poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Rio de Janeiro nie po drodze Makowskiemu

Witajcie. Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami dzisiejszy tekst poświęcony jest poczynaniom naszej żeńskiej kadry siatkarek. Na początek trochę optymizmu, Katarzyna Skowrońska-Dolata. Światowa klasa, siatkarka wybitna jedyna w swoim rodzaju i właściwie żal mi Kasi, że musi grać w tak nieudolnej reprezentacji. Pochwalę jeszcze Agnieszkę Kąkolewską, która udowodniła, że warto postawić na naszą siatkarską młodzież, bo daje radę!

Moje gorzkie przemyślenia dotyczące żeńskiej kadry.

Selekcja zawodniczek
Trener Makowski swoimi powołaniami do kadry udowodnił, że nie miał czasu przyglądać się reprezentantkom Polski, bo powołał te, które bez formy były i są dalej. Co gorsza w kadrze są zawodniczki, które nawet w klubie przegrywały rywalizację z innymi siatkarkami. O kogo chodzi? O Joannę Kaczor, która w klubie była zmienniczką Katarzyny Zaroślińskiej, a w reprezentacji ma być podstawową atakującą! Niepojęte i zatrważające, a że Makowski popełnił błąd pokazały mecze z Brazylią, USA i Rosją podczas, których nasza atakująca nie potrafiła skończyć piłek na pojedynczym bloku!

Nowa, młoda drużyna?
Jak dla mnie to kadra nie jest ani nowa, ani młoda. Liczba debiutantek? Zero! Trener Makowski nie powołał żadnej siatkarki, która nie wystąpiła w biało-czerwonych barwach. Kąkolewskiej nie odkrył pan Piotr, a wcześniejszy szkoleniowiec Alojzy Świderek. A poza tym? Same znane siatkarki, grające w reprezentacji, które były sprawdzane wielokrotne, a które wielokrotnie się nie sprawdziły. Radecka w kadrze była już od dawna. Nie jestem wielkim zwolennikiem rozegrania Mileny, i niejednokrotnie pisałem już, że z takim rozegraniem polska reprezentacja nie zwojuje nic na świecie i wciąż ta teza znajduje swoje potwierdzenie. O Kaczor pisałem wyżej, więc nie będę się powtarzać poza tym, że niektórzy powinni przestawić zegarki i kupić kalendarz na rok 2013, a nie wciąż żyć rokiem 2009. Różycka w kadrze była, Sieczka, Konieczna też. Ani to młode, ani nowe i co istotne ani obiecujące. Te siatkarki po prostu nie przeskoczą pewnego poziomu, idąc myślą Leo Beenhakkera to nie jest international level. Po prostu.

Skowrońska przyjmującą
Od początku ten pomysł był dla mnie nietrafiony i wciąż taki jest. Makowski nie uczy się na błędach swoich poprzedników popełniając te same grzechy. Na siłę z atakującej chce zrobić przyjmującą, która w ostateczności nie przyjmuje, a przyjęcie zespołu opiera się tylko na dwóch siatkarkach. Przypomnę, że taki pomysł miał Matlak, wtedy to on chciał postawić na Kaczor na lewym, ale bardzo szybko się z tego pomysłu wycofał. Kolejny, który chciał mieć dwie wieże na skrzydle był Świderek. W ostateczności pomysł z Żebrowską na lewym także okazał się nieskuteczny. Rywalki taktycznie rozpracowały Polki, i mecz finałowy z Turcją o olimpijski paszport biało-czerwone przegrały z kretesem, bowiem Anna Werblińska nie wytrzymała takiego obciążenia.

Teraz historia się powtarza. Jest identycznie, bowiem Skowrońska przyjmującą jest tylko na papierze. W rzeczywistości nie przyjmuje piłek (w meczu z Rosją tylko cztery!), więc, po co ta cała farsa. Jeśli mamy tak grać, że Skowrońska zdobywa 41 punktów, to dbając o lepsze przyjęcie zagrajmy z dwoma libero, Różycka w ataku i tak jest nieskuteczna, więc żadna strata a przynajmniej przyjęcie będzie lepsze?
Oczywiście żartuję, ale z tego pomysłu, czym prędzej trzeba się wycofać. Co z tego, że Kaśka jest na lewym jak na prawym nikogo nie ma, więc na jedno wychodzi. Dalej mamy tylko jedno mocne skrzydło, a dodatkowo nie mamy przyjęcia.
Fot. FIVB
Warto zwrócić uwagę, że zmiana pozycji powoduje, że zawodniczka na nowo musi się wszystkiego uczyć. Jeśli ktoś przez wiele lat atakował, blokował i bronił na prawej stronie posiada wytrenowane nawyki, które nie sposób tak łatwo zmienić. Dlaczego, więc niepotrzebnie kombinować i pozbawiać nas atutów w postaci Skowrońskiej atakującej?

