wtorek, 5 marca 2013

I Skierka zgasła

Cytując klasyka: nadejszła wiekopomna chwila...Moment wyczekiwany i oczekiwany. Jeden z plusligowych mocarzy zakończył swój udział w walce o medal mistrzostw Polski. W piątym, ostatecznym starciu Resovia Rzeszów pokonała Skrę Bełchatów 3:2 i awansowała do półfinału. Tym samym Skra Bełchatów po raz pierwszy od 8 lat nie zdobędzie medalu.

Nie chcę pisać o rywalizacji, bo tę z pewnością wszyscy widzieli, przeczytali czy usłyszeli.  Nie zająknę się na temat ewentualnych kontrowersji z poniedziałkowego starcia, spróbuję natomiast poszukać przyczyn tak słabego wyniku bełchatowian, bo nie ulega wątpliwości, że wraz z datą 4 marca 2013 roku zakończyła się pewna era Skry Bełchatów, czy będzie to początek końca tej ekipy? Tak daleko idących stwierdzeń bym nie wysnuwał, aczkolwiek włodarze kluby stoją teraz przed trudnym zadaniem.

Długo wstrzymywałem się z jakimikolwiek ocenami gry tej czy innej drużyny do okresu krytycznego dla danego zespołu. Dla siedmiokrotnego mistrza Polski właśnie nastał. Ten sezon jest nieudany, krótko mówiąc jest stracony (doliczając do tego fatalne występy w Pucharze Polski i Lidze Mistrzów).

Wydaje mi się, co czasem próbowałem to podkreślać, że za takimi zdarzeniami stoją złe ruchy transferowe. Co ważne, nie tylko te z tego sezonu. Pierwszym błędem, co właściwie teraz jest to stu procentowano pewne było pozbycie się Stefana Antigi. Obecnie każdy z nas widzi, do czego jeszcze zdolny jest francuski przyjmujący. Nie wspominam o mrzonkach związanych z Murilo, kiedy to prezes Piechocki wspominał, że 24 godzin zabrakło do pozyskania Brazylijczyka.

Tegoroczne ruchy przed sezonem były chyba jeszcze gorsze. Może i się nie znam na prowadzeniu klubu, ale logicznie rzec biorąc jeśli decydujemy się nie przedłużać kontraktu z Falascą to chyba, należałoby mieć w tym miejscu już zadeklarowanego siatkarza z umową wstępną, który zgodzi się przyjść do Bełchatowa? A co się okazało? Że na De Cecco ponownie zabrakło czegoś nie wiadomo czego i ściągnięto wątpliwego Dejana Vincicia, który na Skrę był za słaby. Dlatego rozgrywać musiał Paweł Woicki, a żeby było śmieszniej w trakcie sezonu dokooptowanego Dante Boninfante, który miał kierować grą, a ponownie grę wicemistrzów Polski prowadził Woicki, więc po co cała ta szopka? Nie można było od razu postawić na Polaka? Słodka tajemnica bełchatowskich magnatów.

Fot. s-w-o.pl
Kolejna kwestia. O odejściu Bartosza Kurka działacze nie dowiedzieli się dzień przed rozpoczęciem sezonu 2012/2013. O tym, że Kurek wybierze grę w zagranicznym klubie wiedziano wcześniej, dużo wcześniej. Na tyle, by sprowadzić siatkarza, który godnie go zastąpi. Ponownie przespano czas transferów, może ktoś odpowiedzialny za działania kadrowe wyjechał na wakacje, bo zafundowano nam czystą egzotykę z Kuby… może ze Stanów Zjednoczonych, nie wiem, nie ważne. Ktoś tam bym, ale się zmył. Ostatecznie pomyślano, że atakujących jest sporo na bełchatowskiej ławce, więc żeby się nie zmarnowało, to kogoś przesunięto na przyjęcie. Padło na Wlazłego, który grał raz lepiej, raz gorzej, ale z Wlazłym na ataku mogło być lepiej.

Właśnie w poczynaniach transferowych doszukiwałbym się tak słabego wyniku podopiecznych Jacka Nawrockiego. Wydaje się, że zawodnicy byli w formie, byli przygotowani do spotkań. Trener także robił, co mógł i szukał rozwiązań, takich by móc nawiązać walkę z rywalami. Pytanie, kto odpowiadał za pozyskiwanie zawodników, bowiem działanie te były wykonane fatalnie.

Uważam, że w Skrze nie było dobrych transferów i to musiało odbić się na piątym miejscu po fazie zasadniczej i ostatecznie na odpadnięciu z rywalizacji w PlusLidze już w ćwierćfinale. Jest to o tyle zaskakujące, bowiem przez wiele, wiele lat Bełchatów słynął z mądrej i skutecznej polityki transferowej. Może ktoś pracował po omacku. W Skrze nastała ciemność. Widocznie zabrakło prądu i(skierka) zgasła.

