy Słowacją to.. słabo to wyglądało. W meczu z Bułgarami także zabrakło tej pewności siebie, postawienie tego ostatniego kroku. Wydaje mi się, że statek z AA na pokładzie tonie, i to już od IO. Tam coś pękło i nasz trener nie potrafi tego poskładać. Zresztą nie widzę też, żeby zawodnicy stali za murem za AA, tak jak kiedyś za Castellanim, myślę, że im też może być już ciężko zaufać temu trenerowi. W mojej opinii trener powinien być już zmieniony po IO, bo to była docelowa impreza, na którą miał przygotować nasz zespół. Gdyby wtedy zmieniono trenera, miałby więcej czasu na stworzenie nowego teamu. Teraz czasu coraz mniej, ale nadal on jest i w mojej opinii możliwe jest przygotowanie przez nowego trenera drużyny na MŚ. Zawodników mamy młodych, ale już doświadczonych. Trzeba tylko znów umiejętnie poukładać klocki, żeby tym razem wszystko funkcjonowało jak należy ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam się z tobą. Myślę,że zmiana trenera nie wyjdzie naszej reprezentacji za dobrze ale jeśli ta się stanie no cóż trudno....

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja jestem za zmianą trenera. Anastasi jest zbyt pewny siebie i nie umie już osiągać wyników z naszą ekipą.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnie podczas tych dywagacji na świeżo po meczach wydawało się, że tu ani zwolnienie, anie pozostawienie trenera nic nie pomoże. Wina zawsze leży po obu stronach - i trenera, i zawodników, ale wygląda na to, że trener nie potrafi już dotrzeć do swoich podopiecznych, zmobilizować ich odpowiednio do pracy. Natomiast nowy trener mógłby znów nie zdążyć dotrzeć do zawodników. I tak źle, i tak niedobrze, bo jakaś zmiana jest tu potrzebna. Raczej nie trenera, ale czy ze starym trenerem uda się osiągnąć tę zmianę? Niemniej jestem jak najbardziej za tym, by choć raz wypełnić kontrakt trenera i zobaczyć, czy jest w tym jakaś droga. Do tej pory niespecjalnie mogliśmy się o tym przekonać.

    OdpowiedzUsuń