poniedziałek, 15 lipca 2013

Zaufanie to podstawa!

Ahoj :) Ostatnie dni były dość leniwie, więc miałem więcej czasu by dokładniej śledzić ostatnie wydarzenia związane z siatkarską reprezentacją Polski. Widziałem oba mecze z Bułgarią. Spotkanie przegraliśmy i w ostatecznym rozrachunku nie udało nam się pojechać do Argentyny na finał Ligi Światowej. Tym samym podopieczni Andrei Anastasiego nie obronią tytułu zdobytego przed rokiem.

Osobiście sprawę bym zakończył i nie drążył tematu. Jednak aż dziw bierze kiedy czyta się tytuły gazet czy te umieszczane na witrynach internetowych. Nie mogę się nadziwić. Już rozpoczęło się szukanie winnego, jeszcze inni rozliczają indywidualnie siatkarzy, a inni idą o krok dalej i chcą zwolnienia włoskiego szkoleniowca.

Szczerze mówiąc nie rozumiem tej dyskusji która rozgorzała w mediach, po co i dlaczego? Okej rozgrywki LŚ nam nie wyszły, nie graliśmy zbyt dobrze to wszystko prawda. Nie mogę pojąć tej narodowej paniki i szukania przyczyn porażki ze wszystkich stron.
Fot. sport.pl
Owszem sam martwiłem się naszą grą i pisałem o tym, by trener sięgał po zmiany, napomknąłem również o aspekcie psychologicznym. To wszystko się zgadza i tego nie kontestuję. Zmian było mało. Ogólnie dobór kadry siatkarzy grających mecze wydaje się mieć szersze znaczenie. Wiemy, że Anastasi nie lubi zmian, taka szkoła, ale niestety nasz trener po prostu przyzwyczaił się do nazwisk, niezależnie od formy i to jest problem. Najłatwiej jest gdybać po fakcie, dlaczego jednak nie walczono o Achrema? Co z innymi młodymi Boćkiem, Krzyśkiem czy Włodarczykiem? Zagumny i Wlazły? Teraz jest już chyba za późno... Sam nie wiem...

Nie robię dramatu. I jak mantrę będę powtarzał błędy się zdarzają i nie popełnia ich ten, co nic nie robi. Pragnę jednak, aby to ME było wszystko na dobrej drodze i Polacy z Kopenhagi wrócili z medalem. Wtedy będzie można rozliczyć tegoroczny sezon, bo ten dopiero się zaczął. Czwarte miejsce w najsilniejszej grupie ujmy nie powinno przynosić, choć apetyty z pewnością były większe.

Myślę jednak, że powinniśmy ufać naszym siatkarzom, trenerom i wciąż wierzyć i kibicom. Przecież dali nam tyle radości :) Ponadto nie od dziś wiadomo, że zaufanie to podstawa! Tego powinniśmy się trzymać :)

9 komentarzy:

  1. Chyba jednak to takie trochę polskie podejście, że szukamy i zawsze będziemy szukać winnych tam gdzie się tylko da. A obarczyć kogoś winą jest bardzo prosto.
    Zgodzę się co do faktu, że należy poczekać do końca sezonu z jego oceną. Teraz nasza gra nie wyglądała dobrze-to trzeba sobie powiedzieć szczerze, ale czy gdybyśmy wygrali w tym roku LŚ a totalnie zawalili ME było by dobrze? Byłoby pewnie jeszcze gorzej..
    Czekam do września, a jak potem będę na to patrzeć to się jeszcze okaże..
    Chociaż mimo wszystko.. SZKODA :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się, zdecydowanie za wcześnie na to, aby na kimkolwiek wieszać psy. Tym bardziej, że przegrywaliśmy z dobrze grającymi zespołami. Nie wiem skąd cała ta nagonka. Owszem, wygraliśmy zeszłoroczną Ligę Światową i nie śmiem powiedzieć, że przez przypadek. Ale pamiętajmy o tym, że jedna wygrana nie sprawi, iż wszystkie kolejne wygrane będą przychodziły z łatwością. Poza tym Andrea Anastasi jest ostatnią osobą, którą można winić za te porażki. Nie bójmy się tego stwierdzenia, tegoroczna LŚ to wielka porażka. Brak formy, problemy natury psychologicznej i fizycznej. Można byłoby o tym mówić godzinami, ale czy warto?

    Teraz warto skupić się na tegorocznych ME. Tutaj, zdaje mi się, nie wchodzą w grę takie błędy. Tym bardziej, że jesteśmy współorganizatorami tak wielkiej przecież imprezy.