6 komentarzy:

  1. Nie zgadzam się w wielu sprawach, bo i zgodzić się nie mogę, bo mam inne informacje. Np. o tym, że Mariusz zostanie przesunięty na przyjęcie, zawodnik dowiedział się zaraz po tym jak, Bartek postanowił odejść. Podobnie nie uważam, żeby występ w LM był fatalny. Zabrakło jednej skończonej piłki i zapewne napisałbyś inaczej...
    Jednak z końcowych wnioskiem się zgadzam. Brak dobrych transferów = krótka i niezbyt silna ławka rezerwowych, a słaba "ławka" + liczne kontuzje = słaby wynik. Niestety.

    OdpowiedzUsuń
  2. Resovia zasłużenie wygrała ! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiele racji w tym co napisałeś. Ten sezon zupełnie się Skrze nie ułożył, a tak zaczęło się już od samego początku...
    I również uważam, że ktoś tu zupełnie przespał sprawę transferów, tylko nie wiem dlaczego, bo przecież to nie pierwszy sezon tego klubu jako europejskiej potęgi i przecież co roku transfery są...
    Ktoś po tym sezonie będzie musiał naprawdę mocno się zastanowić nad całą sytuacją...

    OdpowiedzUsuń
  4. W tym sezonie Skra nie przypominała tej Skry, którą dobrze znamy. Takich 'falowań' gry dawno nie widziałam w ich wykonaniu. Wygrane w LM poprzeplatane z przegranymi ze 'średniakami' z PlusLigi.
    Za to w play-off Skra pokazała charakter podnosząc się po dwóch porażkach i doprowadzając do 5 spotkania, w którym wygrał zespół, który miał więcej szczęścia.
    Ja też nie zgodzę się, że występ w LM był fatalny. Po wygraniu wszystkich spotkań w fazie grupowej zabrakło szczęścia w złotym secie. Tak więc pozostał niedosyt, bo każdy spodziewał się, że taki zespół jak Skra powinien grać dalej.
    Tak, transfery to jeden wielki niewypał - a zwłaszcza rezygnacja ze Stephana. Wiadomo Stephane to Stephane - klasa sama w sobie, więc nie wiem kto na to wymyślił... Przesunięcie Mariusza na przyjęcie - to też chyba nie najlepszy pomysł... chociaż może z czasem będzie to lepiej wyglądać.
    Mam nadzieję, że w tym roku transfery będą przemyślane i Skra wróci do swojego poziomu!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Hegemonia Skry zakończyła się w tamtym roku. Po przegranym meczu w finale, drużynie z Bełchatowa obcięto budżet o 20%. Tak mogłoby brzmieć tłumaczenie niejednego z tych, co bronią ławki transferowej żółto-czarnych, jednak czy grube pieniądze zawsze stanowią podstawę stworzenia dobrej drużyny? Skra którą od lat charakteryzowała płynność w grze odznaczała się jednym - stałością składu. Kiedy jeden element się zachwieje - reszta po prostu się sypie. Nie można wymieniając w taki sposób zawodników - zbudować rodziny, która będzie dumnie szła po zwycięstwo. Wymieniając trzech czołowych zawodników, którzy przy Skrze byli od lat, którzy byli niczym fundamenty dobrego związku klub-siatkarz, zachwiali tą budowle. Zresztą, co tu dużo mówić. Błędy leżą nie tylko w okienku transferowym. Nie ubliżając trenerowi Nawrockiemu, którego cenię i uważam za świetnego szkoleniowca - stwierdzam, że popełnił błąd. Mariusz Wlazły, jeden z najlepszych atakujących świata ma nagle marnować X% swojej siły, wkładając ją w przyjęcie zamiast w swoje perfekcyjne ataki? A może by tak zaufał Bąkowi, który nie odstaje przecież od swoich kolegów? Nie zapominajmy, że to zawodnik, który w kadrze reprezentacyjnej rozegrał ponad 200 meczy.. Chyba jest to dowód, że jego umiejętności nie zaniżają poziomu drużyny..
    Ale cóż poradzić. Zostaje nam liczyć tylko na to, że z czasem znów drużyna z Bełchatowa odbuduje się i znów zmierzy z Resovią w walce o złoto.. I dodam dość perfidnie, że znów zostanie wicemistrzem.. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pełni zgadzam się z Kate. Mariusz na swojej stałej pozycji jest/był graczem niedoścignionym. Pokuszę się nawet o twierdzenie że w samej Reprezentacji Polski, ze świecą szukać zawodnika o podobnym parametrach. Ta zmiana na przyjęciu w klubie, to był krok do tyłu szkoleniowców Skry.
      Chciałbym się jeszcze odnieść do osoby Stephana Antigi. Bełchatów nie tylko źle zrobił pozbywając się Francuza, ale udowodnił że nie potrafił stworzyć z Niego tak wartościowego siatkarza, jakim obecnie jest w drużynie z Bydgoszczy. To Delecta zrobiła Go filarem w swoim klubie, człowiekiem do zadań specjalnych, nie tylko w trudnych ale często arcyważnych chwilach podczas meczu.

      Usuń