sobota, 2 marca 2013

Polska sobota. Do szczęścia zabrakło tylko wygranej Delecty

Od czego tu zacząć, tyle sportowych emocji, tyle szczęścia i radości i co najważniejsze tyle sukcesów, które miałem okazję dzisiaj oglądać i doświadczać, co prawda tylko za pomocą szklanego ekranu, ale jednak.  Aby nie umniejszyć żadnego sukcesu polskich sportowców rozpocznę od kolejności zdobywania krążków.

Od 12:15 o swój medal na mistrzostwach świata bój rozpoczęła Justyna Kowalczyk. I właściwie przez cały bieg nie działo się nic nowego: Polka i dwie Norweżki, Bjoergen i Johaug i tak, prawie do samego końca. Kilkadziesiąt metrów przed metą odpadłą blondwłosa biegaczka, kilkanaście metrów tempa niestety nie wytrzymała Justyna. Wygrała po raz kolejny Marit Bjoergen, Kowalczyk wicemistrzynią świata. Pierwszy medal biegaczki z Kasiny na tych mistrzostw. Brawo za sukces, bo tego srebra za porażkę uznać nie można. Przegrać z Bjorgen to żaden wstyd. Oczywiście, apetyty były większe, ale jeśli najtrudniejsza impreza w karierze miała nadejść, to lepiej, że teraz niż za rok podczas igrzysk olimpijskich.

Srebro zdobyła także inna polska zawodniczka. Anna Rogowska była pierwsza, ale… druga. Tego sukcesu nie widziałem, ale z doniesień prasowych wynikało, że Rogowska wraz z brytyjską tyczkarką uplasowana została na pierwszym miejscu, ale prawdopodobnie organizatorzy nie mieli dwóch złotych medali i panie musiały rozegrać dogrywkę, w tej Polka przegrała. Z kronikarskiego obowiązku dodam, że Katarzyna Broniatowska w biegu na dystansie 1500 m zdobyła brązowy medal halowych mistrzostw Europy w Goeteborgu. Jak podkreślił prezes Polskiego Związku Lekkiej Atletyki Jerzy Skucha, to bardzo miła niespodzianka.
Fot. sport.newsweek.pl
Jeśli brąz Broniatowskiej to miła niespodzianka, to trzecie miejsce na mistrzostwach świata polskich skoczków narciarskich należy uznać za…? No właśnie? Brak słów! Choć po zakończeniu konkursu dobrych wieści nie było (czwarte miejsce ze stratą 0,8 punktu do trzeciej ekipy). Okazało się jednak, że źle zostały policzone punkty dla Andersa Bardala w pierwszej serii i po weryfikacji i polska drużyna wywalczyła brązowy medal. I wszyscy mogli oszaleć z radości. Fantastyczny rezultat i przejście do historii. Ekipa, która zdobyła brązowy medal to: Dawid Kubacki, Maciej Kot, Piotr Żyła i nowy mistrz świata Kamil Stoch (jeszcze raz wielkie gratulacje!). Niespodziewany splot wydarzeń. Jak widać w sporcie musi być równowaga, szczęścia nie miała Rogowska, za to skoczkowie już tak, bowiem oba wydarzenia były niecodziennie i niespodziewane.

I wreszcie coś z mojego, siatkarskiego podwórka! Bank BPS Muszynianka Fakro Muszyna zdobył Puchar CEV, wygrywając także drugie spotkanie (3:2 w Muszynie i 3:2 w Stambule). Olbrzymi sukces polskiej żeńskiej siatkówki, siatkarki wyszły z impasu i osiągnęły historyczny rezultat. Wielka radość mnie ogarnęła, po tym spotkaniu. Cudo, kapitalnie grały nasze dziewczyny i utarły nosa faworytkom. Mimo wszelkich przeciwności udało, gburowaci kibice, skandaliczni liniowi. Z nimi poradziły sobie nasze siatkarki. Co tam Koreanka Kim Yeon-Koung, klasę pokazała Werblińska! Parafrazując słowa klasyka: jeśli nie byłoby Ani trzeba, by było ją sobie wymyślić.  Pochwały także dla pozostałych zawodniczek, bo każda dołożyła cegiełkę do tego sukcesu i Bodzio też. Niewielka polska miejscowość lepsza od światowej stolicy. Stambuł ponownie zdobyty. Turcja ponownie szczęśliwa dla Polski.
Fot. CEV
Szkoda tylko, że Delecta przegrała…
Byłem osobiście na meczu, doskonała atmosfera, niezła gra, wielkie nerwy i wielkie emocje. Niedosyt ogromny, bo Ural Ufa był do pokonania. Do szczęścia niewiele zabrakło. Sobota mogłaby być jeszcze piękniejsza i jeszcze cudowniejsza, choć i tak chyba nie ma co narzekać.

2 komentarze:

  1. Wow! Nazbierało się tych medali w tak krótkim czasie.
    Gratulację dla wszystkich. Ja tym razem najbardziej przeżywałam skoki, no i udało się...
    Jeszcze raz olbrzymie gratulacje ;P

    OdpowiedzUsuń
  2. Ach.. co to był za dzień! Oby więcej takich dni szczęśliwych dla polskiego sportu ;)

    OdpowiedzUsuń