piątek, 23 sierpnia 2013

Przyszła pora na zwierzenia - cz. VII

Ahoj :) Jako, że jesteśmy w pewnym zawieszeniu przed zbliżającymi się wielkimi krokami efektami. Publikuję kolejne moje przeżycia :) Ostatnie zakończyły się dosyć szczęśliwie, bowiem wspominał o japońskim mundialu siatkarzy.



Polscy kibice mieli powody do radości, bowiem po srebrze zdobytym przez polskich siatkarzy w grudniu 2006 roku, narodził się kolejny światowy zespół, na którego punkcie biało-czerwoni oszaleli.

Początek 2007 roku należał do podopiecznych Bogdana Wenty. Mistrzostwa Świata w Niemczech i sukces polskich szczypiornistów sprawił, że piłka ręczna przeżywała w naszym kraju prawdziwy renesans. To był też pierwszy turniej, w którym widziałem polską reprezentację w piłce ręcznej. Wcześniej jakoś była mi obojętna. Ale też mam bardzo miły kontakt z tą dyscypliną, bowiem zacząłem z wysokiego „C”. Z tych MŚ w szczególności pamiętam dwa mecze… pierwszy i ostatni, oba z gospodarzami, Niemcami. Pierwszy cudownie wygrany przez Orłów Wenty i finał, wyraźnie przegrany. I styl gry w walce złoto był podobny jak u naszych siatkarzy. Widać jednak było zadowolenie ze srebra i gdzieś to napięcie puściło i nie pozwoliło już się tłuc z rywalami zza między jak równy z równym. Tam właśnie poznaliśmy Szmala, Bieleckiego, Tkaczyka czy braci Lijewskich. 
Fot. google.pl
 Sukcesów było, co nie miara na początku tego roku. W marcu Adam Małysz powrócił do wielkiego skakania, a my ponownie mogliśmy cieszyć się jego rywalizacją z Jacobsenem. I co ważne, Adam Małysz jako drugi skoczek w historii, po Mattim Nykänenie czwarty raz sięgnął po Kryształową Kulę. Brawo Adaś! Dorzucił też złoto z MŚ, więc Król Adam po słabszym sezonie wrócił na szczyt!

Piłka nożna! Rok 2007 to chyba najlepszy czas dla polskiej piłki nożnej. Polscy piłkarze pod wodzą Leo Beenhakkera awansowali do mistrzostw Europy. Po raz pierwszy w historii! A do sukcesu w eliminacjach doprowadził nas Ebi Smolarek. Fantastyczny czas Ebiego, szkoda, że forma gdzieś uciekła. Do dziś pamiętam spotkania z Portugalią – dawno nie było tak dobrym spotkań w wykonaniu biało-czerwonych. W szczególności te na wyjeździe, gdzie zremisowaliśmy 2:2 i strzał Jacka Krzynówka w końcówce spotkania (mieliśmy wtedy szczęście). To była dobra ekipa, Jacuś, który grał cały czas do przodu, Ebi, Żuraw i Mariusz Lewandowski, który potrafił uderzyć. Eliminacje zakończyliśmy na pierwszy miejscu! Wyprzedzając Portugalczyków mających w składzie Ronaldo. Nie do pomyślenia, ale prawdziwe :)

18 kwietnia 2007 to moment szczególny w historii polskiego sportu. Dlaczego? Wystarczy spojrzeć. A słowa Platiniego do dziś mi krążą po głowie i czasem lubię je sobie powtarzać: 

Niestety drugie półrocze nie było już tak dobre. Mistrzostwa Europy siatkarzy. Najgorsze miejsce w historii (jedenaste). Nie było już dobrze od samego początku. Pamiętam mecz z Belgią. Szybko biegusiem ze szkoły przed telewizor. Zdążyłem! Mecz w TVP. Jest dramat po pierwszym secie. Przegranym, ale nie ma co rozpaczać. Będzie lepiej - myślę. Wygrywamy drugiego, blamaż w trzecim, nerwowy czwarty set przegrany i porażka 1:3. ME zaczynamy od wpadki, tak się wydaje, że to tylko wypadek przy pracy. Który mocno komplikuje sprawę. Wygrywamy z Turcją, ale baty od Ruskich i w grupie jesteśmy na trzecim miejscu. Medal jest już tylko w marzeniach. Gramy jednak dalej, ale szybko zostajemy sprowadzeni na ziemię i to przez kogo? Przez Finów 0:3 i nie ma już nic. Potem porażki w tie-breaku z Bułgarią i Włochami i jest lipton. Nie ma co pić, nie ma co zbierać. Jest klapa. I wstyd, bo musimy walczyć kwalifikacjach do kolejnego Euro… o tych meczach jednak w swoim czasie.