Żadna, ale to żadna reprezentacja nie tworzy takich dziwolągów, nigdzie nie ma takiego ustawienia. Tylko my musimy tworzyć coś, co nie wychodzi. Mamy dążyć do najlepszych na świecie, to patrzmy jak oni grają. Brazylijki wcale nie mają wysokiego składu, o Japonkach nie wspomnę, a które stawały na podium dwóch ostatnich międzynarodowych imprez (brąz na MŚ i IO). Również w naszej historii, za czasów Andrzeja Niemczyka, nie mieliśmy wysokiego składu, kiedy zdobywaliśmy złoto mistrzostw Europy.  Można? Można!

Brak perspektyw
Jak dla mnie ta kadra w tym kształcie nie ma perspektyw. Podobno ma być budowana na Rio. Czy ktoś w to jeszcze wierzy? Jakieś mrzonki. Jak rozumiem dojdzie Werblińska i to ona ma brać ciężar przyjęcia wraz z Maj. Super, ale tak czterech sezonów nie pogramy, no i co dalej? Uważam, że teraz obok Różyckiej grać powinna młoda, zdolna siatkarka – Grejman, Wójcik czy Kurnikowska. Skowrońską dać na prawe. Bo nie wierzę, że któraś z tych trzech przyjmujących przyjmuje gorzej od Skowrońskiej. One grają na tej pozycji, więc kryć ich nie trzeba, chyba, że miałyby problem, wtedy można zagrać na dwie przyjmujące. Dzięki temu, te siatkarki wciąż są w grze. Przede wszystkim jednak jest perspektywa na przyszłość. Zdobywają międzynarodowe doświadczenie, które musiałoby zaprocentować, wolałbym oglądać cztery błędy w przyjęciu Grejman czy Wójcik niż Różyckiej. .

Swoją drogą zamiast przestawić Skowrońską na lewe, pan trener mógłby poświęcić swój czas na potrenowanie przyjęcia z tą grupką zawodniczek?

Ponadto nie posiadamy własnego stylu, to co gramy jest nijakie, nie wiadomo, do czego dążymy. To nie przypomina gry Brazylijek, Amerykanek czy Rosjanek. Co gorsze, ciekawszą siatkówkę grają chociażby reprezentantki Kazachstanu, tak tak! Mam rację, więcej kombinacji i normalności znajduje się w grze siatkarek z tego właśnie kraju.

O tym, że warto stawiać na kompletnie nowe zawodniczki pokazują Amerykanki, które nowym składem grają tak, że z miejsca stały się kandydatkami do medalu WGP. Brazylijki też stawiają na młode zawodniczki, a mamy tylko młode środkowe, które pewnie i tak w kadrze by się nie znalazły, gdyby nie kontuzje Bednarek-Kaszy i Okuniewskiej. Po prostu Makoś nie miał wyjścia, dlatego powołał młodsze.

Serce boli, kiedy się patrzy co się wyprawia z naszą żeńską kadrą…

Czy będzie lepiej?
Fot. eurosport.onet.pl

3 komentarze:

  1. Bardzo hmm.. dramatyczne perspektywy snujesz, Mateuszu. I chyba - że zacytuję klasyka - "nie po drodze" Ci z trenerem Makowskim ;)
    To tak pół żartem, pół serio ;)

    A teraz już na poważnie.
    Meczosów niestety nie dane mi było oglądać, wakacje mają to do siebie, że nie wszędzie jest internet czy telewizja ..;)
    Dlatego też poluję na powtórki, wtedy sobie zobaczę, czy scenariusz jest aż tak czarny.

    Ale w jednym mogę się z Tobą zgodzić od razu - z atakujących nie można zrobić przyjmujących! Pożytku żadnego! Przyjęcie marne, a zawodnik się męczy. Wystarczy spojrzeć, co było w zeszłym sezonie w Bełchatowie.
    Podpisze się też pod tym, że Aśka Kaczor w kadrze to jakieś nieporozumienie, tak jak i Różycka.
    Na kolejne wnioski musisz poczekać, jak obejrzę powtóreczki ;)

    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Z niecierpliwością czekam w takim razie na kolejne wnioski. Jak wiesz mi po drodze nie było ani z Matlakiem, ani ze Świderkiem, do Makowskiego byłem sceptyczny, ale dałem mu szansę, którą po pierwszym turnieju właściwie pogrzebał. O ile u panów był optymizm, to u pań trudno się doszukiwać choć nutki...

    OdpowiedzUsuń
  3. Nasz gra wygląda źle (a nawet bardzo źle). Ciężko mi jest wierzyć w to, że w najbliższym czasie coś w grze naszej kadry się zmieni. Ale podobno nadzieja umiera ostatnia...
    Ja także jestem przeciwniczką przestawiania atakujących na przyjmujących. To niepotrzebne i bezsensowne zamieszanie.
    Może podczas następnego sezonu reprezentacyjnego trener dokona zmian - w końcu będzie mógł obserwować kandydatki do gry w reprezentacji ;)

    OdpowiedzUsuń