niedziela, 28 kwietnia 2013

Transferowe hity i kity w PlusLidze 2012/2013

Tradycją na moim blogu stał się ranking z transferowymi hitami i kitami dokonywanymi w PlusLidze w poprzednich sezonach. Teraz nie będzie inaczej. Sezon 2012/2013 w męskiej lidze został zakończony, więc zapraszam na subiektywny ranking najlepszych i najgorszych zagranicznych transferów, jakie uraczyły kluby walczące o tegoroczne mistrzostwo Polski. Byli tacy, po zagraniach, których wzdychaliśmy ochy i achy, pojawili się też ci, którzy sprawili na przykrą niespodziankę. Samo życie.

Na początek coś miłego, czyli siatkarze, którzy swoim przyjściem dodali kolorytu rozgrywkom, a przede wszystkim jednak stanowili o sile swoich ekip.
Fot. Cyfrasport/Newspix.pl
1. miejsce – Felipe Fonteles
Nie będę oryginalny, ale nie ma też, co się oszukiwać. Brazylijczyk okazał się być najlepszym transferem nie tylko ZAKSY, ale całej PlusLigi. Nic tylko zachwalać i zachwalać Fontelesa. Oprócz niebywałych umiejętności czysto siatkarskich posiadał charyzmę, którą porwał tłumy, a kibice w Polsce już żałują, że nie będzie go w przyszłym sezonie. Wielka strata.

2. miejsce – Nikołaj Penczew
Brawa należą się także działaczom z Kielc, którym udało się namówić bułgarskiego przyjmującego do gry w naszym kraju. Penczew, mimo młodego wieku zaprezentował się bardzo dobrze, a spokojne utrzymanie Effectora było dużą zasługą właśnie tego zawodnika. Uniwersalny siatkarz niemający żadnych braków: dobry w przyjęciu, ataku, w obronie mający trudny serwis. Mam nadzieję, że jeszcze Penczewa zobaczymy w PlusLidze.

3. miejsce – Jochen Schöps
Szykowany na następcę Georga Grozera, Schöps wywiązał się ze swojej roli do spółki z Bartmanem. Obaj doskonale się uzupełniali. Niemiecki atakujący doskonale spisywał się w ćwierćfinałowych i półfinałowych starciach, na finały zabrakło trochę sił, choć to nie umniejsza jego zasług. Schöpsa oglądało się z przyjemnością. Zmienny rytm ataku, zagrywki. W samych superlatywach można wypowiadać się o Schöpsie i działacze Resovii nie mają, czego żałować.

Takich siatkarzy, chciałoby się oglądać i błagać, aby było ich jak najwięcej w naszej lidze. Po przeciwnej stronie znajdują się jednak siatkarze, o których szybko chcielibyśmy zapomnieć. Do Polski dotarli tacy obcokrajowcy, którzy delikatnie mówiąc dali ciała.

Fot. skra.pl
1. miejsce – Transfery Skry Bełchatów
Tak, tak. Wszystkie transfery dokonane przez Skrę były kiepskie. Z różnych powodów one takimi się okazały, ale nie ma co się oszukiwać, że 5. miejsce bełchatowian wynikało z kiepskich ruchów transferowych. Był Vincić, był Cala, ale pożegnano się z nim wtedy, kiedy liga jeszcze na dobre nie ruszyła. Ściągnięcie Boninfante również było nieporozumieniem. Takich ruchom transferowym mówimy: nie!

2. miejsce – Matteo Martino
To poniekąd moja osobista porażka. Przed inauguracją sezonu 2012/2013 wieszczyłem, że Martino będzie jednym z odkryć. Było zgoła odmiennie. I niestety o takiej ocenie zadecydowały nie tylko względy sportowe, a przede wszystkim pozaboiskowe. Martino nie mógł dogadać się z włoskim szkoleniowcem Jastrzębskiego Węgla, ale też nie miał ochoty występować na parkiecie wraz z polskimi zawodnikami. O Martino można by napisać doktorat. Ja natomiast skupiam się, na tym co zawodnik wniósł do zespołu, jak również do całych rozgrywek. I w każdym razie, nie jest to nic dobrego.

3. miejsce – Nikola Kovacević
Mistrz Europy i najlepszy przyjmujący tego turnieju miał był wzmocnieniem składu Asseco Resovii, co więcej przychodził do zespołu, by wygryźć z podstawowego składu Amerykanina Lotmana. Wysiłki jednak spełzły na niczym i większość sezonu Serb spędził na ławie, a w decydujących momentach walki o mistrzowski tytuł nie był nawet, w stanie pomóc zespołowi z ławki. I ponownie nie roztrząsam, dlaczego tak się stało, bo już nic tego nie zmieni. Sezon się skończył i kariera Serba w Rzeszowie również.

2 komentarze:

  1. W zupełności zgadzam się z kitem nr.1 Wygląda jednak na to że włodarze z Bełchatowa wyciągnęli wnioski z nieudanych ruchów personalnych. Andrzej Wrona, Stephane Antiga, Nicolas Uriarte (drugi rozgrywający Argentyny po Luciano de Cecco) oraz najprawdopodobniej Facundo Conte to nowe twarze w Skrze. Te nazwiska robią wrażenie a nie zapominajmy jeszcze o możliwości powrotu Bartka Kurka. Na miejscu szefów PGE robiłbym też wszystko aby w zespole pozostał Mariusz Wlazły a pożegnałbym Atanasijevicia.

    OdpowiedzUsuń