wtorek, 27 sierpnia 2013

Recenzja: "Cantona. Buntownik, który został królem" Philippe Auclair

Eric Cantona. Uwielbiany przez sympatyków Manchesteru United, niedoceniany przez Francuzów, a przez większość kibiców zapamiętany za sprawą wydarzeń z 25 stycznia 1995 roku. Kung-fu Cantony z meczu z Crystal Palace odbiło się szerokim echem w świecie futbolu. Ten incydentów zmienił również piłkę nożną i od tego czasu już nic nie było takie jak dawniej…

O ataku Cantony na kibica (i nie tylko o tym wydarzeniu) można przeczytać w wydanej przez wydawnictwo Anakonda biografii francuskiego piłkarza, która wyszła spod pióra Philippe’a Auclaira. Francuski pisarz dołożył wszelkich starań, aby biografia o Ericu Cantonie była dokładna, ciekawa i obiektywna. 

Za pośrednictwem biografii „Cantona. Buntownik, który został królem” czytelnik zapoznaje się z wieloma szczegółami z życia francuskiego napastnika. Auclair przedstawia życie Cantony, jeszcze zanim się on urodził. Prezentuje historię dziadków, rodziców piłkarza, którzy osiedli się na francuskich skałach w wiosce Les Caillols, gdzie swoje futbolowe, pierwsze kroki stawiał Eric. Każdy rozdział w tej biografii opisuje nowe etapy w życiu Erica Cantony, które są rzetelnie omawiane przez Auclaira. Począwszy od Auxerre, w którym spędził znaczną część swojej kariery, gdzie mógł zaistnieć w profesjonalnym futbolu. Potem była Marsylia, wypożyczenie do Bordeaux i Montpellier. Natomiast ostatnim przystankiem we Francji, wędrowniczka Cantony było Nimes. Francuz szukał swojego miejsca w futbolu, ponieważ we własnym kraju czuł się nieswojo. Cantona był bliski zakończenia kariery zanim ta na dobre się rozpoczęła. Desperackim ratunkiem miała być podróż do Japonii… Ostatecznie dziwnym i szczęśliwym trafem wylądował w Wielkiej Brytanii.
Z książki dowiadujemy się jak wiele przyniosła mu ta zmiana otoczenia, jak sprawiła, że odżył i znacząco pomógł klubowi Leeds wygrać Premier League. Wędrowniczek Cantona nie zagrzał tam długo miejsca i finalnie przywdział koszulkę Manchesteru United. Francuz wraz z ekipą Czerwonych Diabłów czterokrotnie sięgnął po mistrzostwo Anglii. W Manchesterze jest wychwalany, uwielbiany i szanowany, jest królem Erikiem.

W „Cantona. Buntownik, który został królem”  nie brakuje też wspomnień z reprezentacyjnych występów napastnika, jego wzlotów i upadków, rozczarowań, żalu i ostrych słów, kiedy to sponiewierał szkoleniowca Trójkolorowych Henri Michela nazywając go „kawałkiem gówna”.

Biografia o Cantonie skrupulatnie traktuje wszystkie wydarzenia sportowe. Przeczytamy o każdej bramce napastnika, o każdej asyście czy żółtej kartce. Na całe szczęście historia Cantony to nie tylko futbol. Czy ktoś wiedział, że Francuz interesował się sztuką? Król Eric lubił malować, chodzić do teatru i odpoczywać na łonie natury bawiąc się ze swoimi psami. Był artystą, piłkarzem, piłkarskim artystą.

Publikacja ta jednak nie jest pomnikiem na cześć i chwałę piłkarza. Oprócz blasków Cantony są też i cienie, bowiem Francuz delikatnie mówiąc nie miał łatwego charakteru. Był arogancki, nonszalancki, ekscentryczny, nieszablonowy, w jednej chwili kochany przez miliony, by w kilka sekund pozostać znienawidzonym. Taki był właśnie Eric Cantona. I taki obraz wyłania nam się z biografii, bowiem Auclair nie owija w bawełnę, wykłada kawę na ławę, nie szuka jednak taniej sensacji. Ukazuje piłkarza mające niejedno oblicze. Człowieka kochającego i mściwego, dobrego i złego, skorego do pomocy, nie chełpiącego się sławą, ale też będącego celebrytą i osobą znającą swoją wartość.  Odważny i enigmatyczny, inteligentny i ekstrawagancki. Człowiek z charakterem, ale również z poczuciem humoru. Za przykład niech stanowi wypowiedź Cantony na konferencji prasowej zorganizowanej po ogłoszeniu wyroku sądu za zaatakowanie kibica na Selhurst Park: „Kiedy mewy lecą za kutrem, robią to dlatego, że myślą, iż sardynki będą rzucone do morza”. Cały Eric. Szokuje i bawi.

