wtorek, 9 lipca 2013

Przyszła pora na zwierzenia - cz. VI

Siemanko :) Udało się wreszcie dorwać do neta, choć na chwilę, to wrzucam tekst wcześniej przygotowany i napisany.

Zapraszam Was na kolejną, szóstą już część moich kontaktów ze sportem w dawnych latach :)

Zgodnie z chronologią, po roku 2005 nastąpił rok 2006.

Zima 2006 to czas na zimowe igrzyska olimpijskie, które odbyły się w Turynie. To były moje pierwsze igrzyska, które właściwie śledziłem od a do z, oglądałem wszystko co się dało. Niestety nie dało się wszystkiego, to tak to się złożyło, że choć troszkę musiałem pochodzić do szkoły :)

Zaczniemy od biathlonu. Najpierw panie. Widziałem start Krysi Pałki, które uplasowała się na piątym miejscu, aj co za szkoda...  Prawdziwe zmartwienie przeżywałem jednak z Tomkiem Sikorą, oj działo się. Było kiepsko na początku IO, a oczekiwania wobec naszego biathlonisty były spore. Ostatni bieg indywidualny, właściwie jest bez szans. A po raz kolejny sport pokazał jaki potrafi być kochany, choć biathlonu tak nienawidzę oglądać, szczególnie na strzelnicy, bo po prostu aż się we mnie gotuje i jest to niebezpieczne dla mojego serducha. Sikora pokazał jednak wolę walki do samego końca. Teraz i oczywiście po starcie w 2006 roku, wciąż możemy gdybać co by, było gdyby nie to pudło...Ale walka z norweskim zawodnikiem Bjoerdalen i wywalczenie srebrnego medalu, coś fantastycznego!
Fot. przegladsportowy.pl
W Turynie udało się zdobyć jeszcze medal Justynie Kowalczyk. Na 30 kilometrów uplasowała się na trzeciej pozycji. Tego biegu nie pamiętam, bo byłem właśnie w szkole. Natomiast wcześniejsze starty naszej królowej nart były niemrawe i przeżywała we Włoszech trudne chwile i ponownie nikt na nią nie liczył w ostatnim starcie, a tu taki miły prezent :)

Później nastąpił czas kibicowania polskim piłkarzom. Tak, tak, jeszcze grali na mistrzostwach świata. Turniej w Niemczech i wielkie oczekiwania, wielkie nadzieje, masowe wywieszanie flag na balkonach, oknach, sklepowych witrynach. Nie trwało to długo, bo Polaczki ponownie nie wyszli z grupy. Oglądałem wszystkie trzy mecze. Żenadę w meczu z Ekwadorem, masakra jakaś. Piękną i heroiczną walkę z Niemcami, świetne parady Boruca, oj Artur to był Twój dzień :) Genialna gra, na nic się jednak zdała, nasza dziurawa obrona dała o sobie znać... Swoją drogą od zawsze mamy problemy z tą formacją.. I ostatecznie w 91 minucie Niemcy strzelają na bramkę i wygrywają. O mecz ostatni trzeci, o honor. ten wygramy 2:1, ale i tak nie awansujemy dalej.

Wracając pamięcią do tamtych wydarzeń, jakoś nie potrafię zbyt wiele sobie jeszcze przypomnieć. Jak przez mgłę pamiętam starcia półfinałowe. Dużo lepiej jest z finałem, ale ten pamiętają chyba wszyscy. Francja - Włochy. Pojedynek europejskich drużyn, pojedynek wielkich gwiazd. I ostatni mecz |Zinedine Zidana, jednego z moich ulubionych piłkarzy. Oczywiście wspominam o tym, nie bez przyczyny. I drugie nazwisko z finału to włoski obrońca Marco Materazzi. Obaj strzelili gole i obaj wywołali skandal, o którym mówiło się jeszcze długo po meczu. Sprowokowany Zidane uderza z byka w klatkę piersiową Włocha i dostaje czerwoną kartkę, w tak niechlubny sposób żegna się z MŚ, z futbolem... W karnych lepsi Włosi i to oni cieszyli się z tytułu mistrzowskiego.

I siatkówka w roku 2006. Zaczęło się nie najlepiej, od rozpadu "Złotek" Andrzeja Niemczyka. Na MŚ jedzie przetrzebiona kadra. z Irkiem Kłosem w roli trenera Okrojony skład, bez Glinki, Świeniewicz z chorą Bełcik, z niedoświadczoną Maj. Męczymy się z Kenią, leje nas Tajwan. Zajmujemy trzecie miejsce w grupie, awansujemy dalej. Ale o dobrym wyniku być nie może... Cztery porażki po 0:3 z Włochami, Kubą, Turcją i Serbią i Czarnogórą. Polki na 15 miejscu w MŚ. Dramat, choć zdaniem kapitan Joanny Mirek zespół nie ma sobie nic do zarzucenia. Rozpoczęło się piekiełko, choć...

Na szczęście pojawili się siatkarze. Te nieprzespane noce, nastawianie budzika na trzecią rano, kibicowanie w ciszy, by nie obudzić pozostałych domowników. O pierwszej fazie nie ma co, dużo pisać. Bum, bum, bum i pięć zwycięstw bez straty seta! Dobra passa była kontynuowana w drugiej fazie, 3:0 z Tunezją i Kanadą. I nastał ten historyczny dzień, 28 listopada 2006. A ja musiałem iść wtedy do szkoły, na w-f! Jakieś nieporozumienie :( Na szczęście było radio, bo tv to za droga inwestycja. Nie będę opisywał meczu, bo takich spotkań się nie zapomina, a i zawsze można go sobie przypomnieć wyszukując w necie :)

Koniec końców udało się pokonać Rurskich, i mieć pewność awansu do półfinału. Wygrać z Rosją to zawsze wielka sprawa, a jeszcze dająca nam taki sukces, to coś niebywałego :(

Mnie emocje i nerwy dotknęły jednak w półfinale. Mecz z Bułgarią. Tyle wiem, takie mam zaćmienie. Nic nie pamiętam, za dużo emocji :) A i wygraliśmy, bo w finale mierzyliśmy się z Brazylią. Nie rozpoczął się dobrze, chwil kilka i z boiska zejść musiał Piotr Gacek, na libero grał Michał Bąkiewicz. Polacy byli jednak stremowani nowych doświadczeniem, a Brazylijczycy spokojnie nas punktowali. Nikt jednak dramatu nie robił, bo każdy cieszył się ze srebra! Wielkie osiągniecie polskiej siatkówki. Srebro MŚ! 

Dosyć pisania, najlepiej to zobaczyć. Krótki filmik znaleziony w necie :)


Fot. Youtube

5 komentarzy:

  1. O tak finał MŚ 2006 pamiętam! Głównie z powodu tej pamiętnej sytuacji, ale również dlatego, że wtedy moim sąsiadem był Włoch i przez otwarte okno słyszałam te okrzyki dochodzące z jego domu :P
    MŚ w siatkówce pamiętam jeszcze bardziej! Pamiętam te nieprzespane noce, wczesne pobudki czy oglądanie meczów jedząc śniadanie przed wyjściem do szkoły ;) A spotkania z Rosją nie zapomnę chyba nigdy! I naszych siatkarzy na podium ze srebrnymi medalami w koszulkach z nr 16... Ten rok jest pełen pięknych wspomnień!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. MŚ 2006 w siatkówkę! od tamtych zawodów rozpoczęła się moja fascynacja tym sportem. Niezapomniane!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ty na w-f, a ja na angielski! Jak ja żałowałam, że nie zostałam w akademiku, ale człowiek dopiero zaczynał studia, głupi był... Ale za to miał koleżanki, które olały angielski i słały SMS-y z wynikiem (komentarzami i mnóstwem wykrzykników!);)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja z 2006 pamiętam niewiele.. Jedynie właśnie MŚ siatkarzy, bo to był mój strat.. W zasadzie to ja właśnie od tej imprezy zaczynałam moją "reprezentacyjną przygodę" z siatkówką..
    A wtedy jeszcze jako małe dziecko przeżywałam to niesamowicie... Teraz większość tych meczów tylko pamiętam jakby jakies fragmenty wycięte z kliszy.. ale i tak są one tak piękne, że zachowam je na pewno na zawsze...

    OdpowiedzUsuń