    // Bloga tego śledzę od pewnego czasu i gratuluję świetnej pracy! Mam nadzieję, że zawita Pan również i do mnie! (chociaż tematyka również siatkarska, to jednak znacznie bardziej ukierunkowana, ponieważ dotyczy wyłącznie reprezentacji Japonii w piłce siatkowej kobiet. Może jednak znajdzie się coś godnego przeczytania ;-))

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Straszny optymista się zrobiłeś ostatnio! ;)

    Nie mówię, żeby robić tragedię.
    Nie twierdzę, żeby od razu - teraz, zaraz, natychmiast - zmieniać trenera. Ale wyraźnie widać, że dobrze nie jest i nie możemy udawać, że nie ma problemu.

    Czwarte miejsce w najsilniejszej grupie, hmm - kiedyś na pewno zgodziłabym się, że nie przynosi ujmy, ale czy nasi Siatkarze swoimi wynikami nie powiększyli naszych apetytów? Czy nie mieliśmy aspiracji na więcej? Rozumiem, gdybyśmy nie mieli szans na awans, ale szanse były! Przecież wygrana zeszłorocznej Światówki to nie był przypadek. Polacy potrafią grać w siatkówkę. Ale na początku tego sezonu widocznie zgubiliśmy formę.

    Trener nie szukał zmian i miałam wrażenie, że niektórzy zawodnicy uzyskali niemalże status "nietykalnych".
    Dobrze, faktycznie, nie róbmy dramatu.
    Ale jako kibic martwię się w perspektywie nadchodzących ME i daleko mi do stwierdzenia "Polacy, nic się nie stało" ...

    OdpowiedzUsuń
  4. Twój wpis Mateuszu aż kipi nadzieją :) Cóż by było gdyby w tym roku nie odbywały się już M.E.? ja też nie jestem za robieniem rewolucji w składzie ale jednak kilka nowych twarzy z chęcią zobaczyłbym na dłużej na boisku. Nasza druga Kadra zasłużyła na to aby spojrzeć na Nią nieco łaskawszym okiem. Życzyłbym sobie aby w naszym kraju powstał również trzeci a jak będzie trzeba to i czwarty zespół. Taki narybek pozwoliłby na sukcesywne migracje na wyższą półkę i systematyczny wzrost aspiracji poszczególnych zawodników.

    OdpowiedzUsuń
  5. Podejrzewam, że wszyscy tak usilnie szukają przyczyn porażki nie dlatego, że drużyna przegrywała, ale jak przegrywała... Żeby chociaż ich forma wzrastała wraz z trwaniem turnieju, ale Bułgarzy pozbawili nas złudzeń. I nie chodzi już nawet o zaostrzone apetyty wszystkich po poprzedniej LŚ, ale o to że ich gra wskazywała, że coś było nie tak.

    OdpowiedzUsuń
  6. Trafnie ująłeś w słowa, to co i ja myślę o całej tej sytuacji. Już się trochę przyzwyczaiłem do tego, że narzekanie i szukanie winnych porażek stało się naszym "sportem" narodowym, tym bardziej więc cieszę się, że są jeszcze osoby, które potrafią patrzeć na takie sytuacje z dystansem i sporą dawką wiary.

    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zajrzysz może na mojego bloga? Dopiero zaczynam..
    http://mojsiatkarskiswiat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Po LŚ pozostał niedosyt bo każdy liczył na powtórkę sprzed roku - a wyszło jak wyszło... A wiadomo media jak to media - wszędzie szukają sensacji - a zwłaszcza wtedy i tam gdzie nie trzeba.
    Mam nadzieję, że na ME nasza gra będzie dużo lepsza i zdobędziemy medal! A jeżeli (tfu! tfu! odpukać!) by nam nie wyszło to wtedy dopiero będzie można się zamartwiać. Ale do tego nie dojdzie ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Może zacznę od tego, że AA nie ufam i to już od pewnego czasu, nie od tej LŚ czy IO. Widzę, że coś jest nie tak, jak być powinno i nie mam zamiaru tego ukrywać. Nie podoba mi się jak jest prowadzona nasza reprezentacja, nie podoba mi się to, że trener w każdym wywiadzie mówi co innego. Jednak nie ja tu jestem najważniejsza. Trener mówi, że doskonale wie, co było nie tak. To samo mówił po IO, ale wtedy widocznie wnioski nie zostały wyciągnięte, oby tym razem było inaczej. Mam nadzieję, że chłopacy zaprezentują lepszą grę podczas ME.

    OdpowiedzUsuń