Kilka cytatów z książki:

,,Byłbym albo twórcą, albo podróżnikiem. Ale przede wszystkim, byłbym biedny. Kiedy jesteś bogaty, nie idzie z tym w parze szczerość. Wielu ludzi dałoby d..., by zarobić pieniądze. Ja, który je mam, chciałbym być biedny. Pieniądze nie czynią mnie szczęśliwym”.

,,Mam w sobie ogień, który żąda swobody i jego uwolnienie nakręca mój sukces. Nie mógłbym mieć ognia bez akceptacji tego, że czasem, gdy go uwalniam, rani. To bolesne. Sam zadaję sobie ból. Mam świadomość samookaleczenia i sprawiania bólu innym”.

,,Gdy jest was czworo, po co wam dom z siedmioma sypialniami? By pochwalić się bogactwem? Kupuję taki dom, jakiego mi potrzeba, nie po to by pokazać, że mam pieniądze - ludzie to doskonale wiedzą. Człowiek kupujący duży dom z wieloma sypialniami ma najprawdopodobniej ubogie wnętrze. Dla mnie najważniejsza jest atmosfera: gdziekolwiek będę ze swoją rodziną, musi być przytulnie. Ludzie sukcesu chcą pokazać swą odmienność. Mieszkają w dużym domu i innym  świecie. Ja chcę żyć w tym samym świecie”.


„Cantona. Buntownik, który został królem” może przerażać swoją objętością (450 stron) i brakiem zdjęć. Warto jednak docenić taką formułę, bowiem sam piłkarz, którego wielokrotnie namawiano do napisania autobiografii nie uczynił tego. A książka napisana przez Auclaira jest solidnie i kompletnie przygotowaną historią, której merytorycznie nie można niczego zarzucić. W książce pojawiają się wypowiedzi osób, które miały na swojej drodze do czynienia z Cantoną (trenerzy, menedżerowie czy dziennikarze), nie brakuje też komentarzy głównego bohatera. 

Jednak, aby nie było tak różowo. Mam kilka „ale” do tej publikacji. Momentami zbyt kwiecisty, metaforyczny język przynudzał, zbędne były ochy i achy nad kamienną drogą wiodącą do domu Cantony. Inny problem to brak przypisów i wyjaśnień do francuskich słów, nie każdy przecież musi być frankofilem. Ponadto niektóre dygresje autor mógłby zostawić dla siebie, bowiem średnio interesowała mnie przypowieść o francuskich gangsterach znanych w latach siedemdziesiątych. I na koniec największy minus należy się korektorom z wydawnictwa, gdyż tak wielu literówek (brak liter bądź poprzestawiana kolejność w wyrazach) w tekście dawno nie uraczyłem.

Podsumowując. Dla kogo jest biografia Erica Cantony? Naturalnie jest to pozycja obowiązkowa dla fanów Manchesteru United! Pozostali, którzy sięgną po tę lekturę także nie powinni się nudzić, ponieważ książka napisana jest na kształt powieści, którą świetnie się czyta. Muszę przyznać, że jeśli chodzi o biografie sportowców jest to najlepsza pozycja jaka trafiła w moje ręce.

Moja ocena: 4,5/5

,,Cantona. Buntownik, który został królem”, Philippe Auclair, Wydawnictwo Anakonda, Warszawa 2013

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania dziękuję:

1 komentarz:

  1. Najlepsza, ale widzę, że tym 05 brakującym do oceny bdb dajesz jeszcze innym szansę bycia lepszym ;)

    PS: Adres wydawnictwa poproszę, zostanę jego korektorką! :P :P

    OdpowiedzUsuń