poniedziałek, 15 kwietnia 2013

ZAKSA zdobyła rzeszowską twierdzę!

Rzeszowska twierdza miała być niezdobyta, Rzeszów miał u siebie świętować tytuł mistrzów Polski. Miał. Ponieważ gracze kędzierzyńskiej ZAKSY przeszli skuteczną metamorfozę. Tylko najwierniejsi fani ZAKSY wierzyli, że po sobotnim laniu jakie dostali od rzeszowian, uda się ZAKSIE pozbierać i wygrać spotkanie. Jak się okazuje, wiara czyni cuda i z sobotniego 3:0 dla Resovii, w niedzielę było 3:0 dla ZAKSY.

Nieprawdopodobny, zaskakujący, niewiarygodny zwrot akcji dokonał się w ten weekend. Chłodził się szampan, były nawet medale prezentowane w przedmeczowym studio, to wszystko jednak musi poczekać do soboty. Do decydującego piątego spotkania, które rozstrzygnie o tegorocznym mistrzostwie Polski.

Siatkówka po raz kolejny pokazała jak pięknym, a zarazem brutalnym potrafi być sportem. Po sobotnim spotkaniu przewaga Resoviaków była ogromna. Przynajmniej teoretycznie, bo nic nie powinno stanąć na przeszkodzie, by wygrać również w niedzielę. Po raz kolejny mogliśmy się przekonać, że mentalne przygotowanie jest równie ważne co fizyczne, a wciąż tak mało poświęca się mu uwagi. Może, po tych spotkaniach wreszcie psycholog będzie jednym z osób należących do sztabu szkoleniowego. Przez 24 godziny fizycznie, nie można wiele zrobić, ale w ciągu doby można popracować nad psychiką, grać w siatkówkę się przecież nie zapomina, ale żeby mogło ciało musi też głowa.
Fot. PAP
O tym, że było nerwowo i wszystkim udzielały się emocje świadczą zachowania samych siatkarzy. Niedzielny mecz obfitował w groźne spojrzenia, ironiczne uśmieszki i wrzenia siatkarzy po obu stronach siatki. Scysja Felipe Fontelesa z Krzysztofem Ignaczakiem, ze Zbigniewem Bartmanem w tle próbujący wytłumić emocje, które ostatecznie nie pomogły Resovii, a sam Bartman po meczu wziął udział w kolejnym incydencie, w którym jednak odegrał wiodącą rolę. Rzeszowski atakujący oraz Brazylijczyk Rogerio Noguiera mieli sobie coś do powiedzenia. Wszystko skończyło się szczęśliwie, bowiem opanowania nie stracił Marcin Możdżonek, który rozdzielił zwaśnione strony. Było nerwowo, jednak nie na tyle by robić z tego szumne halo. W takich momentach są wyzwalane wielkie emocje, a te nie zawsze można kontrolować. Myślę, że dopóki nie dochodzi do regularnej bijatyki, nie ma co siać paniki. W końcu są to mężczyźni, którzy mają swój charakter i najzwyczajniej w świecie nie chowają głowy w piasek.

Chciałbym jeszcze napisać słów kilka o rzeszowskich kibicach. O świetnej atmosferze na Podpromiu, za sprawą, której można było mówić o rzeszowskiej twierdzy. Weekendowe starcia pokazały, jak wielkie jest zainteresowanie siatkówką w stolicy Podkarpacia, ale nie tylko. Koczujący po kilkanaście godzin kibice, zainteresowanie biletami przez 50 tysięcy osób. To nieprawdopodobne. Oprawa spotkań była fantastyczna. I choć mecze oglądałem w telewizji, doping był tak słyszalny, że mogłem poczuć się tak, jak bym był na Podpromiu. Wielkie brawa dla kibiców będących w hali!

Rzeszowianie jednak nie wykorzystali atutu własnego boiska i ostateczne starcie rozegrane zostanie w Kędzierzynie-Koźlu. Minimalną przewagą mają gospodarze, ale o wszystkim zadecyduje siła umysłu.

4 komentarze:

  1. SOVIA MISTRZEM!

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratulacje dla zaksy i tylko czekac na 5 mecz bo beda emocje. Zapraszam do mego swierzego bloga
    http://volleyball-men.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  3. Kto by pomyślał że o Mistrzostwie Polski decydować będzie ostatni, piąty mecz. Co więcej, może się okazać że decyzyjna będzie jedna, jedyna akcja, jedna piłka... Idealny pomysł na scenariusz do polskiego filmu o polskiej siatkówce. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Walka o mistrzostwo jest bardzo zacięta - czego się spodziewałam po tych zespołach. Czułam, że będzie to 5 spotkanie. Emocji w sobotę na pewno nie zabraknie - to pewne! Ale kto zdobędzie mistrzostwo? - oto jest pytanie ;)
    A rzeszowscy kibice słyną z świetnych opraw meczowych i z dopingu więc oglądając mecze w telewizji można poczuć się jak na hali.

    OdpowiedzUsuń