sobota, 8 czerwca 2013

Porażka, porażka i wielki sukces!

Witajcie! Znalazłem chwilę, aby dać znać, co u mnie :) Szczerze powiedziawszy lekko nie jest. W sumie wciąż czekam na wynik zaliczenia ze staty, ale cudów się nie spodziewam i do poprawki już zaczynam się uczyć :( Niestety nie tylko tym człowiek żyje, po drodze jeszcze kilka mniejszych większych zaliczeń. Co gorsza trudno na razie stwierdzić, kiedy to się skończy, prawdopodobnie ostatni egzamin mam 20 czerwca, więc mam nadzieję, że zacznę wakacje od 21 :)

Tyle o mnie. Można powiedzieć, że choć w małym stopniu (tylko jedna porażka) dostosowałem się do rezultatów polskich sportowców. Dla porządku dwa zdania o kopaczach. Zremisowali 1:1 z Mołdawią i właściwie mogą jechać na wakacje, a mundial zobaczą w tv, bo wygrać cztery mecze to coś więcej niż "Cud nad Wisłą".
Fot. Plusliga.pl
Teraz siatkówka. Wczorajszy mecz zakończony porażką 1:3. Z pewnością taki wynik chluby zwycięzcom Ligi Światowej 2012 nie przynosi, ale przegrać z Brazylią to żaden wstyd. Mimo, jak wielu twierdziło, że to nie będzie już ta Brazylia. Oczywiście to już nie Canarihnos w składzie z Gibą, Murillo czy Sergio, ale Kanarki to Kanarki i wciąż są i będą groźni; chociażby dlatego, że mają w składzie 21-letniego Ricardo Lucarelliego. Podobno wielki talent, próbkę możliwości mogliśmy oglądać w piątek. A fakt, że Rezende na niego stawia pokazuje, iż ma on odgrywać znaczącą rolę w ekipie z Kraju Kawy. Co do gry naszej reprezentacji. To przede wszystkim sporo niedokładności. W każdym elemencie. W nie najlepszej dyspozycji był Żygadło. Osobiście martwi mnie kiepścizna w wykonaniu Bartmana. Ja rozumiem, że to pupilek naszego trenera, ale może warto byłoby dać szansę Konarskiego, albo Jaroszowi. Swoją drogą zastanawiam się, w jak słabiej formie musi być Kuba skoro Zibi gra pierwsze skrzypce. Na plus Kurek i Zatorski, który zagrał bardzo dobre spotkanie. Wrona i Możdzi też ok, natomiast co się dzieje z Nowakowskim to nie mam pojęcia. To nie pierwszy słaby mecz w wykonaniu Pitera. Na szczęście to dopiero początek, trzeba trzymać kciuki i nie dzielić skóry na niedźwiedziu. Choć włoski szkoleniowiec mógłby bardziej rotować składem. Tyle ode mnie. Jutro kolejny mecz i liczę na poprawę gry, a wtedy wynik przyjdzie sam :)

I na koniec wielki sukces! Polskie piłkarki po 6 latach zagrają w mistrzowskiej imprezie. W grudniu wystąpią na MŚ w Serbii! Nasze zawodniczki wygrały z niezwykle groźną i utytułowaną reprezentacją Szwecji (dwa mecze 26:23 i 32:31). Osiągniecie naszych zawodniczek cieszy. Wrócić do elity nie było łatwo, ale udało się! Pamiętam jak w 2008 roku nasze szczypiornistki przegrały dwumecz z Portugalią o awans do ME. Od tamtej pory strasznie im się nie wiodło. Cierpliwie znosiłem porażki, ale teraz mogą bić brawo i cieszyć się z naszymi paniami. Oby w grudniu pokazały się z jak najlepszej strony!

Fot. sport.interia.pl

2 komentarze:

  1. Na początku nie byłam przekonana do Lucarelliego, ale jak pod koniec odpalił... Daje radę chłopak :)

    A co do poprawek: nie po to są drugie terminy, żeby wszystko zaliczać w pierwszym ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się z Tobą, trener mógłby bardziej rotować składem. Zatorski na plus, reszta trochę faluje z formą. Najbardziej niepokoi mnie forma Łukasza, dużo niedokładnych piłek, brak pomysłu na grę...
    Heh, chyba jesteś jedną z niewielu osób, która publicznie mówi o Zbyszku jako pupilku AA. No ale to prawda.. Póki co Zbyszek formą nie imponuje, a nie wiedzieć czemu Konarski grzeje ławę, a Jarosz jest poza 12...

    OdpowiedzUsuń