poniedziałek, 24 czerwca 2013

Recenzja: "Okrągły przekręt" Maurycy Nowakowski

„Okrągły przekręt” Maurycego Nowakowskiego był dla mnie pewnym novum, ale też niezwykle ekscytującym wyzwaniem. Ostatnimi czasy dość mocno zaczytywałem się tylko w biografiach bądź autobiografiach sportowców. Teraz do moich rąk trafiła powieść, której kanwą wydarzeń jest świat futbolu.

Nie będę zdradzał całej fabuły „Okrągłego przekrętu”, aby nie pozbawić przyszłych czytelników przyjemności oraz okazji wczucia się w rolę detektywa tropiącego oszustów, wykrywającego malwersacje i łączącego części układanki w jeden spójny obraz.

Warto natomiast zaznaczyć, iż czas i miejsce akcji „Okrągłego przekrętu” jest nad wyraz aktualne i świeże. Jest lipiec 2011 i niecały rok przed piłkarskim Euro w kraju nad Wisłą. Euro, które ma być doskonałą okazją do promocji polskiego futbolu. Jednak, aby tak się stało trzeba uprzątnąć polskie bagienko. Błąd. Polskie bagno!

Wszechogarniająca w polskiej piłce korupcja zagraża Euro. Na szczęście w odpowiednim momencie wpada szef piłkarskiej mafii Zdzisław „Cyrulik” Jakubik, który na dno pociąga inne osoby zamieszane w ten proceder.  Chociaż wydaje się, że teraz będzie już tylko lepiej. Tworzy się nowy porządek w polskim futbolu. Korupcyjny światek ma zostać wyplewiony, co do joty. Takie jest założenie…

Cały ten korupcyjny świat przedstawiony jest oczami dwojga bohaterów. Postaci, które wiele łączy, ale jeszcze więcej dzieli. Niby podobni, ale tacy różni. Dzięki nim przenosimy się do piłkarskiego magla. Pierwszym światem jest ten ukazany oczami Marcina Bojarskiego, sędziego zamieszanego w korupcyjną aferę. Drugim jest ten opisywany przez młodego, ambitnego dziennikarza Marcina Farona. Trzeba przyznać, że takie ujęcie tematu przez Maurycego Nowakowskiego to olbrzymi atut publikacji. Czytelnik odkrywa wszystkie strony afery. Poznaje wszystko to, co ma związek z procesem oczyszczania polskiego futbolu. Z „Okrągłego przekrętu” dowiemy się m.in., że drukować mecze trzeba umieć i najinteligentniejsi sędziowie są sowicie wynagradzani za boiskową mądrość, i dlaczego piłkarscy sędziowie tak często zajadają się hamburgerami z McDonald’s.

Główni bohaterowie są niebywale wyraziści i co ciekawe często stawali przed koniecznością dokonywania wyborów, niełatwych wyborów. O ile Bojarski może nie każdemu przypadnie do gustu, to z Marcinem Faronem nie powinno być problemu. Baa! Ja bardzo się z nim utożsamiłem. Młody, ambitny i piekielnie zdolny, a przy tym wrażliwy posiadający bardzo idealistyczną wizję świata, świata, który brutalnie sprowadził go na ziemię. Adept dziennikarstwa jednak sprostał wyzwaniu i nie poddał się! Bojarski jest natomiast niezwykle intrygującą postacią pod względem psychologicznym, w której etyka miesza się z manipulacją, sędzia Bojarski człowiek dobry, ale i zły, jednym słowem mnóstwo w nim sprzeczności.

