poniedziałek, 18 marca 2013

ZAKSA czwarta w Europie, Lokomotiw zwycięża!

Nie udało się ZAKSIE sprawić niespodzianki i wygrać chociażby jednego spotkania, za sprawą, którego wszyscy kibice w Polsce byliby w lepszy nastroju, choć i tak trzeba przyznać, że nie ma co marudzić i wieszać psów na chłopaków z Kędzierzyna.Należą im się olbrzymie brawa i gratulacje!

Przed rozpoczęciem FF w Omsku byłem optymistą, o czym może świadczyć mój poprzedni wpis. Podopieczni Daniela Castellaniego w półfinale grali z Bre Bancą Cuneo, z którą, niestety przegrali 2:3. Trzeba przyznać, że siatkarze narobili nam sporego apetytu wygrywając pierwszą partię. Później było już tylko gorzej, choć udało się doprowadzić do tie-breaka. O tym, że ZAKSIE z włoskim rywalem grało się trudno, może świadczyć chyba czwarty set, w którym gra polskiej ekipy bardzo mocna falowała. Całe spotkanie było bardzo nierówne. ZAKSA nie zagrała tak jak nas do tego przyzwyczaiła, zabrakło równej gry całego zespołu, bo niektóre elementy nie były wykonywane tak, jak mogliśmy się tego po siatkarzach ZAKSY spodziewać. Szansa na finał uciekła, ale wciąż była okazja by powtórzyć rezultat z sezonu 2002/2003.
Fot. cev.lu
Przeciwnikiem w walce o brąz, mimo wszystko największy przegrany turnieju w Omsku - Zenit Kazań. Zdecydowany faworyt FF poległ  w półfinale, w bratobójczym pojedynku z późniejszym triumfatorem tych rozgrywek Lokomotiwem Nowosybirsk. Myślałem, że ZAKSIE będzie łatwiej, że skrzętnie wykorzystają okazję by zlać podłamanych Rosjan. Myliłem się, ekipa z Kazania skrzętnie wykorzystywała błędy naszych zawodników, a silna ławka rezerwowych (nieobliczalny Biereżko dał doskonałą zmianę) pozwoliła Zenitowi wygrać ten mecz.

Z bólem serca donoszę, że nie dane mi było obejrzeć finału. Wygrał Lokomotiw Nowosybirsk mający w składzie kilku znajomych występujących niegdyś w Polsce. Co ciekawe zarówno Słowak Lukas Divis i Szwed Marcus Nilsson w opinii fachowców zagrali wyśmienite spotkania, co więcej szwedzki atakujący został wybrany MVP Final Four w Omsku. Mnie zastanawia dlaczego, w takim razie atakujący Lokomotiwu nie sprawdził się w Kielcach. Mam pewną hipotezę, dlaczego tak się stało, zważywszy na fakt, że Nilsson notował bardzo dobre występy także w greckim Iraklisie, a na szczęście dla tych drużyn trenerem nie był Grzegorz Wagner. Taka mała dygresja :)

A kończąc wątek siatkarskiej Ligi Mistrzów, warto odnotować fakt, iż dwóch graczy z Kędzierzyna-Koźla została wyróżniona indywidualnie: Felipe Fonteles został uznany najlepszym zagrywającym, a Antonin Rouzier najlepszym atakującym.

3 komentarze:

  1. Oglądałam trzy spotkania. Nie dane mi było zobaczyć tylko meczu Zenitu z Lokomotiwem. Siatkówka jaką prezentowały trzy pierwsze drużyny była na na prawdę wysokim poziomie. Co do poziomu gry ZAKSY to..muszę z przykrością stwierdzić, że był dość niski. Kędzierzynianie potrafią zaprezentować dobrą siatkówkę, ale tym razem, nawet mimo ciężkiej walki - okazali się najsłabsi. Jaki był tego powód? Nie mam pojęcia. Ale powiem krótko - oglądając finał w wykonaniu Lokomotiwu i Cuneo mogę stwierdzić, że zasłużyli swoją grą na to aby zdobyć najwyższe miejsca na podium.

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratulacje, że w ogóle dotarli do FF.
    Mecze oglądałam w wyrywkach. Żadnego nie dane było mi obejrzeć w całości. Cóż. szkoda, że przegrali...

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda, że jednak ZAKSIE nie udało się zająć miejsca 'na pudle'. Chociaż bycie w najlepszej 4 w Europie to też duże osiągnięcie! Mam nadzieję, że doczekam takiej chwili, że polski zespół wygra LM ;)

    OdpowiedzUsuń