Biało-czerwoni jadą do domu, a w półfinałach sensacja : Finlandia i Hiszpaniia. Walczą w jednym półfinale, w drugim Rosjanie młócą Serbów. Wielki finał gospodarze mistrzostw kontra siatkarze z Półwyspu Iberyjskiego. Rzecz jasna byłem za Hiszpanami, chyba wszyscy byli. Teoretycznie słabsi, mających przeciwko sobie kibiców, ale też sędziów. Co tam się wyprawiało. Przechodziło ludzkie pojęcie. Akurat pisałem relacje z tego meczu na SportoweFakty.pl, więc notowałem akcja za akcją, kontrowersja za kontrowersją. Rosjanie na kolanach, miało być złoto, ale Hiszpanie przechodzą do historii – Rafael Pascual odchodzi w glorii chwały, a Sbornej na pocieszenie przypadło multum nagród indywidualnych…

Przyszedł i czas na panie. Panie, które broniły złota wywalczonego przed dwoma laty. Jednak już pod wodzą nowego szkoleniowca, Włocha Marco Bonitty. Nie bez trudy, ale z kompletem zwycięstw wygrywają nasze siatkarki swoją grupę. Zwycięską serię kontynuujemy w kolejnej fazie wygrywając z Serbią 3:0, potem Belgia i Holandia. Pierwsze miejsce w grupie. Medal tuż tuż. Jest już półfinał. I do głosu dochodzą głupie zasady CEV. O parach półfinałowych decyduje losowanie. Polki znowu grają z Serbią, w drugim Włochy kontra Rosja. Jest ściskanie kciuków za biało-czerwone w półfinale. Raz się udało z Serbią wygrać i to gładko, to teraz będzie to samo. Pierwszy set jednak przegrany, ale na przewagi. Wkrada się lekkie zaniepokojenie, ale wierzymy. Niestety im dalej w las tym gorzej, kolejne dwa sety przegrane i Złotka nie obronią tytułu. Mecz o brąz przegrywamy. Siadła psychika, jakieś pierwsze animozje, wytykają błędy Bonitcie, ale względnie jest spokój. 

Rozczarowanie jednak spore. Siatkówka strącona z piedestału. Jak się okazało nie na długo.

4 komentarze:

  1. Fajne wspomnienia tego, co było w sumie dawno temu. Miło jest przypomnieć sobie o sukcesach siatkarzy i piłkarzy ręcznych w MŚ.

    OdpowiedzUsuń
  2. O tak, pierwsze półrocze było piękne, a SMS-a o Euro, który dotarł do mnie na jakichś zajęciach w sali 109 (zajęć nie pamiętam, salę - i owszem;), chyba do tej pory nie wykasowałam... ale cóż, gdy to były miłe złego początki. Choć to chyba był ostatni tak dobry rok w polskiej piłce nożnej (czy się mylę?).

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja tam jeszcze nie wiedziałem, co to jest 109 :D
    Z pewnością w XXI wieku to najlepszy czas w polskiej piłce, chyba, że dzisiaj Legia sprawi psikusa i awansuje do fazy grupowej LM :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pamiętam, że 'przez przypadek' zaczęłam oglądać MŚ piłkarzy ręcznych, które bardzo szybko mnie 'wciągnęły' - od tej pory stałam się wiernym kibicem naszych Orłów.
    Ehh pomyśleć, że nie tak całkiem dawno nasi piłkarze coś wygrywali ;) Pamiętam jak kolega na lekcji polskiego powiedział nam, że Polska i Ukraina dostały organizację ME. Najpierw śmiech i niedowierzanie (bo to taki żartowniś był) a potem zdziwienie i radość (o zdziwieniu naszej polonistki nie będę wspominać :P).
    ME siatkarzy to był dla mnie jeden wielki szok, o którym jak najszybciej zapomniałam ;)

    OdpowiedzUsuń