Jestem święcie przekonany, że nikt, ale absolutnie nikt nie powinien czytając tę książka być znudzony. Choć „Okrągły przekręt” opowiada o korupcji w polskim futbolu, to jest tam mnóstwo tematów społecznych. Jest o niebanalnych relacjach damsko-męskich, o życiowych traumach bohaterów zmagających się z okazywałoby się prozaicznymi trudnościami.  Znajdzie się coś o polityce, oczywiście nie brakuje wątku kryminalnego i rzecz jasna morderstwa. Pełen przekrój wydarzeń za sprawą, których czytelnik nie oderwie oczu od książki. Będzie chciał więcej i więcej. Nie da się ukryć, że tak płynne pochłanianie kolejnych stron to spora zasługa także lekkiego pióra Nowakowskiego. Wartki styl akcji, bez długich opisów i zbędnej pisaniny. Twórca zasługuje na jeszcze jedną pochwałę. Publikacja jest niebywale realistyczna i wiarygodna, choć to literacka fikcja to zgrabnie są wtrącone nazwiska czy nazwy klubów mających swoje odwołania w realnym świecie. Na ile autentyczne są postacie Bojarskiego, Farona czy Cyrulika? Myślę, że piłkarscy fani z łatwością doszukają się analogii pomiędzy fikcyjnymi postaci, z tymi z rzeczywistości.

Jeśli miałbym coś wytknąć, to układ był dla mnie trochę zbyt skomplikowany. Czytając o trudach pracy Marcina Farona, za chwilę dowiadujemy się o kolejnym szwindlu Bojarskiego, by za chwilę znów wrócić do dziennikarza, potem znowu mamy wątek sędziego, a po drodze jeszcze prokuratora, rozterki redaktor naczelny i podróży do Wrocławia. Trochę tego było za dużo. 

Kilkakrotnie wytrzeszczałem oczy i mówiłem: Kurczę tego się nie spodziewałem. Nieprzewidywalność pełną gębą! Były zaskakujące zwroty sytuacji, okraszone pikantnymi szczegółami. Były też ciekawostki o znaczeniu edukacyjnym: teraz już wiem, skąd się wzięło określenie: karny z kapelusza.

Zabrakło mi natomiast puenty. Puenty, która w takiej powieści powinna nieść moralizatorskie przesłanie, tego nie było. Wizja jaka wysnuwa się w powieści jest dość mroczna, pesymistyczna. Okrągły przekręt na okrągło….

Na zakończenie kilka fragmentów z książki:

„- Wiesz dlaczego to się nazywa „okrągły przekręt”? – zapytał nie licząc na odpowiedź. - Bo on trwa na okrągło. Kiedyś tam się zaczął, dawno temu i trwa ciągle. Nie ma większego znaczenia kto go nakręca, czy Cyrulik, czy ktoś inny. On wynika z ogólnej, ludzkiej potrzeby, a nie widzimisię jakiejś czarnej owcy. Przekręt daje zbyt wiele kuszących możliwości, zbyt kuszących, aby się im oprzeć. Taka jest ludzka natura. Ludzie lubią oszukiwać i lubią być oszukiwani. Przekręt musi trwać, bo zbyt wielu ludzi tego chce, a drugie „zbyt wielu” nie ma nic przeciwko temu.”

„Dobrze wiesz, jak jest w mediach. Nie ma lekko. Trzeba parę lat polatać za tysiąc dwieście złotych. Schmidt, mój profesor z uczelni, mówił, że to jak rozwalanie wielkiej, grubej ściany. Napierdalasz dłuższy czas, nie widząc efektu, tylko drobne ryski, ale jak już się przebijesz, to mur wali się wielkimi bryłami”.

„- Nie używaj już tych szminek”
- A to niby czemu? Przerwała tuszowanie rzęs i odwróciła się do niego.
- Bo jak jestem z tobą, to chcę czuć ciebie, a nie jakiś cholerny sad. Jak będę miał ochotę na maliny czy inne poziomki, to sobie kupię w warzywniaku.
Zaczęła nakładać tusz na rzęsy drugiego oka.
- Jak chcesz mogę nawet zębów nie myć.
- Bez przesady”.


Moja ocena: 4/5
„Okrągły przekręt”, Maurycy Nowakowski, Wydawnictwo Anakonda, Warszawa 2013

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania dziękuję:

1 komentarz:

  1. Lubię książki pełne zwrotów akcji, więc jak gdzieś spotkam tą książkę to chyba po nią sięgnę :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń